wtorek, 21 lipca 2015

OGIEŃ I WODA, Victoria Scott






Tytuł: Ogień i woda (ang. Fire and flood)
Autor: Victoria Scott
Data I wyd.: luty 2014 (PL: czerwiec 2015)
Cykl: Ogień i Woda (tom 1)
Wydawnictwo: IUVI
Ilość stron: 368

Dwa słowa: porywająca podróż






Na jednym z zagranicznych instagramów ktoś nazwał książkę Victorii Scott mieszanką Igrzysk śmierci i Pokemonów. Nie ukrywam - spodobało mi się. Spodobało tak bardzo, że podaję to porównanie dalej, podpisuję się pod nim i porozumiewawczo mrugam do wszystkich, którzy to czytają. Bo, owszem, okazuje się, że jedno z drugim można połączyć. Z sukcesem!

Szesnastoletnia Tella jest w trudnej sytuacji życiowej. Jej brat jest chory, a lekarze nie mogą ustalić, co mu dolega. Nie wróżą mu także wielu lat życia. Z tego powodu rodzice Telli postanawiają wyprowadzić się z Bostonu do spokojnego domu w Montanie, daleko od cywilizacji. Tella musi porzucić więc wszystko, co znajome i bliskie jej sercu - ulubione miejsca, zainteresowania, przyjaciół. Pewnego dnia otrzymuje niespodziewaną i tajemniczą przesyłkę zawierającą instrukcje dotyczące Piekielnego Wyścigu. W rozgrywce tej, prowadzącej przez dżunglę, pustynię, ocean i góry, zwycięzca otrzymuje remedium, lekarstwo mogące uleczyć każdą chorobę. Takich jak Tella jest wielu - i choć w czasie wyścigu można stracić własne życie, ponad sto wyselekcjonowanych osób podchodzi do pierwszego etapu. Jedyną pomocą w zawodach jest pandora, genetycznie zmodyfikowane zwierzę, która posiada niezwykłe zdolności, a którego zadaniem jest ochrona swojego właściciela. Tella nie musi się długo zastanawiać, by podjąć decyzję dotyczącą swojego uczestnictwa. Rozpoczyna się walka o życie...
Teraz wszystko sprowadza się do jednego - udawania. Udaje brata, który w mojej obronie może przywalić prawym sierpowym. Udaje syna, który po zdobyciu punktu odtańczy dziki taniec radości, tak jak nauczył go tata. Wciąż jest facetem, który nie boi się pisać życzeń na kartkach, zamiast się tylko podpisywać. Facetem, który kocha budynki z czerwonej cegły, głośne samochody i bitą śmietanę wyciskaną z pojemnika wprost do ust. Wciąż jest moim bratem. 
To już w ogóle nie jest mój brat.
Przeczytałam tę powieść jednym tchem. W dwóch, jeśli mam być dokładna, ponieważ wystarczyło przysiąść do Ognia i wody dwa razy, by pochłonąć książkę w całości. Bez krzywienia się, bez marszczenia czoła, bez znudzenia. Powieść porwała mnie mocnym, ale systematycznym tempem akcji, zgrabną konstrukcją, ciekawym zbiorem bohaterów oraz wydarzeń. Szybko weszłam w jej rytm i...przepadłam. Akcja rozwija się szybko i nie zwalnia ani na moment! Obudziłam się dopiero wtedy, gdy trafiłam na ostatnią stronę. Całe szczęście - tylko ostatnią stronę pierwszego tomu. Przede mną nadal ciąg dalszy tej opowieści!

To, o czym wspomniałam we wstępie do tego tekstu to prawda - można zauważyć pewne inspiracje i punkty wspólne powieści Victorii Scott z uniwersum wykreowanym przez Suzanne Collins. Są to jednak jednocześnie elementy wykorzystane w sposób odmienny i oryginalny. Dlatego czytelnik nie ma wrażenia powtarzalności, odczucia déjà vu. Ogólna formuła Ognia i wody jest bardzo logiczna. Chory członek rodziny oraz osoba, która jest na tyle bliska, że chętnie i bez zastanowienia podejmie się walki o jego życie i zdrowie. Pomysł dopełniają barwne pandory - stworzenia, które odznaczają się nie tylko niezwykłymi umiejętnościami, ale też często zaskakującą inteligencją czy formą. A mimo tego mechanizm Piekielnego Wyścigu pozostaje dla czytelnika - przynajmniej na początku - niejasny, ponieważ główna bohaterka, Tella, nie ma o nim dużego pojęcia. Zasad oraz organizacji uczymy się razem z nią. Dzięki wydarzeniom rozgrywającym się na naszych oczach otrzymujemy rozwinięcie oraz wytłumaczenie całej historii towarzyszącej organizacji wyścigu oraz sposobu wybierania jego uczestników. Klucz logiczny okazuje się tkwić o wiele głębiej niż mogliśmy podejrzewać. Jeśli doszukujemy się powiązań do Igrzysk, to musimy zauważyć, że Scott podeszła do tematu lżej. Wydaje mi się, że dość mocno widać różnicę między dystopią Panemu a aurą thrillera odbijającą się na Piekielnym Wyścigu. Powieść Scott ma inny cel niż książka Collins. Posługuje się też innymi narzędziami. Świat nie jest tak intensywnie i mocno dopracowany - przynajmniej nie w tym momencie, nie w pierwszym tomie. To nie jest ciężka lektura, choć zmusza do myślenia, porywa, budzi intensywne emocje. Jest wolna od polityki, bardziej fantastyczna i niezwykła niż przewidująca przyszłość i prognozująca niebezpieczeństwa. Książka Scott opiera się mocno na konwencji książek young adult - mam wrażenie, że Igrzyska śmierci z powodzeniem mogą przeczytać także dorośli, podczas gdy Ogień i woda jest powieścią mniej uniwersalną i wyczerpującą. To nie znaczy, że nie mamy do czynienia z ważnymi kwestiami dotyczącymi życia, śmierci, rodziny i uczuć. Są obecne, ale w opisane w inny sposób, osadzone w innym klimacie.

