niedziela, 30 sierpnia 2015

JĄDRO CIEMNOŚCI, Joseph Conrad






Tytuł: Jądro ciemności (ang. Heart of Darkness)
Autor: Joseph Conrad
Data I wyd.: 1902
Data tego wyd. polskiego: 2015
Wydawnictwo: MG
Ilość stron: 160

Dwa słowa: zatapianie się






Ta książka jest jak zanurzanie się w cień, jak opadanie w toń czegoś niepokojącego, czegoś, co może skrzywdzić. Ale nie potrafiłam i nie chciałam się przed tym bronić, bo brak powietrza i niepokój są jednocześnie obietnicami. Wchodzenie do jądra ciemności daje sadystyczną przyjemność. Przyjemność, której się nie zapomni.

Marlow, główny bohater opowiadania podróżuje rzeką przez afrykańską dżunglę, by dotrzeć swoim niewielkim parostatkiem w głąb kontynentu, do Kurtza, legendarnego agenta kolonii. Podróż ta nie należy do łatwych, a im cel jest bliższy, tym więcej tajemniczych i niewytłumaczalnych rzeczy doświadcza Marlow. Podróż w samo serce mrocznego, nieznanego, nieprzebytego świata zmienia bohatera, stając się jednocześnie podróżą w głąb jego własnej duszy. 
Nie, to niemożliwe; niepodobna dać komuś żywego pojęcia o jakiejkolwiek epoce swego życia - o tym, co stanowi jej prawdę, jej znaczenie, jej subtelną i przejmującą treść. To niemożliwe. Żyjemy tak, jak śnimy - samotni...
Czytałam ten utwór Conrada już kilka lat temu, ale, przyznaję bez wstydu, nie zrozumiałam go wtedy zupełnie. Przeczuwałam, że coś może się jednak kryć między tymi literami, nie byłam jednak dość dojrzała, by to pojąć. Do takich dzieł trzeba mieć odpowiedni wiek, doświadczenie - nie tylko czytelnicze. Do takich dzieł trzeba mieć też dzień, a najlepiej kilka, bo pomimo niewielkich rozmiarów, czyta się tę książkę powoli. Suche szkolne interpretowanie klasycznych utworów nijak ma się do tego, co przeżywa czytelnik, który kilka lat później sam sięga po daną pozycję i zaczyna ją nie tylko podręcznikowo i sztywno znać, ale też rozumieć. Nie wiem, czy kiedykolwiek wcześniej poczułam tak przejmująco rozwijające czytelniczo doświadczenie. Nie wiem, czy przeżyłam już kiedyś tak gruntowną zmianę rozumienia lektury. Nie przypominam sobie czegoś podobnego, zakładam więc, że nie.

Niejednokrotnie słyszałam już opinię, że włączenie danej pozycji na listę lektur szkolnych skreśla ją jednocześnie z listy książek interesujących, takich, które czyta się z własnej, nieprzymuszonej woli. W moim przypadku wola kanonu zawsze była pierwszorzędna, ale, jak pisałam chwilę wcześniej, nie był to czas odpowiedni do lektury tego typu. Książki szkolne powinny jednak, mimo wszystko, rozwijać chęć czytania, a Jądro ciemności nie jest tanim opowiadaniem, które można przejrzeć do poduszki, a następnego dnia opowiedzieć jego treść. Wydarzenia dzieją się powoli, rozgrywają sennie, ustępując przed rozważaniami i refleksjami głównego bohatera. Filolog zachwyci się budową szkatułkową utworu. Narratorem Jądra ciemności jest bowiem osoba obserwująca Marlowa i wysłuchująca jego historii. Zachwycałam się tym, przyznaję. Najpierw prosty szkic o Marlowie, a później jego wystąpienie, jego opowieść. Miałam na samym początku wrażenie zapadania się w słowa jak w toń wody. Zdania mają trudną budowę, charakterystyczny rytm, przypominający trochę miarowość fal uderzających o przycumowany statek. Albo czytelnik nauczy się na słowach unosić, albo utonie. To nie jest prosta, niewymagająca lektura. To nie jest lektura przyjemna. To ciężkie, ale piękne i hipnotyzujące słowa, a przekład Anieli Zagórskiej nie dawał mi żadnych powodów do wątpienia w jego jakość.

