sobota, 20 czerwca 2015

POKÓJ ŚWIATÓW, Paweł Majka






Tytuł: Pokój światów
Autor: Paweł Majka
Data I wyd.: 2014
Wydawnictwo: Genius Creations
Ilość stron: 400
Inne: ebook

Dwa słowa: wiara nieposkromiona







Jeśli mam wybierać między fantasy a fantastyką naukową, zazwyczaj wybieram to pierwsze. Lubię, kiedy autora ponosi swobodna wyobraźnia, a świat rzeczywisty zastępują światy przepełnione magią i setkami fantastyczny istot, znanych z baśni, podań i legend. Dobre sci-fi doceniam przede wszystkim za to, w jaki sposób narracja tłumaczy hipotetyczny rozwój nauk i wiedzy, nigdy jednak nie czułam się szczególnie związana z tym gatunkiem. Co więc się stanie, jeśli dostanę w swoje ręce książkę łączącą oba gatunki? Okazuje się, że wiele dobrych rzeczy.

Pokój światów to powieść osadzona około pięćdziesiąt lat po I wojnie światowej. Z tą różnicą, że wojna nie skończyła się w taki sposób, jaki znamy z podręczników. W trakcie wojny na ziemię przybyli Marsjanie, zrzucając na opanowaną wojną planetę mitobomby - broń, która uwalnia energię wiary. Marsjanie nie przewidzieli jednak tego, że w naturze ludzkiej leży nieskończona ilość marzeń, snów, wierzeń. Ożywione zostały postaci z mitologii, baśni, podań i legend, magia, czary oraz zjawiska i instytucje istniejące tylko w pamięci, m.in. Hanza czy Dzikie Pola oraz półświadome państwa-organizmy, np. Wieczna Rewolucja. Wiekuista Puszcza i Matka Tajga. Zasymilowani z ludźmi Marsjanie próbują rozwijać przemysł, jednak nie jest to takie proste. Ludzie zajęci są obroną przed najprzeróżniejszymi poczwarami i bestiami. Tymczasem jeden z Obcych, bogaty przedsiębiorca Nowakowski, szykuje ekspedycję na wschód. Do swojej drużyny werbuje między innymi Mirosława Kutrzebę (oraz zamieszkującą w jego ciele zmorę), stworzonego w laboratorium boga, Szulera Losu oraz mniej i bardziej przypadkowych bohaterów pobocznych, między nimi Jaśka, posiadającego baśniowe moce trzecich synów oraz cygankę i olbrzyma. Czego dotyczy wyprawa i o jakiej zemście nieustanie przypomina Kutrzebie jego czarna zmora? Kto jest wrogiem, a kto przyjacielem? I czy istnieją jakiekolwiek granice energii wiary?

Zabrałam się za czytanie tej książki bez wcześniejszego zapoznania się z jej opisem czy recenzjami. Wyobraźcie sobie więc moje zdziwienie, kiedy okazało się, że mam do czynienia z książką, która łączy I wojnę światową, Marsjan i energię wiary, przesądu i wierzenia. Byłam zaskoczona, ale nawet przez moment nie pomyślałam o tym, że taki układ może nie pasować. Akcja toczy się wartko, ale Majka dba o odpowiednią gradację napięcia, nie wyrzuca z siebie zbyt dużej ilości informacji. Dlatego czytelnik jest w stanie nie tylko zgodzić się z tym, że pomysł wplątania się Marsjan w wojnę jest logiczny, ale też bez zastanowienia daje się kupić wyglądającym z każdego kąta przesądom, postaciom z ludowych, narodowych i światowych opowieści. Poznajemy różne historie, różnorodnych bohaterów i ich motywacje - jedne zrozumiałe bardziej, inne mniej. Trup ściele się gęsto, ale bez przesadnego sadyzmu. Zwroty akcji skutecznie odpędzają nudę, ale intryga jest logiczna i skutecznie rozciągnięta na całą powieść.

Fabuła książki obejmuje akcję właściwą oraz retrospekcje wydarzeń dziejących się kilka lat wcześniej, dzięki którym lepiej poznajemy nie tylko głównego bohatera, ale też postaci drugoplanowe oraz cały zarys historii. Chyba po raz pierwszy naprawdę byłam zadowolona z takiej narracji, nie czułam się zagubiona i pokrzywdzona. Wręcz przeciwnie, Pokój światów gwarantuje płynną nie tyle historię, co opowieść (i słowa tego używam z premedytacją - kto książkę przeczyta, ten dowie się, o co mi chodzi), która rozwija się, rozszerza i klaruje na oczach czytelnika. Majka ma talent do zaskakiwania odbiorcy bez łapania się oszustw i uproszczeń, tanich chwytów, które miałyby na celu zamaskowanie braków warsztatowych. Braków tych nie ma. Autor żongluje swoim pomysłem, sprawiając odbiorcy niebywałą przyjemność. Dawno już tak szybko i tak bardzo nie poczułam się częścią wykreowanego w powieści świata. Z wielką chęcią przeczytałabym inne powieści dziejące się na ziemi po Kresie. Świat opanowany przez energię wiary jest miejscem niemal nieskończonych możliwości narracyjnych.

