sobota, 30 maja 2015

HIPNOZA, Bartłomiej Basiura







Tytuł: Hipnoza
Autor: Bartłomiej Basiura
Data I wyd.: 2015
Wydawnictwo: Rozpisani.pl
Ilość stron: 307

Dwa słowa: Polska sensacyjna







Hipnoza zachwyca okładką. Pierwszy rzut oka zachęca do czytania, przyciąga wzrok, zastanawia. Hipnotyzuje - a przecież to słowo kluczowe dla powieści Basiury. Zaczynamy więc czytać z dobrym przeczuciem. Powinniśmy przecież chętnie sięgać po naszych rodzimych, polskich autorów.

Powieść rozpoczyna się śmiercią młodej kobiety. Komenda Powiatowej Policji w Lubaczowie przejmuje sprawę - szybko okazuje się, że śmierć nie jest wynikiem samobójstwa. Istnieją podejrzenia, że w okolicy grasuje morderca - igrający z policją i sugerujący, że na jednej ofierze się nie skończy. Policjanci z Lubaczowa nie są obyci z tego typu sprawami, muszą więc skompletować zespół, który pozwoli im na podjęcie gry z mordercą - intruzem, który z premedytacją zostawia policjantom tajemnicze listy, drażni się z nimi. Same morderstwa zadawane są także w niepokojący sposób - wszystko wskazuje na to, że ofiary pod wpływem bezpośredniej manipulacji mordercy same zadają sobie śmierć. Co gorsza, intruz lubi bawić się swoją przewagą. W grupie najważniejszych bohaterów znajdą się: niezbyt pewna siebie policjantka, Maria Kozielska, specjalista od języka ciała i przesłuchań, Paweł Kownacki oraz konstruktorka chromatografu cyklicznego, Dorota Maj. Akcję poznajemy z perspektyw tych trzech bohaterów oraz kilku innych...włączając w to spojrzenie mordercy.

Chociaż nie mogę powiedzieć, żeby książka ta była wolna od potknięć, czytało mi się ją naprawdę dobrze. Nadal nie mogę stwierdzić jednoznacznie, czy pomysł został w pełni wykorzystany - wydaje mi się, że został wykorzystany najlepiej, jak umiał zrobić to Bartłomiej Basiura w chwili, gdy pisał tę książkę. A - to warto dodać - pisał ją tuż po maturze, mając osiemnaście lat. W Hipnozie autor sięgnął nie tylko po kryminał (swoją drogą, formuła kryminalna jest rozwinięta bardzo poprawnie, powiedziałabym wręcz, że klasycznie), ale pokazał realia mniejszej komendy policji, problemy policjantów. Podoba mi się kreacja Kozielskiej, dobrej i rzetelnej policjantki, która jednak musi mierzyć się i współpracować z innymi bohaterami - często posiadającymi więcej władzy, umiejętności, doświadczenia. Basiura okrasił to wszystko odrobiną amerykańskiego looku - większa afera, wille skryte na końcu świata. Brakowało mi trochę naprawdę mocnego romansu - ten wpisany w powieść zdaje się niepoważny i niepotrzebny. Choć podczas czytania nie czułam dreszczy - dlatego nie nazwę tej powieści thrillerem - akcja płynęła wartko i bardzo logicznie. Dwa razy zawołałam łał!, a na końcu sama sobie pogratulowałam dedukcji.

Lubię książki, które potrafią mnie przy sobie utrzymać, sprawić, że nie chcę odkładać ich na bok nawet wtedy, kiedy pewne rzeczy zdają mi się prosto rozpisane lub nieprzemyślane. Lubię powieści, którym jestem to w stanie wybaczyć. Z Hipnozą przydarzyła mi się ta miła przygoda, że kilka rzeczy, które nie przemawiały do mnie na początku powieści (m.in. fragmenty rozdziałów Z pamiętnika filozofa) na jej końcu okazały się bardzo istotne i - ha! - zaskakujące.

Bartłomiej Basiura nie trzyma się kurczowo jednego bohatera czy jednego dominującego wątku, który przerabiany byłby przez całą powieść, ale pozwala sobie na ukazanie nieco szerszej perspektywy. Poznajemy nie tylko osoby bezpośrednio związane ze sprawą, ale też ich bliskich, w nurcie akcji okazuje się także, że w Lubaczowie dzieje się więcej niż podejrzewaliśmy. Choć zakończenie nie zbiło mnie z nóg tak bardzo, jak mogłoby, chętnie podam tę książkę dalej. Chętnie też przeczytam coś innego tego autora - podejrzewam, że kolejne powieści mogą być tylko lepsze.

KSIĄŻKĘ PRZECZYTAŁAM DZIĘKI AKCJI POLACY NIE GĘSI I SWOICH AUTORÓW MAJĄ

2 komentarze:

  1. Witaj! Zostałaś nominowana do Liebster Blog Award :) Mam szczerą nadzieję, że odpowiesz na moje pytania ;) http://rozczytanyczlowiek.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...