czwartek, 18 czerwca 2015

Nie samą książką człowiek żyje. Filmy: JURASSIC WORLD


Jurassic World (2015)
reż. Colin Trevorrow
przygodowy, sci-fi


W 2015 roku, 22 lata po wydarzeniach ukazanych w Parku Jurajskim na wyspie Isla Nublar działa w pełni sprawny park rozrywki, którego główną atrakcją są przywrócone do życia na drodze klonowania dinozaury. Genetycy parku stwarzają hybrydę, nowy gatunek dinozaura. Ma służyć jako nowa atrakcja Parku i przyciągnąć większą ilość spragnionych mocnych wrażeń turystów. Dinozaur wymyka się spod kontroli, co wprowadza chaos na wyspie. (źródło: wikipedia.org)

Jeśli chcecie zrobić dobry amerykański film, weźcie coś dużego i przerażającego, coś tajemniczego i przyciągającego, kolesia z dobrą klatą i babkę z niezłymi włosami. Dodajcie krzyk, krew, pocałunek, intrygę i (co najmniej) jeden wybuch z brawurową ucieczką w ostatniej chwili. Brzmi banalnie i być może nieco odrzuca, a jednak zastanówcie się nieco poważniej. Z kilku prostych elementów stworzyć można dziesiątki, dziesiątki kombinacji. A na pewno cztery niezłe filmy o dinozaurach.

Nie wiem kiedy po raz pierwszy obejrzałam Park Jurajski. Pamiętam za to - jakby to było wczoraj - że kilka lat temu, gdy wracałam z mojego studenckiego miasta do domu, uwalałyśmy się z siostrą z laptopem na łóżku, by oglądać wszystkie części po kolei. Pierwszą część przespałam ja, drugą ona, trzecią - zgodnie - obie. Nie dlatego, że dinozaury są nudne, a Spielberg nie umie kręcić filmów. Nie, czasy były inne, plotki ważne, a Parki Jurajskie widziałam już razy kilka. Ostatnio jednak, z okazji premiery czwartej części, obejrzałam je ponownie. I nie żałuję, bo ja po prostu lubię tego typu produkcje: przygodowe, pełne akcji, napięcia i mutantów. Trup ściele się gęsto, człowiek walczy z czymś, czego rozumem pojąć nie może, a dinozaury są wkurzone, bo za to im płacą. Palce lizać! (Albo szpony, zależy kto co ma.)

Jurassic World wyszedł do kin po 14 latach od ostatniej części (Park Jurajski 3 swoją premierę miał w 2001 roku; wcześniej był Zaginiony świat: Jurassic Park z 1997 i pierwszy Park Jurajski z 1993 roku - ach, te efekty!). Wiele rzeczy musi się zmienić, wszak kino gna do przodu. Podobnie jak w fabule filmu, w realnym świecie widzowie także chcą coraz większych, żywszych, pełniejszych, bardziej emocjonujących efektów. Cytując Johna Hammonda, założyciela pierwszego parku, nie należy oszczędzać pieniędzy. Nie robił tego on, nie robili tego jego filmowi następcy, dlaczego więc mieliby na czymkolwiek oszczędzać producenci filmu? Autoironicznych chwytów jest (moim zdaniem) więcej, niech powtórzę choćby argument o coraz silniejszych emocjach, których żądają widzowie - wszak ja (i wiele mi podobnych osób) Jurassic World widziałam w IMAXie, w 3D, ze wszystkimi dostępnymi bajerami. Na dodatek, jak w każdym amerykańskim filmie - musiał trafić się wybuch. A że w slow motion ucieka przed nim dinozaur to już sprawa osobnego dowcipu. A przynajmniej ja interpretuję to właśnie w ten sposób.

Docenię ten film za odwoływanie się do poprzednich części. Nie brakło nazwiska Hammonda, nie brakło odwiedzin w najstarszych budynkach parku, nie zapomniano o pociągnięciu wątku stadnej więzi raptorów. I, owszem, główny macho filmu wygląda jak młody Indiana Jones, a czarny charakter dość przewidywalnie chce zagarnąć potęgę zwierząt dla swoich celów. Ponieważ lubię Indianę i chętnie oglądam zachłanne czarne charaktery, wszystko mi odpowiada. Nie zapominajmy jednak o jednej, cholernie ważnej rzeczy, o której człowiek musi pamiętać, jeśli naprawdę chce cieszyć się produkcjami tego typu. W powtarzalności tkwi siła! Czego spodziewały się krytykujące film osoby po produkcji, która jasno reklamuje się jako kolejna część obrazu o dinozaurach? Z nutką sentymentu spoglądałam na piętrzący się chaos i popis siły zwierząt, które biochemicznie chciano zdominować. Dramat, akcja i dreszczowiec kolejny raz przysłużyły się temu, by pogrozić zjadaczom popcornu paluchem i powiedzieć: nie igraj z naturą, dziecko! Cytując (a jakże, znów) pierwszą część Parku Jurajskiego: "natura zawsze znajdzie sposób". A jeśli dodamy do tego odrobinę genetyki, niejeden niedowiarek przeżegna się lewą ręką.

