sobota, 25 lipca 2015

CUDA I DZIWY MISTRZA HAXERLINA, Jacek Wróbel







Tytuł: Cuda i Dziwy Mistrza Haxerlina
Autor: Jacek Wróbel
Data I wyd.: 2015
Wydawnictwo: Genius Creations
Ilość stron: 375
Inne: ebook

Dwa słowa: miłe szachrajstwa






Jak wiecie (bo wspominałam o tym i to chyba niejednokrotnie) bardzo lubię fantastykę. Sci-fi mniej, fantasy całym sercem. Ale w tym moim szarym i obślizgłym, ale niezwykle potrzebnym mięśniu, znajduje się też specjalna kwatera dla czegoś, co nazywam fantastyką lekką: pełną żartów, gagów i oczek puszczanych w stronę czytelnika. Oto i jedna z tych pozycji.

Zawartość książki to zbiór opowiadań łączących się w pełną cudów, dziwów oraz zaskoczeń opowieść o Haxerlinie, który jest mistrzem udawania, kręcenia oraz kombinowania. Haxerlin podaje się za maga, choć jego główną magiczną mocą jest...całkiem niemagiczny, ale bardzo przydatny, spryt. Haxerlin stara się na niego liczyć, choć nie zawsze to wystarcza. Jego zajęciem zarobkowym są Cuda i Dziwy - obwoźny handel artefaktami, magicznymi miksturami, tajemniczymi medalionami oraz częściami niezwykłych stworzeń. Jest jednak jeden istotny szczegół - wszystkie rzeczy, które sprzedaje Haxerlin są...fałszywe:
Rzadko narzekał na swój los, bo i nie miał na co narzekać. Cuda i Dziwy, czyli obrót egzotycznymi wyrobami, począwszy od magicznych afrodyzjaków aż po sproszkowane kły wampira, przynosił dochody, jakich pozazdrościć mogli wszyscy pełnoprawni czarodzieje. Przemieszczał się z kolekcją od miasteczka do miasteczka (z oczywistych względów omijał te, w których mieściły się filie Gildii Magów), rozkładał kramik z artefaktami przed żądną sensacji gawiedzią i dawał takie popisy, że wystarczała chwila nieuwagi, by sam prawie uwierzył w niesamowite właściwości prezentowanych eksponatów. 
Jak wiadomo - kto kombinuje, ten czasem wpada w tarapaty. I to niejedne. Właśnie przez tę drobną przypadłość Haxerlina poznajemy całą rzeszę fantastycznych stworzeń, z pewnym demonem-dzieckiem na czele, wybieramy się do grobowców, na stos oraz do najbardziej podłych i okropnych szynków. Bierzemy też udział w kilku starciach (nie tylko umysłowych), w czasie których Mistrz musi uruchomić cały zapas swoich umiejętności oszukiwania losu oraz ludzi. A przecież to człowiek, który tak bardzo ceni sobie spokojne, bezpieczne życie!

