piątek, 17 lipca 2015

BŁĄD WARUNKOWANIA, Anna Nieznaj






Tytuł: Błąd warunkowania
Autor: Anna Nieznaj
Data I wyd.: 2014
Wydawnictwo: Genius Creations
Ilość stron: 420
Inne: ebook

Dwa słowa: raczkujący eksperyment







Mój stosunek do sci-fi jest nieustannie nieokreślony. Nie mam nic przeciwko, ale nie pałam wielką, nieskończoną miłością. Chętnie obejrzę film, ale niekoniecznie dam się ponieść atmosferze. O ile moja wyobraźnia chętnie podłapuje światy rodem z fantasy, kreacje fantastycznonaukowe zawsze mają u mnie pod górkę. Jeśli już mierzę się z science fiction - wymagam wiele. Ostrej akcji, śmiałej wizji i żadnych błędów. Książka musi mnie przydusić i uwieść. Stworzyć nieprzenikniony miraż przyszłości. Jak było tym razem? Niesatysfakcjonująco.

Błąd warunkowania to powieść osadzona pod koniec XXI wieku. Choć układ sił polityczno-gospodarczych wygląda zupełnie inaczej niż na początku wieku, nie zmieniło się jedno - fascynacja możliwościami nauki oraz przekonanie, że wojnę najlepiej prowadzić dzięki nowinkom technicznym. Bohaterami książki są Czarne Koty - pierwsza tura genetycznie zmodyfikowanych agentów wywiadu. Starają się zrozumieć swoją naturę oraz sprostać zadaniom, jakie stawia przed nimi dowództwo. Jednocześnie obserwujemy losy pewnego niedoszłego naukowca, który wpadł w niebezpieczne towarzystwo...

Nie odebrałam tej książki źle i nie będę oceniać jej jednoznacznie negatywnie, ponieważ wydaje mi się, że nie zasługuje na tak poważne i ostre traktowanie. Problem leży w tym, że nie mogę też bez zająknięcia powiedzieć, że jestem nią oczarowana. Bo nie jestem. Warto jednak zacząć od tego, co dobre - a tych rzeczy jest w powieści Anny Nieznaj wiele. Przede wszystkim - pomysł. Rzecz w zasadzie dość prosta, bo o modyfikacjach genetycznych znajdziemy niejedno słowo, niejedno wyobrażenie. Ogólnie rzecz ujmując - nie można powiedzieć nic złego o pomyśle na grupę Czarnych Kotów. Zwłaszcza, że charakterystyka ich umiejętności oraz szkolenia przedstawiona została nie tylko rzetelnie, ale też interesująco. Mamy do czynienia z super-ludźmi i super-mocami, ale jednocześnie wspomina się na kartach powieści niejednokrotnie o tym, że nad projektem nadal się pracuje. Mutacje nie są wolne od wad i usterek, co urozmaica akcję i stanowczo skreśla podejrzenie o to, że mając tajnych, wyspecjalizowanych agentów, będziemy się nudzić i obserwować same udane akcje. Można wysunąć wątpliwość względem tego, że zdobycze techniki końca XXI wieku nie różnią się zbytnio od tego, o czym słyszymy dziś. I rzeczywiście jest to pewien argument przeciwko pomysłowi Anny Nieznaj, moim zdaniem - mimo wszystko - nie przekonujący do końca. Drugą rzeczą, którą zyskuje moją aprobatę, jest różnorodność powieściowych bohaterów. Cieszy mnie to, że autorka naprawdę postarała się, by każdą z pojawiających się postaci wykreować w jakiś charakterystyczny sposób. Różnią więc sposoby reagowania, mówienia, postrzegania kolejnych elementów budujących główne wydarzenia w powieści. Postaci mają nie tylko życie zawodowe, ale też prywatne. Bohaterów można scharakteryzować, odróżnić od siebie. Przy czym nie ma postaci nie do zdarcia, a ważnych bohaterek kobiecych jest tyle samo co męskich. (Równouprawnienie górą! Zwłaszcza w światku przestępczym, co doceniam i bardzo lubię!) Tu właściwie moje dobre słowo się kończy, bo z dobrymi postaciami należałoby jeszcze zrobić wiele dobrych rzeczy. A tego mi w powieści, niestety, brakowało. 

Ponad wszystkim co dobre miałam bowiem spory problem z...akcją. Już na początku odniosłam wrażenie, że brakuje odpowiedniego wstępu, wprowadzenia, mocnego osadzenia wątków, ustalenia, o czym w powieści właściwie mowa. Przez pierwsze strony książki nie mogłam się odnaleźć i wejść w jej rytm. Gdyby nie opis powieści przeczytany na jednej ze stron www - miałabym zapewne jeszcze więcej trudności. Dalej wrażenie to powtarzało się, miewałam momenty, w których akcja nie trzymała mnie w napięciu, część dialogów wydawała mi się w zasadzie niepotrzebna. Odnosiłam wrażenie, że są to fragmenty na kształt filmowych, krótkich scenek, które mają pełnić rolę jakiegoś przejścia, zwolnienia akcji albo przygotowania. Z tym, że ich sposób rozpisania też był scenariuszowy, lakoniczny, cierpki. Rozumiem, że nie każda powieść dotykająca tematów przyszłości musi analizować głęboko etykę, politykę czy moralność. Rozumiem, że nie każda powieść musi liczyć tysiąc stron, dość, by w szczegółach opowiedzieć o każdym aspekcie życia w przyszłości. Nie o to wszak chodzi. Kiedy jednak stawia się przed czytelnikiem powieść akcji - akcja powinna się wydarzać. W tej książce jest ona skutecznie ukrócana, ucinana przez sposób prowadzenia narracji, która odbiera głos bohaterom, często urywa akcję w emocjonującym fragmencie, by przenieść się godziny lub dni później. A wydarzenia opowiadane z perspektywy czasu nie mają już tego rozmachu, który mogłyby mieć, gdyby autor inaczej ujął problem. Boli także to, że książka jest właściwie zbiorem mniejszych elementów, cząstek, opowiadań. Pisałam już o tym nie raz - taką narrację trzeba prowadzić wyjątkowo zgrabnie, żeby czytelnik nie czuł się jak podczas jazdy z zadławionym silnikiem. Przyznaję jednak, że im dalej w powieść, tym więcej szczegółów się pojawiało. Pierwszego wrażenia nie dało się już jednak naprawić, a brak napięcia czy aury tajemnicy, krwawej, przejmującej fabuły trzymał się już mnie do końca. Nie narzucał się, nie odbierał przyjemności czytania. Ale tkwił na końcu mojej głowy jak strażnik wyłapujący każde kolejne potknięcie.

