piątek, 5 czerwca 2015

VIRION, Joanna Patrzylas






Tytuł: Virion
Autor: Joanna Patrzylas
Data I wyd.: 2015
Wydawnictwo: Novae Res
Ilość stron: 260
Uwagi: egzemplarz przed korektą

Dwa słowa: strata czasu







Powieść Virion opowiada o czasach około trzeciego millenium po Chrystusie. W wyniku zagłady ludzkość cofnęła się do czasów przypominających wieki średnie - wszystkie wielkie odkrycia, takie jak elektryczność czy samoloty, istnieją jedynie w księgach opowiadających losy wcześniejszych wieków. Na początku powieści dostajemy informacje o pierwszych symptomach nadchodzących zmian - dotychczas spokojna, pokojowa osada, żyjąca w zgodzie z naturą, zaczyna odczuwać niespotykane wcześniej zachowania: kradzieże, agresję i niechęć. Wszystko, co złe, pochodzi od virionu - mgły, która obezwładnia ludzkie umysły i budzi to, co najgorsze. Osada wysyła swoich przedstawicieli do starego ludu, który posiada wiedzę o tym, jak można powstrzymać szerzące się zło zanim będzie za późno.

Choć opis może brzmieć ciekawie - właśnie on skusił mnie do poproszenia o tę książkę - to nic interesującego oprócz niego nie otrzymujemy. Powieść Joanny Patrzylas w żaden sposób mnie nie ujęła, nie zaintrygowała, nie poruszyła. Czułam się trochę jak w czasie czytania przypadkowych, bardzo prostych opowiadań na początkujących blogach nastoletnich twórców - przeczytać je można, ale nie sprawia to żadnej przyjemności i nic się z nich nie zapamiętuje. Pod względem budowy powieść ta jest bardzo prosta, osadzona mocno na tradycyjnym konflikcie dobra i zła. Nie dostajemy jednak ani mocnego zawiązania akcji, ani wartkich wydarzeń, ani mocnych bohaterów, których chcielibyśmy zapamiętać. Lubię lekką fantastykę, ale tylko wtedy, jeśli ma w sobie coś naprawdę charakterystycznego - dowcip, zmyślną postać lub szaleńczą akcję. W tej powieści nie ma absolutnie niczego. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie wszystkie książki muszą obfitować w silne, krwiste wątki, mocnych bohaterów, głęboką refleksję nad światem, dobrem, złem, magią. Pewnych rzeczy nie można jednak wybaczyć - na przykład absolutnego pozbawienia jakiegokolwiek punktu zaczepienia. Choć ta powieść naprawdę nie jest długa, czytanie jej sprawiało mi wiele trudności - fizycznej i psychicznej. Nie chciałam po nią sięgać, bo wiedziałam, że przez kolejne kilkadziesiąt minut będę musiała męczyć się i zmuszać do czytania. A ja nie chcę się męczyć przy książkach, chcę z nich czerpać przyjemność lub doświadczać dzięki nim mocnych, oczyszczających emocji. 

Powieść uzupełniają ilustracje - nie znalazłam w książce informacji, czyjego autorstwa. Wyglądają jak stworzone ołówkiem obrazki kogoś, kto rysuje z nudów. Są niedbałe i nijak się mają do ilustracji na okładce. To jeszcze bardziej obniża mój odbiór książki. Nie umiem właściwie określić, kto chciałby czytać tego typu powieść - jest za prosta, schematyczna, a jednocześnie skonstruowana dość ciężko, usypiająco. Brakuje dynamizmu, mocnych bohaterów oraz umiejętnie prowadzonej narracji. Chciałabym napisać: niestety, nie polecam, ale napiszę tylko: nie polecam. Jest dużo lepszych książek, nawet jeśli chcemy lekkiej, rześkiej fantastyki, ot, do poczytania, a nie przeżywania. Virion nie zapewnia niczego oprócz straty czasu.

KSIĄŻKĘ PRZECZYTAŁAM DZIĘKI AKCJI POLACY NIE GĘSI I SWOICH AUTORÓW MAJĄ

1 komentarz:

  1. Szkoda, że książka okazała się taka fatalna, bo opis rzeczywiście zapowiadał ciekawą lekturę.

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...