Książka Jacka Wróbla to rzecz, która świetnie spełnia się w funkcji rozrywkowej. Z Mistrzem Haxerlinem nie można się nudzić - nie tylko dzięki jego nieskończonym, fantastycznym przygodom, ale także z racji doborowego towarzystwa, żywych i logicznie rozpisanych dialogów oraz opisów. Nie odnajduję w sposobie kreowania świata punktów, które by mnie dręczyły, nużyły lub otwarcie i boleśnie irytowały. A przecież czasem tak się zdarza - jeśli opisy są plastyczne, to okazuje się, że rozmowy między bohaterami są sztuczne i wymuszone; lub na odwrót. Cuda i Dziwy Mistrza Haxerlina nie mają takiej wady, co zaznaczam z wielką ulgą. Za dużo ostatnio miałam do czynienia z powieściami, w których załamanie między pomysłem a sposobem pisania widocznie by przeszkadzało. Wróbel wie, jak rozporządzać postaciami, jak łączyć proporcje między żywą akcją a przemyśleniami bohatera. Zarówno jedno jak i drugie chwalę. Świetnie się bawiłam, ponieważ humor jest nieodłączną częścią książki. Zabawny jest Mistrz, zabawne są jego przemyślenia, a czasem zabawny jest sposób prowadzenia narracji oraz przedstawiania bohaterów pobocznych. Wróbel tworzy pozytywną, lekką fantastykę, przypominającą mi m.in. powieści Romualda Pawlaka. Ta fantastyka jest niepoważna, zadziorna, czasem groteskowa. Czerpie ze wszystkiego, z czego może, a jednocześnie nie waha się przed wywróceniem świata do góry nogami. Cuda i Dziwy wywołały u mnie prawdziwy napad śmiechu, kiedy znalazłam oczywiste odniesienie do Gry o tron. Ale śmiać chciało mi się także przy niespodziewanych zwrotach akcji. A jednocześnie nie mogę oprzeć się wrażeniu, że Haxerlin jest bohaterem dziwacznie prawdopodobnym. Szczególnie podobało mi się to, jak bardzo cenił sobie bezpieczeństwo...własne. Bohaterstwo Haxerlin zostawia bowiem wszystkim wokół, sam wybierając zawsze to, co najlepsze dla jego własnych losów. A ja przez moment, na końcu fragmentu opowiadającego o pewnej zarazie, poczułam w sobie nutkę otępienia, kiedy to Mistrz postąpił dokładnie tak, jak w rycerskiej czarno-białej opowieści nigdy by nie mógł. Nie jest on bohaterem, którego się lubi, ale można do niego pałać pewną sympatią. I można tez mu dopingować, choć ja nie czułam takiej potrzeby. Wręcz przeciwnie, wiele radości sprawiało mi obserwowanie wszystkich niespodziewanych wypadków oraz trudności, jakie życie stawiało przez Haxerlinem. A tych nie brakuje, dzięki czemu książka ma mocne, regularne tempo, choć jednocześnie atmosfera opowiadań jest zróżnicowana. Po krótszych może pozostać pewien niedosyt, ale tłumaczę go sobie tym, że właśnie taki cel fragmenty te (bo o pełnych opowiadaniach w niektórych wypadkach trudno powiedzieć) miały wywołać.

Jeszcze na jedną rzecz zwróciłam podczas lektury szczególną uwagę - a jest nią kwestia kobiet w zbiorze opowiadań Wróbla. Nie chcę używać śmiałych słów, ale jednak zapachniało mi przez moment feminizmem wplecionym między wiersze. Szczególnie podobała mi się rozmowa z pewnym mizoginistą oraz bardzo logiczne, choć smutne myśli Haxerlina o pojmowaniu roli kobiet w jego świecie. No i późniejsze opowiadanie z grobowcem w tle - także wiele mówi o kobietach w powieściach fantastycznych. I choć głównym bohaterem Cudów i Dziwów jest mężczyzna, a postaci męskich też jest co nie miara, ja - kobieta-czytelniczka - odbieram to bardzo osobiście, a jednocześnie pozytywnie. Zupełnie jakby ktoś zauważył nieobecność kobiet w wielkiej, dumnej, poważnej fantastyce (bo kobietom czegoś brakuje, ale świetnie nadają się do rodzenia, cytując pewną postać z książki).