Na Ogień i wodę składa się zbiór ciekawych, różnorodnych bohaterów. Znajdą się tacy, których od razu polubimy oraz tacy, z którymi będziemy mieli problem. Powieść pisana jest w narracji pierwszoosobowej - będącej czasem dla autora strzałem w kolano. Jeśli w tym przypadku mamy mówić o jakimś strzale, będzie to strzał w dziesiątkę. Tella jest bohaterką, którą można polubić. Bohaterką, którą można wspierać, rozumieć, której można współczuć oraz której chce się dopingować. Moim zdaniem sposób myślenia szesnastolatki został oddany dobrze. To historia dla młodzieży opowiedziana w perspektywy nastoletniej bohaterki. Znajdziemy więc zarówno elementy poważne jak i komiczne, ponieważ Tella nie waha się przed przedstawianiem swojego, młodzieńczego jeszcze, punktu widzenia na wiele spraw. Nie możemy też zapomnieć o tym, bez czego żadna książka YA nie może się obyć - o miłości! Romans w Ogniu i wodzie jest. Właściwie od początku wiemy między kim a kim do niego dojdzie. I nie ma w tym nic złego. Być może dla starszego czytelnika nie będzie to wątek satysfakcjonujący, ale nie mogę powiedzieć, żeby był nudny czy przewidywalny. Moim zdaniem wszystkie akcenty są dobrze rozłożone i nawet jeśli mamy męską postać reprezentującą tajemnicę, wiedzę i pewien negujący stosunek do świata, to jednak z zadowoleniem stwierdzam, że bohater ten ma w sobie coś niepowtarzalnego. Słodkie fragmenty są na tyle słodkie, żebym się uśmiechnęła, zaśmiała, a nawet zarzuciła głową z "och!" na ustach. Słodkie bardzo, ale nie na tyle, żebym skrzywiła się od nadmiaru, przesady czy naiwności. Bo być może dla mnie, starej krowy, pewne opisy były naiwne - jednak bez zastanowienia kupiłam je wszystkie. Tym bardziej nastoletni odbiorca powinien być w pełni usatysfakcjonowany.

Czego jeszcze nie może zabraknąć w powieści YA? Tajemnicy, akcji, ciężkich warunków niesprzyjających ulubionemu bohaterowi, grupy przyjaciół, relacji z rodziną, walki o przetrwanie oraz mocnego, światłego celu na końcu ścieżki. W Ogniu i wodzie znajdziemy wszystko powyższe. Niecierpliwie czekam na kolejny tom, na dalszy ciąg Piekielnego Wyścigu. Książka Victorii Scott była tym rzadkim przypadkiem powieści, po której przeczytaniu... chciałam czytać ją od początku jeszcze raz.

KSIĄŻKĘ PRZECZYTAŁAM DZIĘKI WYDAWNICTWU IUVI
Więcej o książce na stronie iuvi.pl

13 komentarzy:

  1. Ta okładka jakoś mnie tak specjalnie nie kusi, by sięgnąć po książkę, nie wiem czy chcę czytać coś co jest chociaż odrobinę podobne do Igrzysk, nie lubię odgrzewanych kotletów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie to NIE JEST odgrzewany kotlet.

      Usuń
  2. Coraz większą mam chrapkę na tę książkę. Jeszcze nie czytałam niepochlebnej recenzji! Muszę ją zdobyć !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się już zdarzyło usłyszeć słowo wątpiące. Ale to nie zmienia faktu, że sama odebrałam tę książkę ŚWIETNIE.

      Usuń
  3. Raczej nie dla mnie, pomimo tego, że piszesz, że to nie jest własnie odgrzewany kotlet. Ale okładka piękna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jednak wolę okładkę z wersji oryginalnej, anglojęzycznej :P

      Usuń
  4. Ja miałam tak samo, tylko ją zamknęłam i pomyślałam, kurde, chcę jeszcze raz :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetna recenzja. Chwalę, bo zasłużyłaś :)
    Co do książki - trochę nie w moich klimatach, ale jednak czymś kusi ;) Spryciula. To przez Twoje słowa! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rumienię się i uśmiecham podstępnie, bo o taką reakcję mi chodziło :D

      Usuń
  6. Ostatnio brakuje mi takich książek- dobrych, gdzie można zatracić się w świat stworzony przez autora !:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Cieszę się, że książka Ci się spodobała, bo mam ją na liście planowanych. Już sam opis i to połączenie Pokemonów z IŚ, które gdzieś już widziałam mnie zainteresowało, a pozytywna recenzja jeszcze bardziej kusi.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Kiedy druga część wie ktoś może ? Nie potrafię się doczekać :)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...