Jeśli mam oceniać, to ocenię bardzo pozytywnie, ponieważ niestraszna mi "wtórność". Zresztą nie nazwałabym tak tego filmu, choć "seryjność" wydaje się całkiem niezłym słowem. Fani poprzednich filmów nie powinni być zawiedzeni. Fani krwisto amerykańskich produkcji powinni drżeć z radości. Moim zdaniem Jurassic World jest o wiele lepszym dziełem niż Park Jurajski 3, choć trójka była w tej serii niezwykle istotna. Mieliśmy już nieudaną próbę otworzenia parku, obserwowaliśmy samoistny rozwój ekosystemu, a następnie niechcący wpadliśmy w sam środek świata, który świetnie radził sobie bez człowieka. Teraz przenosimy się do parku rozrywki z prawdziwego zdarzenia. Tu widzowie chętnie dadzą się zmoczyć do suchej nitki, byle tylko doświadczyć i poczuć odpowiednio dużo emocji. (Spoilerując - czy nie dość symboliczne jest to, że jeden z głównych bohaterów zaczyna interesować się tym, co dzieje się wokół niego dopiero wtedy, kiedy parska wodą i widzi brutalną konsumpcję wielkiego stworzenia przez jeszcze większe stworzenie?) Tylko mały, filmowy głuptas pomyślałby, że tym razem biznesplan ma prawo się udać. Moim zdaniem scenarzyści bardzo ciekawie przełożyli "powtarzalność" na swój sukces. Nie poszłam na Jurassic World po to, żeby przeżyć wielkie katharsis, popłakać się ze wzruszenia i odkryć zaginiony artefakt, ale wybrałam się do kina dla długich kłów, ostrej walki drapieżników i pełnego paniki krzyku filmowych bohaterów. Poszłam do kina po to, żeby się świetnie bawić, napawać efektami specjalnymi, wspomnieć starsze części, zatęsknić do mrożących krew w żyłach bestii... I ucieszyć się, że nie istnieją.

A na koniec, odpowiadając na zarzut dotyczący obuwia głównej bohaterki (jasne szpilki, całkiem stylowe). Ucieczka przed krwiożerczym dinozaurem zwalnia chyba z myślenia o tym, skąd wziąć trampki na przebranie, prawda? Dinozaury są ponad modą!

11 komentarzy:

  1. ,,Park Jurajski" oglądałam a jakże! Ale fanką tego typu filmów nie jestem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. haha, rozbawiła mnie Twoja recenzja. Bardzo zabawnie opisałaś przepis na filmowy hit z facetem z odpowiednią klatą i kobietą z burzą włosów w rolach głównych :) Na film na 100% się wybiorę, lubię seryjność i muszę koniecznie zobaczyć ucieczkę przed dinozaurami w szpilkach:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że moja opinia wyzwala pozytywne emocje :D

      Usuń
  3. Nie mogę się doczekać, kiedy wybiorę się na ten film, a Twoja recenzja jeszcze bardziej mnie do niego zachęciła. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetnie napisana recenzja!
    Wstyd się przyznać, ale nie oglądałam żadnej części Parku Jurajskiego :p Muszę to nadrobić, ze względu na wyjście tej nowej odsłony !

    Pozdrawiam!
    http://magiel-kulturalny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dinozaury naprawdę dobrze się ogląda, zwłaszcza w ponure, nudne wieczory :D

      Usuń
  5. Pierwsza recenzja tego filmu jaką czytam i cieszę się, że jest pozytywna :) Utwierdzasz mnie tylko w przekonaniu, że muszę go obejrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem naprawdę bardzo ciekawa, jak Ty odbierzesz ten film!

      Usuń
  6. Mam zamiar się wybrać do kina, bo osobiście uwielbiam chodzić na filmy 3D. Nie oczekuję po nim zbytniej logiki i spójności, ale raczej odmóżdżającego seansu. Nie oszukujmy się - po tego rodzaju filmach nie można spodziewać się fajerwerków. :P

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja park oglądałam tylko we fragmentach, które z resztą ledwie pamiętam. Ale tą część chętnie zobaczę bo nowsza grafika jakoś bardziej mnie kusi;-) No i w końcu to film na którym mój chłopak nie zaśnie po pięciu minutach, co czasem mu się zdarza jak już wyciągnę go na jakieś łzawe romansidło :-D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...