sobota, 5 września 2015

450 STRON, Patrycja Gryciuk







Tytuł: 450 stron
Autor: Patrycja Gryciuk
Data I wyd.: sierpień 2015
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 416

Dwa słowa: kobiecy kryminał







Ile stron powinna mieć książka, żeby chciano ją czytać? Ilu osobom trzeba patrzeć na ręce w czasie drukowania nowej pozycji bestsellerowego pisarza? Jak zareaguje policja, kiedy morderca zacznie dokonywać zabójstw zgodnie z przepisem zawartym w całkowicie zmyślonej książce?

Sytuacja Wiktorii Moreau, królowej kryminału, nie jest optymistyczna. Tuż przed premierą wyczekiwanej, rozchwytywanej w przedsprzedaży książki, autorka zostaje posądzona o zniesławienie. Konkurencyjne wydawnictwo zarzuca Wiktorii plagiat, skopiowanie pomysłu na powieść jej konkurenta, jednego ze starych mistrzów kryminału. Problem w tym, że do najnowszego dzieła Wiktorii miała dostęp bardzo wąska grupa osób. Jak można być pozwanym za treść książki, która nie trafiła jeszcze na sklepowe półki? W tym samym czasie policja znajduje kolejne ciała ofiar morderstw popełnionych najprawdopodobniej przez tę samą osobę. Osobę, która inspiruje się Trupami w rzece Hudson

Książkę tę czytałam podczas sierpniowej Nocy Książkoholików. Wybór lektury na nocne czytanie nie jest prosty. Powinna to być powieść wciągająca, ale nie wykańczająca; interesująca i zajmująca, ale jednocześnie napisana językiem przystępnym. Powieść, która wywołuje śmiech, ale budzi też zaintrygowanie i chęć rozwiązania zarysowanych wątków. Z zaskoczeniem stwierdzam, że 450 stron spełnia wszystkie te warunki. Dlaczego "z zaskoczeniem"?

Na początku miałam problem, ponieważ nie byłam pewna, co mam przed sobą. Wątek romansowy rozpisany został wyraziście - nie trzeba być geniuszem, żeby wiedzieć między którymi postaciami będzie chemia. Chemia ta zresztą jest zbudowana w zgrabny sposób. Przeszkody, fascynacja, uczucie, wątpliwości, zwycięstwo. Z taką samą lekkością odkrywamy kolejne stopnie wątku kryminalnego - zawirowania dotyczące premiery książki Wiktorii oraz niepokojące zwłoki wyławiane z rzeki. Książka mogłaby być romansem. Mogłaby być kryminałem. Jest jednym i drugim. Z ogromną radością zrozumiałam w trakcie czytania, że nie przeszkadza mi ta międzygatunkowość - wręcz przeciwnie, odetchnęłam dzięki 450 stronom od książek bardzo oczywistych, gdzie kryminał był kryminałem, a sensacja sensacją. Zazwyczaj nie sięgam po romanse, dlatego takie wymieszanie gatunków kupuję całkowicie - bo dzięki temu romans mnie porwał, wzruszył i nie wynudził. Tempo wydarzeń nie zwalnia, a stopniowe odpowiadanie na nurtujące czytelnika pytania pozwala na lekturę ciągle aktywną i pełną zainteresowania. Z prostoty Gryciuk potrafiła stworzyć coś niezwykle intrygującego, a sam pomysł na tajemnicę kryminalną jest niezwykle błyskotliwy i na pewno zainteresuje każdego książkoholika.
Ortega zastanawiała się, czym jest książka dla autora? Dla wydawcy? Dla czytelnika? Kto mówi prawdę, a kto kłamie? Czy stawką są pieniądze czy ludzkie życie? A może jedno i drugie? Bała się nazwać zbrodnie z rzeki "posunięciem marketingowym", ale tak właśnie to wyglądało. Czas na dobranie się do skóry wydawcom, którzy najwyraźniej mieli odrębny system wartości.
Chociaż nie mam ostatnio szczęścia do polskich powieści, które akcję osadzają w zagranicznych metropoliach, 450 stron zaskoczyło mnie także pod tym względem. W książce wydarzenia wprowadzane są z perspektywy Wiktorii, policji, ale także literackiego konkurenta Moreau. Napięcie wzrasta dzięki fragmentom książki Trupy w rzece Hudson, wrzuconym między rozpatrywanie sprawy prawdziwych morderstw. Styl pisania Gryciuk jest lekki, klarowny, powieść czyta się więc z przyjemnością, a choć nigdy nie mażę po książkach, tym razem kilkakrotnie miałam ochotę zaznaczyć odpowiedni cytat krzykliwym zakreślaczem. Być może dzieje się tak dzięki kreacji głównej bohaterki, trzydziestopięcioletniej pisarki, która ma bardzo ciekawe spostrzeżenia dotyczące nie tylko swojego pisania, ale także życia prywatnego, szczególnie zaś związku z dziesięć lat młodszym aktorem. Moja dusza przez pół powieści krzyczała, że przecież trzydzieści pięć lat to nie tak dużo, przecież trzydzieści pięć lat to jeszcze nie starość, przecież trzydzieści pięć lat to idealny wiek na romans, niemniej rozumiem punkt widzenia Wiktorii:
Dzieci nie rodzę, nie gotuję, nie sprzątam, nie prasuję koszul, nie nastawiam budzika(...).
Jestem pewna, że bohaterkę tę zapamiętam na długo. Jest królową kryminałów, ma poruszający kontakt z byłym mężem (i to on był odpowiedzialny za największy ścisk w gardle, jakiego doświadczyłam podczas lektury), mieszka w mieście, które na pewno można uznać za jedno z najbardziej fascynujących miejsc na świecie. A jednocześnie jest...zwyczajna, bliska:
Wróciła do domu. Przemyślała to. W drodze powrotnej postanowiła, że podejdzie do tego tak, jak każda normalna, dorosła i inteligentna kobieta z tego poradnika "Jak go zdobyć? Raz, a dobrze": czyli racjonalnie i dojrzale. Objawiło się to w głośnym szlochaniu, zjedzeniu pół litra lodów oraz wypiciu ekstremalnie mocnego drinka. Wszystko to o drugiej po południu. A pomagał jej Bryan Adams.
Czas poświęcony na tę książkę uznaję za najlepiej spędzone cztery godziny od wielu tygodni. Będę ją polecać, będę ją pożyczać, chętnie sięgnę po inne utwory Patrycji Gryciuk. Wydaje mi się, że to dobry wybór dla tych czytelników, którzy chcą niebanalnej intrygi, słodkiego romansu i pięknego słowa.