Jeśli mam podsumować jednym słowem, muszę napisać: polecam. Podpisuję się pod tym obiema dłońmi wystukującymi te słowa na klawiaturze. Jacek Wróbel czuje fantastykę i potrafi ją pisać. Nie boi się dobrej zabawy oraz męczenia swoich bohaterów. Nie boi się też wplatania między akcję żartów, nie boi się otwartych zakończeń oraz pozostawiania na końcu opowiadania sugestywnych niedopowiedzeń. Liczę więc na to, że pojawi się kolejna część opowieści o Mistrzu Haxerlinie i że kilka kwestii zostanie wyjaśnionych. Ale nie martwię się o to na wyrost, bo lektura tej książki zostawiła mnie w dobrym nastroju, pozytywnym nastawieniu i nadziei na inne ciekawe lektury. Nie czuję się w żaden sposób zobligowana do tego, żeby sięgnąć po dalszą twórczość tego autora, ponieważ Cuda i Dziwy nie są jedną z tych książek, które mocno przywiązują czytelnika do świata przedstawionego oraz swoich bohaterów. Ale wiem, że jeśli będę miała okazję na kolejne spotkanie z Jackiem Wróblem, chętnie z niego skorzystam. Opowieści o Mistrzu Haxerlinie są specyficzne, jeśli jednak lubicie fantastykę, której głównym celem jest rozrywka i niefrasobliwe rozbawianie czytelnika - nie wahajcie się.
Hrywen było specyficznym miastem. Zbudowano je na planie koła i podzielono na siedem części, tak że całość przypominała tarczę zegara słonecznego. Centrum - miejsce, gdzie na tarczy znajduje się nieruchomy wskaźnik - nazwano Śródśrodkiem, ale nieoficjalnie przyjęło się mówić o Większym Śródśrodku (gdzie był plac handlowy) i Mniejszym Śródśrodku (na którym znajdował się ratusz). Na północ od Śródśrodka leżał Półśródśrodek i Współśródśrodek. Idąc dalej, zgodnie z ruchem wskazówki, Śródśrodek graniczył z: Wśródśrodkiem, Połśródśrodkiem i Zaśródśrodkiem.
Budowniczy Hrywen bez wątpienia byli bandą pozbawionych sumienia psychopatów.

KSIĄŻKĘ PRZECZYTAŁAM DZIĘKI WYDAWNICTWU GENIUS CREATIONS
Więcej o książce na stronie geniuscreations.pl oraz madbooks.pl 

8 komentarzy:

  1. Lubię książki, które recenzujesz, bo zazwyczaj to tytuły, o których nie słyszałam, a o których chciałabym usłyszeć. Po tę lekturę pewnie sięgnę, bo jestem ciekawa opisywanych przez Ciebie losów Mistrza Hexerlina, a skoro byłaś zadowolona :D Mam nadzieję, że i lektura podpasuje.


    http://leonzabookowiec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię czytać rzeczy, o których mało osób słyszało <3

      Usuń
  2. Ja zdradzę, że pojawi się kolejna część i również z niecierpliwością na nią czekam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. właśnie szukam kolejnej książki do poczytania i przyznam, że recenzja mnie zainspirowała ;) chyba znajdzie się na mojej liście do poczytania ;) zapraszam do siebie do komentowania i polubienia ;) www.co-dzis-zgotowac.blog.pl
    www.facebook.pl/codziszgotowac

    OdpowiedzUsuń
  4. Zaciekawiło mnie to, co napisałaś o roli kobiety w wykreowanym w tej książce świecie. Nie czytałam jeszcze żadnej książki tego autora, ale chętnie to zmienię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozornie można sądzić, że w powieści jest nieco szowinizmu. Ale wystarczy się wczytać, żeby zrozumieć prawdziwy zamysł autora. Przekonał mnie tym do siebie.

      Usuń
  5. Wreszcie! Pierwsza Recenzentka, która dostrzegła, co kryje się pod płaszczykiem rzekomej dyskryminacji kobiet w książce. Wydaje mi się, że w "Grocie Valdura" napisałem wszystko na ten temat. Obiecuję, że w następnych tomach (w trzecim na pewno) wprowadzę bohaterkę, która trochę zatrzęsie realiami Imperiału :)

    Dziękuję serdecznie za przychylną recenzję.

    Jacek Wróbel

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest mi niezwykle miło czytać te słowa. A jeszcze milej dowiedzieć się, że mogę liczyć na mocną postać kobiecą - takie lubię! Czekam niecierpliwie!

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...