sobota, 28 marca 2015

LARDŻELKA, Wanda Szymanowska

źródło: lubimyczytac.pl






Tytuł: Lardżelka
Autor: Wanda Szymanowska
Data I wyd.: 2015
Wydawnictwo: Białe Pióro
Ilość stron: 126
Uwagi: ebook

Dwa słowa: lekkie XL







Mam to (nie)szczęście być w grupie osób, kobiet, ludzi, po których od razu widać, gdzie mają tyłek, gdzie kawałek cycuszka, a gdzie dodatkową fałdkę stanowiącą skuteczne zabezpieczenie przed zimnem i obcisłymi ubraniami. Wiem dokładnie (i dosadnie) jak wygląda życie osób w rozmiarze XL. Nie płaczę. Nie o mnie wszak mowa, ale o książce, którą w bardzo naturalny sposób musiałam do siebie jednak odnieść.

Zofia, kobieta w kwiecie wieku, w czasie Sylwestra dowiaduje się od swojego aktualnego towarzysza życia, że wygląda jak...balia. Żadna kobieta nie chciałaby usłyszeć takiej uwagi od mężczyzny, szczególnie zaś od swojego mężczyzny. Zosia - bohaterka urocza, miła, z pewnymi śladami naiwności - postanawia się zmienić. A jeśli zmienić, to będzie o diecie. Nie, wróć. Nie o diecie - o gruntownej zmianie przyzwyczajeń. W roli głównej ośrodek specjalizujący się w odchudzaniu.

Fakty są jasne - otyłość to choroba i lepiej zapobiegać niż leczyć. Ale jeśli już leczyć, to z głową. Efekt jojo, modne diety, wyniszczenie organizmu - wszystkie najważniejsze tematy towarzyszące dbaniu o figurę zostały w książce wspomniane. Wanda Szymanowska rzuca garść rad, wplątuje między przepisy romans, przyjaźń i kilka refleksji na temat życia osób XXL w społeczeństwie. Jak się czujemy, my, osoby z dodatkowymi kilogramami? Jak patrzą na nas oni, piękne chudzielce stojące za ladą sklepów odzieżowych? No i co z tą karierą, przyjaźnią, pewnością siebie? Co ze zdrowiem i planowaniem przyszłości? Niczego nie jest za dużo. Niczego nie jest za mało. Nie narzuca się nachalnie zasad zdrowego odżywiania, wyliczając je krwawymi literami, wielkimi miernikami ilości do kcal. Nie. Lardżelka to taka historyjka, którą można usłyszeć od sąsiadki - "Wiesz, ta Zosia spod trójki ostatnio tyle schudła...!". Tak samo przekazuje się najlepsze przepisy kulinarne - mimochodem nad kawą.

Jest to ni poradniczek, ni powiastka obyczajowa. Drobiażdżek do przeczytania w jeden wieczór, pachnący smakowitym jedzeniem, przemycający tu i ówdzie słodkości. Nie parzy, nie mrozi. Czyta się dobrze, ale czy zostanie ze mną na dłużej?

Nazwałabym tę książkę "historią inspirującą", z całym bagażem znaczenia, które może się nasuwać. Opowieść z życia wzięta, historia motywująca...odrobinę tendencyjna. Wniosek jest krótki i bardzo przewidywalny - wstań z kanapy, zrób coś z sobą i schudnij. Bo jak schudniesz, całe Twoje życie będzie piękne i spełnione.

I tylko na końcu nasuwa mi się takie pytanie... Nie można być pięknym i spełnionym w rozmiarze XL?


KSIĄŻKĘ OTRZYMAŁAM OD AUTORKI

4 komentarze:

  1. W życiu nie czytałem podobnej książki, więc bardzo chętnie spróbuję tej dawki literatury :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też raczej nie miałam okazji się spotkać z czymś tego pokroju. Zazwyczaj omijam takie książki. A tymczasem - całkiem miło.

      Usuń
  2. Pięknym i spełnionym w każdym rozmiarze można być na pewno ;) Choć ja ostatnio zaczynam skłaniać się ku twierdzeniu, że jednak współcześni ludzie próbują znaleźć usprawiedliwienie dla otyłości

    OdpowiedzUsuń
  3. Może i więcej - próbują znaleźć usprawiedliwienie na siłę.

    Ja sobie myślę tak - wiem dokładnie, jakie grzeszki popełniam. Bo owszem, budowę tyłka mam odziedziczoną po babciach, ale jeśli przez dwa tygodnie nie jem słodyczy, to waga sama idzie w dół. Ot, co. Ta książeczka jest bardzo ciekawa, a kilka przepisów chętnie spróbuję, bo myślę, że warto. Same opisy brzmiały tak smakowicie, że...eh!

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...