środa, 30 września 2015

JAK ZŁAPAĆ ROSYJSKIEGO SZPIEGA, Naveed Jamali i Ellis Henican







Tytuł: Jak złapać rosyjskiego szpiega (ang. How to Catch a Russian Spy)
Autor: Naveed Jamali, Ellis Henican
Data I wyd.: 2015 (PL: wrzesień 2015)
Wydawnictwo: Znak Literanova
Ilość stron: 368

Dwa słowa: prawdziwi agenci






Kto nie zna Jamesa Bonda? Nie sądzę, żeby wśród czytających te słowa znalazł się ktoś, kto nigdy nie usłyszał tego nazwiska. Przecież to chyba najsłynniejszy (i najprzystojniejszy) szpieg w tajnej służbie Jej Królewskiej Mości. Ale znamy także doskonale imiona innych legendarnych szpiegów - nie tylko tych stworzonych na potrzeby książek czy filmowych produkcji. To te prawdziwe historie inspirują twórców przemysłu rozrywkowego.

Książka Naveeda Jamaliego to zapis jego pracy w roli podwójnego agenta, książka na faktach. Przez trzy lata Naveed współpracował z FBI, udając przed Rosjanami szpiega. Sprzedawał im informacje, szukał dojść do tajnych danych. Z rosyjskim pośrednikiem spotykał się w hałaśliwych amerykańskich restauracjach, po każdym spotkaniu zdając swoim przyjaciołom z FBI raport. Naveed Jamali nie był jednak wyszkolonym agentem, który na nauce swojego fachu spędził długie lata. Cała wiedza Naveeda na temat kontrwywiadu pochodziła z książek, seriali oraz filmów, które namiętnie poznawał, tworząc dla siebie szpiegowską legendę oraz planując kolejne kroki.
Oglądałem filmy, które już kiedyś widziałem, filmy, o których nigdy wcześniej nie słyszałem, a także pojedyncze odcinki starych seriali telewizyjnych. Praktycznie uczyłem się ich wszystkich na pamięć. A później stawałem przed lustrem w łazience i ćwiczyłem co bardziej soczyste kwestie. (...) Może to brzmi idiotycznie, ale przysięgam, dzięki temu stworzyłem dla siebie nową, znacznie ostrzejszą legendę. Pomogło mi to wejść w rolę lepiej niż cokolwiek innego. Wystarczyło kilka rundek przed lustrem, a stawałem się zupełnie inną osobą. W ciągu trzydziestu sekund, podczas których naśladowałem Ala Pacino z "Człowieka z blizną" - "Zawsze mówię prawdę, nawet kiedy kłamię" - przeistaczałem się z Naveeda Jamalego, zwykłego kolesia, w Naveeda Jamalego, wkurwionego podwójnego agenta.
Podczas lektury Jak złapać rosyjskiego szpiega nie mogłam pozbyć się wrażenia, że mam przed sobą książkę, która jest gotowym scenariuszem filmu sensacyjnego. Niemal widzę przed oczami pierwsze sekundy, w czasie których na ekranie wyświetla się wiele obiecujący napis: "Na faktach". Przez długą chwilę czekałam na to, kiedy autor przyzna się do tego, że zmyśla. Trudno mi było uznać, że to rzeczywiście zapis prawdziwej biografii. Historia Naveeda Jamaliego jest opowieścią, którą bez trudu można uznać za wymysł wyobraźni nasączonej sporą dawką amerykańskich produkcji filmowych. Zwykły chłopak, pochodzący z różnorodnej kulturowo rodziny (francusko-pakistańskiej), marzący o tym, by służyć w Marynarce Wojennej Stanów Zjednoczonych, zaplątuje się w niebezpieczną sieć podwójnego szpiegostwa, na cześć swojego kraju oraz dla skoków adrenaliny, które są dla niego prawie tak istotne jak patriotyzm. Czemu mam wrażenie, że gdzieś już krąży film o podobnym scenariuszu?

