poniedziałek, 27 lipca 2015

#bookish: 7 KSIĄŻKOWYCH GRZECHÓW


1. ZAMAWIANIE KSIĄŻEK, NA KTÓRE NIE MOŻNA SOBIE POZWOLIĆ...ponieważ portfel płacze na samo wspomnienie słowa "księgarnia". Grzech ten zdarza się często. Kusicielami są promocje, wyprzedaże, dyskonty książkowe, allegro, nowości wydawnicze, recenzje, ładne okładki, zły nastrój oraz nastrój dobry, brakująca część serii, znane nazwisko, zgrabna czcionka, a nawet zwyczajne, mrukliwe stwierdzenie: "a co mi tam". Biedny człowiek chciałby bardzo nie kupować, ale do takiego przedsięwzięcia potrzeba wiele samozaparcia oraz kontroli (nie tylko rachunków). Jednocześnie nie ma stuprocentowej pewności, czy grzeszek ten należy karać, czy może jednak zachwalać. W zestawieniu tym pełni funkcję niepewną.

2. CZYTANIE KILKU POZYCJI JEDNOCZEŚNIE...bo, jak wiadomo, troje to już tłok. Zdarza się najbardziej wytrawnym czytelnikom - i szczególnie im. Biedny człowiek chciałby bardzo nie czytać, ale na półkach piętrzą się świeże, pachnące, osamotnione książki, które potrzebują ludzkiego ciepła, ludzkiej uwagi oraz ludzkich dusz. Biedny czytelnik czyta więc jednocześnie nowość, staroć oraz egzemplarz recenzencki. W skrajnych przypadkach odczuwa fizyczny pociąg do osaczenia przez piętrzące się pozycje...książkowe. W tym szaleństwie jest metoda, choć jednocześnie metoda ta może doprowadzić do szału.

3. MÓWIENIE O KSIĄŻKACH, KTÓRYCH SIĘ NIE CZYTAŁO...ponieważ w szkole uczyli, że lektury trzeba czytać. Grzech być może jeszcze mniejszy niż dwa wcześniejsze. Bo, na litość książkowych chochlików, kiedy biedny człowiek ma czytać te wszystkie grube, wredne, stare tomiska? Kiedy ma czytać nowe, lśniące tomusie? Kiedy ma się zapoznawać ze wszystkimi autorami, którzy wyrastają jak grzyby po deszczu? Kiedy znaleźć czas na ściskanie rąk wszystkich bohaterów? Dlatego czytelnik kłamie, łże, oszukuje, mąci oczy, a czasem powtarza mądre zdania tak długo, że w końcu stają się prawdą. Poza tym amerykańscy naukowcy udowodnili, że zgrabne mówienie o książkach, których się nie czytało, jest oznaką inteligencji oraz błyskotliwości.

4. KREŚLENIE PO KSIĄŻKACH DŁUGOPISEM/ FLAMASTREM/ KREDKAMI...nie tylko na marginesach. Grzechu tego nie można wybaczyć nawet najbardziej niewinnie wyglądającym dzieciom. Pogryzmolone książki są piekłem bibliotekarzy, koszmarem czytelników, plugawym śladem braku poszanowania słowa pisanego. W dobie antystresowych kolorowanek należy wystrzegać się zbytniej pewności siebie. Ołówek - tak. Komentarze do tekstu - tak. Dedykacja (oby ładna) - tak. Podpis - tak. A jednak zapamiętać należy pradawne przysłowie antycznych bibliotekarzy: "gdzie leziesz do książki z jedzeniem!". Szanujmy druk.

5. PRZYWŁASZCZANIE SOBIE KSIĄŻEK - uwaga! grzech śmiertelny! Wszystkich ludzi, którzy nie zwracają książek ich prawowitym właścicielom należałoby powiesić za uszy pod sufitem i wychłostać encyklopedią powszechną w twardej oprawie (sugerowana ilość stron: 1000). Książki należy oddawać. Książki należy oddawać niezwłocznie po przeczytaniu. A czytać należy jak najszybciej po wypożyczeniu. Nie ma usprawiedliwienia. Chyba tylko karta prezentowa do księgarni mogłaby zmniejszyć traumę i odbudować zaufanie. Nic jednak nie wymaże złego wspomnienia. Bacz, abyś nigdy nie zniszczył książki innego mola książkowego, albowiem skończy się to dla Ciebie dziesięcioma plagami bibliotecznymi!