Dobra powieść robi coś z człowiekiem, budzi w nim pewne myśli i wyobrażenia, w jakiś sposób przyciąga i przywiązuje do siebie. Ja podczas czytania Pokoju światów zarysowywałam w swojej głowie własny szkic bohatera (albo nawet bohaterów), który mógłby jeszcze odnaleźć tam swoje miejsce. Autor w posłowiu dopowiada, że korzystał z mitologii, podań, wierzeń dowolnie. Nie widzę powodu, dla którego należałoby się z tego tłumaczyć. Cieszę się, że pewne kwestie zostały pomieszane, zinterpretowane i przetworzone. Gdyby ktoś wcześniej powiedział mi, że istnieje powieść łącząca Marsjan i wszystkie ziemskie zalążki wiary, nie sądzę, żeby taki pomysł mnie zainteresował. Być może pomyślałabym: albo albo. Tymczasem Majka udowodnił, że nie ma ku temu żadnych przeciwwskazań. Kultura, tradycja i kanon są po to, żeby się nimi bawić. Po to, żeby modyfikować je, łączyć i sprawdzać, co może z tej dowolności wyniknąć. Być może ta zasada została w Pokoju światów zaszczepiona bardziej dosłownie, wszak mamy w gruncie rzeczy do czynienia z nieprzewidzianymi wynikami zderzania się całego ludzkiego doświadczenia wiary, intuicji i przeczucia. Na kartach powieści bohaterowie niejednokrotnie dziwią się temu, co widzą, choć od nagłej zmiany świata minęło już kilka dziesięcioleci. To nieistotne. Tylko Marsjanie nie śnią, nie marzą i nie miewają przeczuć. Ludzie są od nich o tyle silniejsi, że mają w sobie nadmiar wszystkich tych rzeczy.

Paweł Majka zapisał się w mojej pamięci jako bardzo ważne i bardzo dobre nazwisko. Przekazał na ręce czytelników powieść skonstruowaną świadomie, wypełnioną akcją, tajemnicą i dziesiątkami odwołań do historii oraz wierzeń. Nie przesadzał z udziwnianiem, ale wykonał kawał dobrej roboty. Napisał coś, co czyta się świetnie i co miałoby się ochotę przeczytać jeszcze raz. Jedyny żal, że skończyło się tak szybko.

KSIĄŻKĘ PRZECZYTAŁAM DZIĘKI WYDAWNICTWU GENIUS CREATIONS
Więcej o książce na stronie geniuscreations.pl oraz madbooks.pl

10 komentarzy:

  1. Nie ukrywam - jestem naprawdę zaciekawiony tym dziełem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja - nie ukrywam - jestem ciekawa jak byś je ocenił :D

      Usuń
  2. O kurcze, nigdy bym nie wpadła na takie połączenie ;D Ale skoro Ci się podobało, to dodaję do "chcę przeczytać" !
    Pozdrawiam,
    http://magiel-kulturalny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Pomysł to wielki WOW, uwielbiam zmiany, którze autorzy wprowadzają w historii, ale jeszcze z takim połączeniem się nie spotkałam, nie wiem, co mam myśleć, na razie napiszę tyle: autor zaszalał, ale w tym szaleństwie może kryć się geniusz! ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakaś metoda w tym szaleństwie na pewno jest! ;)

      Usuń
  4. Ciekawe połączenie.
    Wcześniej nie słyszałam o tym tytule, ale z pewnością go zapamiętam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pomysł porąbany. Trochę banalny, ale wciąż porąbany. Gdyby nie Twoja recenzja, nie wiedziałabym o tej książce. Gdyby nie Twoja recenzja, z pewnością nie chciałabym jej przeczytać. Teraz są na to pewne szanse. I masz rację: 'Kultura, tradycja i kanon są po to, żeby się nimi bawić'. Zgadzam się absolutnie i z chęcią sięgnę po "Pokój światów".

    OdpowiedzUsuń
  6. Te połączenie niezwykle mnie intryguje:)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...