Moje drugie poważne zastrzeżenie dotyczy... wątku gangsterskiego. Zgodnie z opisem książki na stronie m.in. wydawnictwa, losy Czarnych Kotów i gangsterów powinny się przenikać. Niestety, ale tak nie jest. Szczegółowy opis losów powieściowych gangsterów może i byłby ciekawy, gdyby jakkolwiek związać go z mutantami. To, że dane postaci minęły się raz czy dwa na ulicy nie jest dowodem na to, że dwa wątki z sobą współgrają, są sobie potrzebne, uzupełniają się. A gangsterów w powieści Anny Nieznaj dużo i Koty straciły przez to wiele gracji, powabu i uwagi. W pewnych momentach nie byłam już pewna, co autorka chciałaby czytelnikowi opowiedzieć. Do czego dąży. Na co powinniśmy zwrócić uwagę. A przecież akcje wojskowe, tajni agenci i podróże po świecie powinny przyciągać uwagę, owijać czytelnika wokół palca. Nie czułam tego. Nie w takim stopniu, w jakim chciałabym czuć.

Gdybym miała podsumować jakoś moje emocje dotyczące Błędu warunkowania, powiedziałabym, że książka interesowała mnie fragmentarycznie. Dość duży jej procent był napisany interesująco, ale istniała też spora część nieprzystająca do głównej historii. Początek za mało obiecywał, końcówka zaspokoiła bardziej, ale w niezbyt brawurowym stylu. Otóż to - powieść nie kompensuje zadowoleniem ilości czasu, jaką się jej poświęca. Wymaga szlifu i przeorganizowania... jak pierwsze fazy eksperymentu.

KSIĄŻKĘ PRZECZYTAŁAM DZIĘKI WYDAWNICTWU GENIUS CREATIONS
Więcej o książce na stronie geniuscreations.pl oraz madbooks.pl

12 komentarzy:

  1. Niezwykle ciekawa recenzja. Co do książki to sama nie wiem. Mam podobny stosunek jak ty do tego gatunku. Niby czasami mi się podoba, niby jakiejś książce czegoś brakuje, a najczęściej nam po prostu nie po drodze :)
    Moje-ukochane-czytadelka

    OdpowiedzUsuń
  2. Więc jest to swoisty błąd nietrzymania czytelnika przy sobie przez książkę, czasem coś ciekawego się pojawi, innym razem nie, jak rozumiem? Nie lubię nierównych tytułów, nie wiem czy po tej sięgnę, teraz nadrabiam autorów związanych z nagrodami Hugo

    "KSIĄŻKĘ PRZECZYTAŁAM DZIĘKI WYDAWNICTWIE"a nie wydawnictwu? :>
    http://leonzabookowiec.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O łał! Dzięki za wskazanie błędu, zupełnie przegapiłam!

      Tak, książka jest bardzo nierówna, choć w zasadzie jej czytanie nie było dla mnie nieskończoną udręką. A, jak wiadomo, i tak czasami bywa z powieściami.

      Usuń
    2. Ależ nie ma za co :D zauważyłam, to zwróciłam uwagę :)

      Nie lubię jak tak bywa, jak już się nastawię na coś dobrego, a tu klops... I męczenie książki przez book jeden wie ile :<

      http://leonzabookowiec.blogspot.com/

      Usuń
  3. Też zazwyczaj nie przepadam za s-fi. I wiem jak ciężko jest przebrnąć przez książkę, która długo się rozkręca. Ale pomysł mnie zaciekawił i może po nią sięgnę!
    Ze swojej strony polecam "Autostopem przez Galaktykę" jeżeli jeszcze nie czytałaś!

    Pozdrawiam,
    http://magiel-kulturalny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Że tak to ujmę: nie znam Anny Nieznaj. ;) I raczej nie sięgnę po tę książkę (choć science fiction bardzo lubię). Polecam za to "Cylinder van Troffa", świetna powieść. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie lubię tak nierównych powieści. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Napracowałaś się przy tej recenzji :) książka raczej nie dla mnie niestety :<

    OdpowiedzUsuń
  7. Jesteś niesamowita!
    To jak piszesz... łał ;)
    Genius Creations wydaje naprawdę świetne książki, może troche odbiegają od mojego gustu czytelniczego (pisze to typowa amatorka erotyków i babskich czytadeł :P), ale wiem, że sa świetne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za dobre słowo - to motywuje i już Ty wiesz jak bardzo! A jeśli chodzi o Genius Creations - jestem naprawdę mile zaskoczona tym wydawnictwem. Lubię ich książki, ot co.

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...