KSIĄŻKĘ PRZECZYTAŁAM DZIĘKI AKCJI POLACY NIE GĘSI I SWOICH AUTORÓW MAJĄ ORAZ WYDAWNICTWU CZWARTA STRONA

14 komentarzy:

  1. Mam problem z tą powieścią. Zakupiłam i sezonuje się na czytniku. Czytam dobre i złe recenzje 450 stron ( tych złych więcej dlatego jeszcze nie przeczytana) i dochodzę do wniosku, że muszę się przekonać na własnej skórze czy do mnie trafi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie trzeba się przekonać na własnej skórze :)

      Usuń
  2. Pomysł wydaje się być bardzo ciekawy i z chęcią sięgnę po tę książkę, jeżeli nadarzy się okazja - szczególnie dlatego, że napisana została przez polską autorkę :>>

    Pozdrawiam
    secretsofbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. książka czeka na przeczytanie na czytniku, chyba ta huśtawka skrajnych recenzji sprawiła, że zakupiłam tę książkę, chcę na własnej skórze przekonać się czy to dobra książka czy raczej z gatunku tych kiepskich

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię polskich autorów. Lubię to, że często bardzo miło mnie zaskakują. I to był właśnie taki przypadek. Huśtawka recenzji swoje, ale własna lektura też swoje. Warto się zapoznać!

      Usuń
  4. Cztery godziny? Łaaał. <3
    Książka u mnie zaplanowana na wrzesień. Skończę tylko coś, co nazywa się "Eperu" i łapię się za "450 stron". Tyle różnych zdań na temat tej książki przeczytałam, że chcę się sama przekonać, czy na prawdę jest tak świetna, czy może jednak nie? No i kolejna książka, w której główna postać jest pisarką. Ciekawe. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hyh, czytałam właśnie diametralnie różne opinie o tej książce, i mimo, że mnie do niej nie ciągnie, intryguje mnie taka rozbieżność z ocenie powieści :)

    OdpowiedzUsuń
  6. O tej książce słyszałam różne opinie i teraz nie wiem co mam zrobić - przeczytać ją czy nie. Muszę się nad tym poważnie zastanowić :/

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie wiem dlaczego, ale mam pewien problem jeśli chodzi o tę książkę. Po fenomenalnym "Planie" tej autorki, wiedziałam, że muszę sięgnąć po "450 stron". Jednak gdy zaczęły pojawiać się kolejne recenzje, w mojej głowie powstał mętlik, bo spotkałam się zarówno z tymi bardzo pozytywnymi opiniami jak chociażby Twoja, ale także z całkowicie negatywnymi... Stąd chyba po prostu sama po nią sięgnę i zobaczę, jakie na mnie wywrze wrażenie. :)
    Pozdrawiam
    A.

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem już po lekturze 450 stron i faktycznie, niełatwo przypisać jej gatunek. Trochę romansu, trochę kryminału...

    OdpowiedzUsuń
  9. Czuję ogromną presję, aby przeczytać wreszcie tę książkę, ale jakoś nigdy nie jest mi do niej po drodze :v Przy zakupach o niej zapominam, a do bibliotek nie chodzę, więc nie wypożyczę..

    OdpowiedzUsuń
  10. Odkąd zobaczyłam ją w zapowiedziach to chciałam ją przeczytać :) A te wszystkie pozytywne recenzje... W takim razie chętnie ją sobie od Ciebie pożyczę :D

    Insane z przy-goracej-herbacie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...