czwartek, 26 lutego 2015

MELANCHOLIA. O TYCH, CO NIGDY NIE ODNAJDĄ STRATY, Marek Bieńczyk






Tytuł: Melancholia. O tych, co nigdy nie odnajdą straty
Autor: Marek Bieńczyk
Data I wyd.: 1998
Seria: Kolekcja 20-lecia (2014)
Wydawnictwo: Świat Książki
Ilość stron: 176

Dwa słowa: bez pośpiechu






Wiem, że zdania są podzielone, ale spodobała mi się kolekcja 20 książek na 20-lecie Świata Książki. I nie chodzi o szatę graficzną czy o moją wielką miłość do tego wydawnictwa. W jakiś sposób dobór książek tworzących tę serię odpowiada liście interesujących mnie polskich autorów czy pozycji, z którymi nie miałam się jeszcze okazji zapoznać. Uznałam więc, że jest to dobry powód, dobry pretekst. No i jest!

A jest niemało - coś wyciszającego, coś odsuwającego człowieka od gwaru świata; coś, przez co skierowałam się do wnętrza, tej części głęboko odpowiedzialnej za bardzo osobistą refleksję. Ruch ten był płynny, bo i lektura Melancholii jest właśnie taka, choć na pewno wymaga skupienia. Chciałam dowiedzieć się, co oznaczają: "ci, co nigdy nie odnajdą straty". A Marek Bieńczyk udowodnił mi, że każde rozwinięcie tych słów prowadzi właśnie do nich.
"Kto urodził się melancholikiem, sączy smutek z każdego wydarzenia", powiada Freud. Jeszcze celniej ujmuje to portugalski pisarz Fernando Pessoa: "Nic, które boli". Owo "nic" jest w bezpośrednim doznaniu tak suwerenne, że zdaje się trwać poza wszelką przyczyną jako czysta nieokreśloność: nie wiadomo skąd daje nie wiadomo co.
Objętość książki pozwala zakreślić obraz stosunkowo dokładnie. Źródła, objawy i skutki, sposoby leczenia czy twórczego wykorzystywania. Przykłady osób, które na melancholię cierpiały i dzieł, które dzięki melancholii powstały. Zaczyna się od rozdziału Na placu Carrousel, później trwa w fragmentach tytułowanych mniej czy bardziej oczywiście: Czarna żółć, czyli nic, które boli, Freud i twarz melancholijna, Labirynt wiecznego tułacza, Ironia i śmiech, Zwierciadło i możliwość.

Uprzedzając pytania czy potrzebę wyszukania dodatkowych informacji w Internecie: jest to książka eseistyczna, co wymaga - moim zdaniem - odpowiedniego typu czytelnika. Marek Bieńczyk stworzył esej o wrażliwości melancholijnej i jej realizacjach czy odbiciach w kulturze. Dodajmy: w kulturze szeroko pojętej. Nie sądzę więc, by była to książka dla każdego. Potrzebne jest pewne zaplecze wiedzy czy ogólnego pojęcia dotyczącego choćby literatury, by w pełni móc zrozumieć czytaną lekturę i się nią delektować. A przecież jest czym, bo melancholia ma tyle twarzy, ile osób czuje ją w swoich kościach i ilu autorów próbowało kiedyś uwięzić jej naturę w słowach. Od baudelaire'owskiego łabędzia, przez Hoffmanna, Kirkegaarda, Freuda, aż po Foucaulta czy Marię Janion. Mimo tych licznych odniesień - lub właśnie dzięki nim - nie czułam, by tekst gdzieś się spieszył. Pośpiech wszak nie jest wskazany gdy mowa o tak niezwykłej figurze:
W siedemnastowiecznym poemacie Tscherninga Melancholia przemawia we własnej osobie (Melancholy redet selber) i mówi tak: "Ja, matka o gęstej krwi, gnuśny ciężar ziemi, powiedzieć chcę, czym jestem i co przeze mnie stać się może. Jestem czarna żółć, nazwana tak wprzódy po łacinie, teraz w niemczyźnie (...). W mym szaleństwie mogę pisać wiersze równie piękne jak te, którymi umie natchnąć mądry Febus, ojciec sztuk wszelkich. Lękam się jedynie, by świat nie był mi wrogi i nie podejrzewał mnie o wolę wniknięcia w ducha piekieł; mogłabym bowiem oznajmiać przez czasem to, co jeszcze nie nastało. Pozostaję wszak poetką, opiewam dolę moją i to, czym jestem. A chwałę dała mi moja szlachetna krew, i kiedy niebiański duch mną porusza, rozpalam wnet serca niczym jaki bóg. I wówczas unoszą się one i poszukują drogi wyższej niż droga świata. Ktokolwiek miał widzenie, otrzymał je ode mnie, z ręki Sybilli."
Czarna żółć leczona upuszczaniem krwi. "Nic, które boli" dręczące filozofów. Tajemna siła mająca moc sprawczą tak potężną, że umożliwiającą wgląd w przyszłe wydarzenia. Czym więc, czym jest melancholia?

10 komentarzy:

  1. Zachęciłaś mnie! To trochę nie moje klimaty, ale coś mnie w niej zainteresowało :)
    Zapraszam do siebie: http://chcecosznaczyc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdecydowanie już sam tytuł w jakiś sposób zachęca, a ta recenzja... tym bardziej. Mam wrażenie, że sięgnę po tą książkę w najbliższym czasie, chociażby dlatego, że naprawdę mnie zaintrygowała, a szczególnie Twoje ostatnie pytanie: "czym więc, czym jest melancholia?" Może więc znajdę na nie odpowiedź...
    Pozdrawiam,
    A.

    http://still-changeable.blogspot.com - będzie mi miło, jeśli zajrzysz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest mi naprawdę miło czytać takie słowa :)

      Usuń
  3. Po tę raczej nie sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie książka z miejsca zainteresowała i nie zastanawiałam się wcale nad kupnem, sięgnę po nią... niebawem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam dokładnie tak samo! Zobaczyłam w księgarni i...po prostu kupiłam.

      Usuń
  5. Cześć jak zwykle bardzo fajny post
    Mam nadzieję że zajrzysz na mojego bloga, właśnie dziś dodałem 1 post
    Mam nadzieję, że ci się spodoba :)
    http://pan-book.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Hmmm.. Książka raczej nie dla mnie, nie moja tematyka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, eseje są bardzo charakterystyczne.

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...