wtorek, 5 maja 2015

FANBOOK (kwiecień-maj 2015)

Nie potrafię znaleźć sobie czasopisma o książkach. Być może moim największym problemem jest to, że nigdy jeszcze nie udało mi się przeczytać żadnego czasopisma od deski do deski przed pojawieniem się kolejnego numeru. Taka sytuacja automatycznie mnie demotywuje - no bo jak to, kupować kolejny numer, chociaż nie przejrzałam jeszcze dokładnie poprzedniego? Dlatego mam problem z czasopismami o książkach i kulturze, choć kilka skradło moje serce. Czytywałam "Bluszcz" pod redakcją Bryndala, później trochę "Chimery", "Czas kultury", w końcu też "Książki. Magazyn do czytania", który odpowiada mi najbardziej ze wszystkiego, co miałam kiedykolwiek w swoich dłoniach. Jakiś czas temu usłyszałam o istnieniu "Fanbooka", dwumiesięcznika dla miłośników książek. I dziś o nim.

Przede wszystkim warto podkreślić hasło, jakim "Fanbook" się reklamuje - to naprawdę magazyn dla miłośników. Nie dla specjalistów, nie dla studentów filologii, którzy chcą przekrojowych tekstów o pisarzach czy profesjonalnych recenzji. Miłośników książek nie zrazi ilość reklam, ponieważ to reklamy... oferty wydawniczej właśnie. Miłośników nie odstraszy jakość papieru, ponieważ to magazyn za 1,99 - wiemy ile płacimy i możemy wymagać tylko tyle, ile za dwa złote wymagać się powinno. Zanim więc zajmiemy się "Fanbookiem" bliżej, zapamiętajmy jedno. To magazyn dla miłośników książek.


Pierwsze spojrzenie - szata graficzna stawia na przejrzyste, ale dynamiczne informowanie czytelnika o zawartości. Podoba mi się to. Może nie jest to szczyt estetycznego wycackania, ale nie wymagam tego od czasopisma za dwa złote. Nie. Chcę czegoś oczywistego, ale tak, żebym nie musiała się wstydzić jak wyjmę "Fanbooka" z torby w tramwaju. (Czytanie w pociągu skutkuje tym, że najbliższy współpasażer zagląda przez ramię i łowi tytuły książek. Przeżyłam na własnej skórze.)


Spis treści - i już wiemy wszystko. Czasopismo to  prezentuje przede wszystkim pokaźny przegląd przez książkowe nowości, do tego wywiady, ciekawe lekturowe zestawienia ("10 najbardziej szkodliwych powieści"), rozwiązanie głosowania czytelników na temat ulubionego żyjącego autora. Dodajmy konkursy, wspomniane już przeze mnie wcześniej reklamy oferty wydawniczej, a także pokaźny kąt na poezję - oto i "Fanbook".


Reklamy przybierają różną formę i wielkość - czasem na kolumnę, czasem na całą stronę. Póki są to reklamy książek, a nie papieru toaletowego (choć w WC też można czytać) i smalczyku (choć przy jedzeniu też można czytać), nie razi mnie to, wręcz przeciwnie - chętnie zerknę sobie na reklamy książek, bo książki przecież lubię.


Podoba mi się to, że nowości i wydarzenia przedstawione są w sposób bardzo...dynamiczny. Znów używam tego słowa, ale odnoszę wrażenie, że pasuje ono do koncepcji tego czasopisma. Tu notka o premierze, tam informacja o tym, że chrześcijańskie spojrzenie na kasę może być interesujące, pomiędzy newsy wklejone kilka słów autora o sobie. Czytając naprawdę się nie nudziłam, nie byłam przytłoczona zbyt długimi tekstami. To liczę na plus.