Nie zrozumcie mnie jednak źle. Tę książkę czyta się świetnie. Być może ma lepsze i gorsze momenty, choć jednak moim zdaniem poziom i tempo są ostatecznie wyrównane. Napisana jest we wciągający, budzący zainteresowanie czytelnika, sposób. Wartki ciąg zdarzeń został zrównoważony przez szczegóły dotyczące m.in. pochodzenia Naveeda, jego kariery, zainteresowań. Istotne i ciekawe są akapity poświęcone na opisy samochodów, o których Jamali chętnie opowiada i którymi równie chętnie jeździ. Nie brakuje także informacji dotyczących amerykańskiego prawa, Marynarki Wojennej czy FBI. Czytelnik nie gubi się w wydarzeniach będących częścią życia Naveeda, ponieważ wszystkie najważniejsze pojęcia czy kwestie urzędowe są wyjaśnione. Faktografia nie jest przytłaczająca, ale uzupełnia, nakreśla obraz, dodaje też charakterystycznych rysów głównemu bohaterowi tej historii. Sam Jamali jest w stosunku do siebie, powiedziałabym, ironicznie obiektywny, choć czasem nie mogłam pozbyć się myśli, że jest niedojrzałym chłopcem gnającym za marzeniami i mrzonkami. Być może tylko tego typu osoby są w stanie podjąć się zajęcia podwójnego szpiegostwa z takim entuzjazmem i tyloma pomysłami. A jednak sądzę, że w jakiś sposób można się z nim utożsamić. Kto oglądając filmy sensacyjne nie rozmyślał o tym, jak to by było zostać agentem wywiadu? Jedyna różnica między nami a Naveedem Jamalim jest taka, że on ruszył do działania, korzystając z tego, że jego rodzina od wielu lat miała już kontakt z rosyjskimi szpiegami oraz FBI. Naveed Jamali na stronach książki kombinuje, rozmyśla, tworzy różne scenariusze możliwych działań. Często z perspektywy czasu ocenia decyzje własne oraz swoich współpracowników. Im dalej zagłębia się czytelnik, tym więcej w monologu Naveeda odwołań do filmu. W pewnym momencie zdałam sobie sprawę z tego, że Jamali nie tylko stworzył dla siebie legendę w sensie drugiej osobowości, którą spuszczał ze smyczy przy rosyjskim szpiegu, ale także nieustannie tworzył na swój pożytek legendę o sobie, o członku kontrwywiadu, zwyczajnym chłopaku, którego american dream spełnił się z nawiązką. Gdy na końcu, podczas lektury długiej listy podziękowań, zdałam sobie sprawę z tego, że to jednak rzeczywiście prawdziwa historia, wszystko stało się dla mnie jeszcze bardziej wyraziste. Ameryko, o, wielka Ameryko, czego nie potrafisz? Stany Zjednoczone są przedstawione na kartach książki w dość typowy sposób. Nie nazbyt patetycznie, choć z tekstu bije amerykańska duma, przekonanie o amerykańskiej słuszności, o amerykańskim spełnianiu marzeń oraz o wyższości amerykańskich samochodów nad inne. Niech przykładem będzie choćby fragment opowiadający o tym, jak agenci FBI tłumaczą Jamaliemu, że amerykańskie służby zawsze muszą kierować się prawem, zawsze postępują zgodnie z zasadami, nawet jeśli oczywistym jest, że druga strona nie gra fair. Bo amerykańskie prawo w Stanach Zjednoczonych to amerykańska sprawa, a takiej sprawy nie można zignorować.

Ostatecznie mogę śmiało napisać, że dla fanów historii szpiegowskich książka ta będzie bardzo dobrym wyborem. Czyta się ją szybko, bo człowiek nie chce się od niej oderwać. Wciąga, bo człowiek chce czytać o spełnionych marzeniach i rozmijaniu się ze śmiercią. Zaskakuje, bo nadal nie wierzę, że mam przed sobą opowieść o prawdziwych wydarzeniach - to zbyt zwyczajna, pospolita historia, by mogła być rzeczywistością. Chyba wolę jednak marzyć o tajnych agentach w stylu Jamesa Bonda, choć przecież w prawdziwym świecie to zwykli chłopcy walczą za swoje kraje.

KSIĄŻKĘ PRZECZYTAŁAM DZIĘKI WYDAWNICTWU ZNAK LITERANOVA
Więcej o książce na stronie znak.com.pl

6 komentarzy:

  1. Mi książka się bardzo podobała, ale ja uwielbiam takie historie - co tu dużo ukrywać na Bondzie i innych świętych się wychowywałam :D Jest to ciekawe tym bardziej, że akcja miała miejsce zaledwie kilka lat temu - a wydawać się by mogło, że zimna wojna już dawno za nami ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, kiedy człowiek sobie uświadomi, że to działo się tak niedawno - to rzeczywiście działa.

      Usuń
  2. To zdecydowanie nie są moje klimaty, więc sobie odpuszczę ;)
    Thievingbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmm... książka wydaje się ciekawa, jednak nie wiem czy koniecznie chciałabym po nią sięgnąć, dlatego jak na razie sobie daruję. :)
    Pozdrawiam
    A.

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Zazwyczaj nie zaczytuję się tym gatunku, ale skoro mówisz, że jest tak dobra to czemu nie? Na razie jednak podziękuję :)

    Pozdrawiam,
    Księgarz Cmentarny

    OdpowiedzUsuń
  5. Po pierwsze to sam tytuł przyciąga uwagę, a po drugie, ta książka wydaje się być napisana specjalnie dla mnie :D
    Pozdrawiam, Lunatyczka

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...