piątek, 20 listopada 2015

#bookish: GRUBE KSIĄŻKI, GRUBA ZABAWA

I like big books and I cannot lie
You other readers can't deny

Mam nadzieję, że każdy z czytelników tego posta ma w swojej biblioteczce grubą, pękatą, ogromną książkę. Nie taką, która liczy trzysta lub czterysta stron, ale spaślaczka mającego więcej niż pięćset, sześćset, a nawet tysiąc stron! Dlaczego? Hej, nie zadawajcie takich głupich pytań! Grube książki są po prostu sexy!

Podczas wyjmowania z półek moich grubasków przeoczyłam to, że inni blogerzy podejmujący ten temat (m.in. moja kochana tanayah czyta) ograniczyli się do listy dziesięciu książek. Byłam chyba zbyt podekscytowana pomysłem, żeby myśleć o jakichś zasadach.

Przedstawiam moje ślicznie grube książki, przy których jedno jest gwarantowane: gruba zabawa. Darujcie mi ilość zdjęć, ale takie książki zasługują na sesję w różnych miejscach pokoju. 



Zebrałam aż osiemnaście grubasów. Nie wszystkie z nich zostały przeze mnie przeczytane, ale do wielu mam już poważny stosunek emocjonalny. Na przykład: kocham Harry'ego Pottera, przeraża mnie fabuła Blackout, a Bonda ciekawi, choć przytłacza podczas lektury.


Zamierzałam zmierzyć ten stos, ale - jak widać - były problemy z utrzymaniem równowagi, więc zrezygnowałam. Żadne zdjęcie nie jest warte tyle, by zaryzykować cierpienie książek.



Czas na zbliżenie i podsumowanie ilości stron. Najgrubsza książka ma 1022 strony, a najcieńsza 584.


Pochłaniacz, Katarzyna Bonda: 672 stron
Okularnik, Katarzyna Bonda: 848 stron
Korona śniegu i krwi, Elżbieta Cherezińska: 768 stron
Zabójstwo Pitagorasa, Marcos Chicot: 704 strony
Najpiękniejsze wiersze i piosenki, Agnieszka Osiecka: 680 stron


Biesy, Fiodor Dostojewski: 670 stron
Zły, Leopold Tyrmand: 760 stron
Pod kopułą, Stephen King: 928 stron
Starcie królów, George R.R. Martin: 1022 strony
Blackout, Marc Elsberg: 784 stron


Gra w klasy, Julio Cortazar: 688 stron
Gra o tron, George R.R.Martin: 844 strony
Harry Potter i Zakon Feniksa, J.K. Rowling: 959 stron
Morfina, Szczepan Twardoch: 584 strony
Ćwiartka raz, Karolina Korwin Piotrowska: 800 stron


Lalka, Bolesław Prus: 864 strony
Listy 1956-1978, Stanisław Lem, Sławomir Mrożek: 624 strony
Księgi Jakubowe, Olga Tokarczuk: 912 stron


Nie zapominajmy jednak, że najgrubszymi mieszkańcami półek są zawsze...encyklopedie i słowniki. Najbardziej bawi mnie "kieszonkowy słownik" liczący sobie ponad 1000 stron. A co!


Jakie grube książki zawracają Wam w głowach? O jakich śnicie, a których nienawidzicie? A może macie na półce jakiś stronicowy rekordzik, tomisko największe z wielkich? Czekam na Wasze komentarze!

21 komentarzy:

  1. KOBIETO BEZ EMPATII!! Mam wyjmować tyle książek?! ;_; eeee...no dobra ;_;

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne pozycje wśród tych Twoich grubasków! :D
    U mnie niestety same książkowe chudzielce, ale na przykład Endgame i Złodziejka Książek mogą się zaliczać do tych cegiełek.
    Jakie super selfie na koniec, haha! :) :D
    Pozdrawiam i życzę miłego wieczoru :)
    czytamboczytam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne :). Uwielbiam to wydanie książek "Prusa" :). Sama mam z niego "Emancypantki" :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej, zasady są po to, żeby je łamać :D Książkowa anarchistka Marika - no czy to nie brzmi dumnie :D? Piękne masz te grubaski <3 Faktycznie jest coś takiego w opasłych książkach, że nie sposób oderwać od nich wzroku, palców i... oh, wait, już 2 w nocy?! No i tak to jest ;)...

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny post! świetne pozycje!
    Moja najgrubsza "cegiełka" to "Przeminęło z wiatrem" http://zyciezksiazka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam takie grubaśne tomy, choć czasem dosłownie ręce opadają :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Aż teraz ja poszukam moich grubasków, GoT i u mnie się zalicza. ;) Chyba ta jest najgrubsza, wolę kupować mniej opasłe, by nie łamać grzbietów, te grubsze wypożyczam z biblioteki. :P

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. piękne grubaski :) uwielbiam takie czytać :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Grube tomiska nie tylko cieszą czytelnicze serca, ale i oczy! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja mam w kolekcji 17 opasłych tomisk (liczyłam od około 550 stron wzwyż, bo na oko podpadały już pod grube). :3 Najgrubsza ma 942. Nie wszystkie jeszcze przeczytałam, więc tym bardziej się cieszę, bo grube książki są zdecydowanie najlepsze. :D (Przy okazji szukania i ściągania książek, spadł mi prawie cały jeden rządek i w ten oto sposób wywalczyłam jeszcze jedną wiszącą półkę :D).

    OdpowiedzUsuń
  11. Po co się ograniczać do 10, skoro tyle smakowitości pokazałaś! :D <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Piękne grubaski, dużo udało Ci się ich zebrać. Przyciągają wzrok. Piękne zdjęcia i wspaniałe selfie;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Hahaha, ten przerobiony cytat z piosenki przeczytałam, słysząc w głowie muzyczkę. :D
    Ładna kolekcja grubasków. U mnie też by się kilka znalazło. Jeśli książka jest ciekawa, to im grubsza, tym lepsza. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cała piosenka jest przerobiona w ten sposób. <3

      Usuń
  14. Hah, Cherezińska i Martin! ^^
    Cudne grubaski i jak pięknie się prezentują! Ja aktualnie marzę o "Królach przeklętych" -_-

    OdpowiedzUsuń
  15. Ale cegły! Ja też mam takich opasłych tomiszcz m.in. te co pokazałaś: ''Księgi Jakubowe'', ''Ćwiartka raz'' oraz ''Harrego Pottera''

    OdpowiedzUsuń
  16. Pokaźna kolekcja. Muszę Cię rozczarować, ale takich książek mam mało... I to tylko dwie: Wbrew sobie i niedokończone Na wschód od Edenu. Ale bez jakiejś konkretnej przyczyny, bo nie zwracam większej uwagi na ilość stron przy wybieraniu lektury :)

    Pozdrawiam :) Przy gorącej herbacie

    OdpowiedzUsuń
  17. Mistrzyni grubasów ;) Może podkradnę ten pomysł na post ;) Chociaż ja aż tyle pozycji nie mam ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Moje grubaski to przede wszystkim jednotomowe wydanie"Władcy Pierścieni" i "Księga wszystkich dokonań Sherlocka Holmesa" :) Do tego widoczne również u Ciebie "Pod kopułą" i "Pochłaniacz" :) Uwielbiam takie widoki! :)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...