6. BRAK ARGUMENTACJI...ponieważ bez argumentu mogę tylko powiedzieć, że każdy ma prawo do swojego zdania. Zdanie to jednak należy uzasadnić. A uzasadnienie oznacza właśnie argumentację. Książka może być dobra, gorsza, zła lub gówniana, jednak po stwierdzeniu rzeczy dla Ciebie oczywistej pojawić się musi magiczna formuła: "ponieważ...". Krytyka bez argumentu jest obrzydliwym hejtem, a obrzydliwy hejt jest obrazą słowa. Obraza słowa jest zaś obrazą literatury, a przecież żaden książkoholik literatury obrażać nie chce.

7. ZAZDROSZCZENIE INNYM CZYTELNIKOM ICH ZBIORÓW...ponieważ zazdrość budzi niezgodę, a książkomaniacy powinni trzymać się razem. Książki są naszymi skarbami, naszymi milusińskimi, naszymi chowańcami, dziećmi oraz przyjaciółmi. Książki nas kochają - nawet wtedy, kiedy wszystko wskazuje na to, że autor nas nienawidzi (patrz: George R.R. Martin). To nasz zachwyt oraz uwaga dają książkom życie. Cieszmy się więc szczęściem innych bibliofilii. Nawet wtedy, kiedy naprawdę cholernie im zazdrościmy.

16 komentarzy:

  1. Zgrzeszyłam kilkakrotnie dwójeczką i jedyneczką i ostatnim punktem... I czasem bazgram w książce, by zaznaczyć jakiś ciekawy fragment, ale robię to bardzo rzadko.

    OdpowiedzUsuń
  2. Każdy z nas ma jakieś takie grzeszki na sumieniu. Ważne by, je minimalizować. Bardzo fajnie wypunktowałaś te 7 grzechów.

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo fajny pomysł, ale ja żadnego z tych grzechów nie popełniam. No dobra może trochę 7 punkt... ;)

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Najbardziej zgadzam się z grzechem numer 6. Denerwuje mnie niezmiernie nie tylko popełniany wobec książek, ale także w odniesieniu do innych spraw codziennych. Najłatwiej przyszłoby mi rozgrzeszenie numeru 4, chociaż jedynie w odniesieniu do własnych książek. Kreślenie po cudzych książkach bezwzględnie niewybaczalne. Ale kiedy jesteśmy niezmiernie z jakimś tomem związani i jest tylko nasz, nasz, nasz i nikomu nie pozwalamy do niego zajrzeć, to dlaczego by go odrobinę nie spersonalizować, zakreślić ulubione fragmenty, dopisać własne spostrzeżenia i myśli?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, jeśli jest tylko nasz, nasz, nasz - wtedy to zupełnie inna bajka! Chociaż ja nigdy nie mogłabym pisać po książce długopisem. Wolę wsadzić w nią karteczkę z komentarzem.

      Usuń
  5. 1 i 7 to moje grzechy :D Ale pracuję nad nimi :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jedyna i dwójka tak bardzo do mnie pasują... Chociaż mogę się pochwalić, że w ciągu ostatniego miesiąca nie kupiłam ani jednej książki! W nagrodę za moją wytrwałość zamówiłam sobie 4 książki :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Zazdroszczę innym ich zbiorów, ale nie w zły sposób, tylko uwielbiam oglądać zbiory innych :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Jej świetny post :) Ja praktycznie w ogóle nie kupuje książek mało kasy :( No nie rozumiem jak można niszczyć książki masakra.
    Pozdrawiam ♥
    http://kochamczytack.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Grzeszę od zawsze jedynką :)

    OdpowiedzUsuń
  10. 2 i 7 - zdecydowanie mam to samo ;(

    OdpowiedzUsuń
  11. Kreślenie po książkach to jak robienie komuś tatuaży na siłę xD Książki strasznie cierpią przez flamastry :'(
    Ps.
    Nominowałam cię do swojego świeżutkiego, autorskiego tagu :) Byłabym wdzięczna, jeśli wzięłabyś udział :)
    http://slowniksztuki.blogspot.com/2015/07/sownik-sztuki-book-tag.html
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Trochę nie na temat, ale jeśli lubisz łańcuszki pytaniowe to masz nominację do LBA książkowego^^
    http://asafewarmplacewithbooks.blogspot.com/2015/07/liebster-blog-award-czyli-powiedz-cos-o.html

    OdpowiedzUsuń
  13. Przy pozycji numer 4 dostałam dreszczy...brrrr

    Mam stały problem z punktem nr dwa. Obecnie czytam trzy książki na raz. Tłumaczę to sobie tym, że jedna to audiobook, jedna pochodzi z biblioteki a jedna jest na czytniku.;D

    OdpowiedzUsuń
  14. Większość z nas ma na sumieniu takie grzeszki ;) Jednak wydaje mi się, że zazdroszczenie zborów nie jest złe tylko motywujące :)

    ksiazkowy-swiat-niki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...