Nie chcę tu pisać sztywnych opowieści rodem ze szkolnej ściągi nauczyciela. Interpretacji Jądra ciemności jest przecież wiele gdzie indziej. Nie czuję się też predestynowana do oceniania sposobu pisania Josepha Conrada - nie śmiem tego robić! Jako czytelnik, przez wzgląd na studia wprawiony trochę przecież w czytaniu rzeczy trudnych, mogę tylko napisać, że Jądro ciemności mnie wchłonęło. Nastrój opowieści pogłębiał się w sposób mistrzowski. Najpierw senność zarysowana w przedstawieniu kompanów przez pierwszego narratora, później niepokojące sygnały zawarte we wstępie do opowieści Marlowa, w końcu jego dziwaczna, skomplikowana i mroczna podróż w sam środek zakazanej, niepoznanej ziemi. Te słowa mają siłę, która przedstawia skomplikowane nici oplatające bohaterów. Siłę, która oplata się wokół czytelnika. Nawet gdybym chciała, nie potrafiłabym uciec. Zresztą ucieczka jest bezcelowa, bo człowiek powinien czasem chcieć, by czytane słowa zrobiły z nim coś takiego. By zasiały w nim smutek, poczucie samotności, pokazały cień. Jądro ciemności wyciszało mnie podczas lektury, nawet wtedy, gdy pozornie było to niemożliwe. Jest w tej trudności coś pięknego.

Jak rzeka na okładce, która nie ma początku i końca, tak zawartość książki wydaje się być oderwana od wszystkiego innego. Ktokolwiek wkroczy w ten świat - będzie w nim zamknięty. Nie można o nim zapomnieć, można go tylko przeżywać, tak jak Marlow przeżywa go ponownie w opowieści. Ziemia wypełniona surowcami, a jednocześnie naznaczona śmiercią, chorobą, wysysająca z człowieka wszystko, co żywotne; budząca strach i szaleństwo. Podsumuję banalnie: każdy powinien choćby spróbować zmierzyć się z Conradem.


KSIĄŻKĘ PRZECZYTAŁAM DZIĘKI WYDAWNICTWU MG
Więcej o książce na stronie wydawnictwomg.pl

PS: Bogowie, to wydanie jest przepiękne!

10 komentarzy:

  1. "Jądro ciemności" to jedna z moich porażek w liceum. Mimo jej niewielkich rozmiarów, nie byłam w stanie przebrnąć przez tę książkę. Nudziła mnie strasznie i usypiała. Od tamtego czasu minęło 10 lat, ale nie wiem, czy miałabym odwagę ponownie po nią sięgnąć. Zmieniłam się od tamtego czasu, ale jak sama piszesz, nie jest to lektura łatwa, a ja nie lubię się męczyć przy czytaniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak sobie myślę - póki po nią nie sięgniesz, nie będziesz wiedziała, czy rzeczywiście będzie Cię męczyć. Sięganie do starych lektur po latach jest ciekawym doświadczeniem.

      Usuń
    2. Marto T. podpisuję się pod tym nogami i rękami ;)

      Insane z przy-goracej-herbacie.blogspot.com

      Usuń
  2. Nigdy o nie nie słyszałam, lecz w chwili obecnej jestem nią bardzo zaciekawiona.
    Również uważam, że wydanie jest przepiękne! :)
    http://zagoramiksiazek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Pamiętam, że czytałam to jako lekturę w liceum, ale wstyd się przyznać, nic z niej nie pamiętam. I może rzeczywiście, do niektórych książek trzeba po prostu dorosnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam w liceum i teraz po tylu latach, pewnie odebrałabym tę książkę nieco inaczej. Być może sobie ją odświeżę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Niedawno czytałam po raz drugi. Zupełnie inaczej czytało się jako lekturę szkolną, bo robiłam to z nastawieniem "muszę " a nie "chcę". Masę cytatów wypisałam sobie z tej książki podczas obu podejść, ale dopiero za drugim naprawdę zrozumiałam owo "Jądro ciemności"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest ogromna różnica między "muszę" a "chcę". :)

      Usuń
  6. Cudowna książka! I bardziej trafiają do mnie Twoje pełne zachwytu słowa, niż gdybyś przeorała lekturę ( w sensie analizy) wzdłuż i wszerz. ^^

    OdpowiedzUsuń
  7. Cieszę się, że książka pochłania, bo w tym roku ma być ona moją lekturą, czego nie ukrywam trochę się obawiałam.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...