poniedziałek, 23 marca 2015

CÓRKA WOKULSKIEGO, Roman Praszyński







Tytuł: Córka Wokulskiego
Autor: Roman Praszyński
Data I wyd.: 2014
Wydawnictwo: Self Publishing
Ilość stron: 556
Uwagi: ebook

Dwa słowa: wariacja o...






Cokolwiek nie napisałam poniżej, już we wstępie muszę podkreślić jedno. To nie tak, że chcę polecić, bo polecić po prostu muszę. Wariacje z użyciem marmurowych figur uwielbiam, co by nie powiedzieć, uwielbiam bardzo. I Córka Wokulskiego wyjątkiem nie jest. Ba! Potwierdza regułę.

Niech nie będą zaskoczeni ci, którym powiem, że w Córce Wokulskiego chodzi dokładnie o córkę Wokulskiego, a mówiąc "Wokulski" mam na myśli dokładnie TEGO bohatera literackiego, o którym myślisz. Fabułę chyba najlepiej przybliża opis książki zamieszczony na portalu lubimyczytac.pl, może brak tam tylko wspomnienia, że historia zaczyna się od upadku cyrkówki, Natalii Pol, tytułowej córki. A później już Warszawa, car, seks, pieniądze, Izabela Łęcka i powkładani tu i ówdzie inni bohaterowie. Kto czytał ten wie:
Kontynuacja "Lalki" Bolesława Prusa. Seks, anioły, zamach na cara. A także - co naprawdę stało się ze Stanisławem Wokulskim? I jak Izabela Łęcka wyrosła na międzynarodową aferzystkę?...
Romans erotyczny, z całą galerią bohaterów "Lalki" Bolesława Prusa, na tle Warszawy końca XIX wieku. W powieści tej czytelnik znajdzie miłość, zamach na cara, pociąg pełen złota. Wszystko o czym nie mógł napisać Prus: seks, zaborcy, rewolucjoniści. Świetne dialogi, książka kontrowersyjna i pełna humoru.
Czytałam "Lalkę" Prusa z wielkim zaangażowaniem, więc przyznaję, że słowo "kontynuacja" wywołało na mojej twarzy wyraz, który nazwać można grymasem uprzejmego zainteresowania pod tytułem: Jasne, jeszcze się zobaczy. Po lekturze zataczam się z miłego rozbawienia, używając słowa "sequel", które znaczy dokładnie to samo, choć, moim zdaniem, rzuca na Córkę Wokulskiego bardziej dosadne światło. Sequel to takie amerykańskie, takie top, takie trendy, pop i hard. I dokładnie to wszystko w książce Praszyńskiego odnaleźć można. Wariacja o Wokulskim, wariacja na temat XIX-wiecznej sytuacji społecznej i politycznej, wariacja pod ramię z ostrym słowem, ostrymi scenami i ostrym pogrywaniem sobie z czytelnikiem. Nie czytałeś "Lalki", nie zrozumiesz, o co chodzi. A jak czytałeś, to albo się przerazisz, albo ubawisz. Lepiej, żebyś się ubawił, wszak zbyt konserwatywne podejście do literatury nie przystoi.

Muszę się zgodzić z Leszkiem Bugajskim, krytykiem, z którym nie zgadzam się zawsze. Otóż literatura to rozrywka i niech chwała będzie temu zdaniu! Recenzja Bugajskiego z "Twórczości" bardzo przypadła mi do gustu. Streszczając (link na dole): Praszyński wie, że literatura to idealny materiał do dobrej zabawy, ironizowania i hulanki. I wychodzi mu to śpiewająco, bo przed klasyką można albo się pokłonić, albo wywinąć z nią kozła. A jeśli ktoś nie robi przy tym głupstw, ale dołoży do pozornej improwizacji spory worek rzetelnej wiedzy, historia napisze się sama.

Córka Wokulskiego jest jak amerykańskie kino akcji. Dużo napięć, zwrotów akcji, bohaterów, którzy niby umarli w poprzedniej części, a jednak nie. Zło jest złe, dobro jest dobre. Bohaterowie zagubieni mają nienaturalnie duży wpływ na losy świata, a władza jaka jest - każdy widzi. Trudno oderwać się od lektury, bo akcja ma naprawdę dobry rytm, a bohaterowie są wyraziści. No i ta przyjemność, gdy w pozornie nieistotnym wtrąceniu odkryjemy odwołanie do "Lalki" lub literatury w ogóle. Wpleść do książki samego Prusa? Ależ to nie problem.

Kontrowersje może wzbudzać (i wzbudza) erotyzm w powieści. Ha, "erotyzm" to takie miłe i delikatne słowo. Tymczasem w Córce Wokulskiego seks wygląda z każdej...dziury(?). Wszechobecny, wszędobylski - w kwestiach narratora i w myślach samych bohaterów płci obu. 
Podnieciła go wizja roztoczona przez fabrykanta. Oczami wyobraźni zobaczył te młode Żydówki o miękkich ustach, twardych cyckach, mocnych udach. Wystające w ciemnych bramach, zaczepiające na skwerach, przysiadające się w tanich szynkach. Za kilka groszy, za błyskotkę, kieliszek wódki sięgające do męskich rozporków.
 I:
Jurij był kochankiem Andrieja. W gorące, namiętne noce śnili o nowym, lepszym świecie. Tryskając nasieniem marzyli, że użyźnią glebę, na której wyrośnie.
Czasem wkurzało mnie, że podczas naprawdę dobrego fragmentu narracyjnego, bo narracja jest prowadzona świetnie, żeby nie powiedzieć zacnie, klimatycznie i z ruskimi wkrętami, postać się "wkurzała" właśnie, choć mogłaby się "zirytować" czy "wkurwić" nawet. Albo, o, fragmencik, przy którym nie powstrzymałam się od przewrócenia oczami (podkreślenie moje):
Zwykła służąca, a chłopa ma - pomyślała.
I zaraz zawstydziła się słowa: "zwykła". Nie lubiła tej części siebie, która gotowa była się wywyższać. W czym jestem lepsza od sługi? Cipki mamy takie same.
Odrobinę można się zniesmaczyć, gdy energia akcji schodzi nieco z toru rewolucyjno-zamachowego na bardzo prosty opis seksualności (ot, wytarcie kuśki o zasłony może i mówi coś o bohaterze, ale pomysłowe nie jest). Rozumiem, że tak miało być, choć nie będę udawać, że i to wyzwoliło we mnie moc pozytywnych emocji. 

Jednak w dwóch słowach: bardzo tak. Albowiem nie o to chodzi, by poetę za słówka chwytać. Może nawet nie o to, żeby się wzruszyć. Nie, nie zawsze. Czasem chodzi o to, żeby sięgnąć po sensacyjną, wciągającą książkę.


KSIĄŻKĘ PRZECZYTAŁAM DZIĘKI AKCJI POLACY NIE GĘSI I SWOICH AUTORÓW MAJĄ

5 komentarzy:

  1. Hej! Zostałaś nominowana do Getting to know you TAG! Zapraszam do zabawy :) http://recenzje-rose.blogspot.com/2015/03/getting-to-know-you-tag.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytałabym z czystej ciekawości. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To był dokładnie ten sam powód, dla którego ja po nią sięgnęłam ;)

      Usuń
  3. Yyyy... nie. Tej książce mówię bardzo stanowcze nie.
    http://chcecosznaczyc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...