Podoba mi się w "Fanbooku" także to, że nie boję się po nim mazać i kreślić. Jeśli czasopismo jest zbyt wymuskane lub ma fancy błyszczący papier, szkoda mi wyjmować długopis i zaznaczać fragmenty, cytaty, szkoda mi robić notatki. Tu się nad tym w ogóle nie zastanawiałam, ale automatycznie i bez żalu stawiałam haczyki przy wszystkich książkach, których opisy czy recenzje mnie zainteresowały.


Oczywiście można zauważyć mniejsze i większe błędy - m.in. kilka literówek czy pewne bardzo dyskusyjne rozwiązania dotyczące układu tekstów. Jeśli np. mamy artykuł przybliżający krótko sylwetki pisarzy wybranych przez czytelników za najważniejszych, zrozumiałe jest to, że pierwsze trzy miejsca opisywane są bardzo szeroko. Nie może jednak zdarzyć się tak, że gdy pozostałym pisarzom przeznacza się pół czy całą kolumnę, to jednego z nich... zbywa się pojedynczym zdankiem. Rozumiem, że to cytaty z nadesłanych uzasadnień, jednak... No cóż, nieproporcjonalność uderzyła mnie trochę w oczy. (Porównajcie zdjęcie powyżej z poniższą notką z "Fanbooka".)

 

Moja ostateczna opinia o tym czasopiśmie jest - póki co - dobra. Wiem, że kilka osób z różnych powodów przestało czytać ten magazyn po paru numerach. Ja mogę polecić Wam tylko jedno: wyciułajcie z portfela dwójeczkę i kupcie sobie "Fanbooka". Przekonajcie się sami. Dlaczego? Ponieważ znajdziecie tu opisy nowości, kilka dłuższych recenzji, parę wywiadów, do tego artykuły tematyczne oraz wspomnienie pisarzy i książek starszych. (W numerze kwiecień-maj polecam artykuł "Rok Witkiewiczowski?".)

Nie wiem, czy będzie to dokładnie to, czego szukacie. Wiele z informacji wyjętych z "Fanbooka" można samodzielnie poszerzyć, doczytać - ale tylko wtedy, jeśli tego potrzebujecie. "Fanbook" to pismo dla miłośników. A więc bez spiny i bez biczyka. Po prostu cieszmy się lekturą.



13 komentarzy:

  1. Nie wiedziałam, że istnieje taka gazetka :) Muszę kupić koniecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. kto by pomyslał...lece kupić..

    OdpowiedzUsuń
  3. Magazyn wydaje się ciekawy, ale nie wiem, czy go kupię. Raczej żal mi tych 2 zł ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze można najpierw przejrzeć w kiosku i sprawdzić, co w środku piszczy ;)

      Usuń
  4. Fanbooka kupuję (jak znajdę w kiosku oczywiście), ale jakoś nie specjalnie go czytam, tylko niektóre artykuły, które wydają mi się interesujące.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam zamiar kupić jeszcze na pewno kolejny numer, a później sprawdzę, czy mi to odpowiada.

      Usuń
  5. Jak wpadnie mi gdzieś w oczy to chętnie wyciułam tę dwójeczkę. Przekonałaś mnie tym, że Fanbook nie jest fancy i można po nim mazać ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Raz kupiłam i nie przypadł mi do gustu. Może wrócę? Dam drugą szansę? Zobaczymy :)

    Zostałaś otagowana u mnie na blogu:
    http://zaczytane-zwariowane.blogspot.com/2015/05/doggy-book-tag.html

    OdpowiedzUsuń
  7. Chciałam ostatnio kupić, ale okazało się, że w żadnym kiosku w mojej okolicy Fanbooka nie ma...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w kioskach też nie mogłam znaleźć. W empikach za to jest na pewno.

      Usuń
  8. Nigdy tak do końca nie wczytałam się w ten magazyn, ale też niezbyt często po jakiekolwiek magazyny sięgam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem Cię. Ja też sięgam po magazyny raczej w kratkę i bardziej z doskoku.

      Usuń
  9. Bardzo lubię "Fanbooka" i kupuję każdy numer ;) Mimo że jestem studentką filologii :D

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...