czwartek, 5 listopada 2015

ŚWIATŁO, KTÓREGO NIE WIDAĆ, Anthony Doerr







Tytuł: Światło, którego nie widać (ang. All the Light We Cannot See)
Autor: Anthony Doerr
Data wyd.: 2014 (PL: 2015)
Wydawnictwo: Czarna Owca
Ilość stron: 640

Dwa Trzy słowa: plastycznie i pięknie






Przeczytałam gdzieś (chyba w jakiejś recenzji), że to historia miłości. Nie wiem, nie czuję tego, nie widzę w tej powieści miłości, jakiej można by się spodziewać po tak śmiałej deklaracji. Nie romansowej, nie "ot, miłości". Dla mnie Światło, którego nie widać to opowieść o jednym dniu. Tak, owszem, narracja mówi o kilku latach, zdarzenia rozgrywają się na przestrzeni wielu miesięcy. A jednak - upieram się przy swoim - to przede wszystkim opowieść o jednym dniu.

Akcja książki rozgrywa się przed wybuchem II wojny światowej oraz w jej czasie. Głównymi bohaterami są Marie-Laure oraz Werner. W wieku sześciu lat Marie-Laure traci wzrok. Jej ojciec, pracujący dla paryskiego Muzeum Historii Naturalnej, pomaga jej w nauce świata na nowo - buduje dla niej makietę Paryża, pokazuje książki przygodowe, oprowadza po muzealnych salach. Werner Pfenning mieszka w Zagłębiu Ruhry, w domu dziecka. Przypadek sprawia, że chłopiec zaczyna interesować się radiem - staje się specjalistą od budowania i naprawiania radioodbiorników. Zbliża się wojna. Dwunastoletnia Marie-Laure ucieka wraz z ojcem do miasteczka Saint-Malo. Nastoletni Werner uczy się z wojskowej szkole, a jakiś czas później rozpoczyna służbę w oddziale żołnierzy, który zajmuje się namierzaniem wrogich transmisji radiowych. W końcu również dociera do Saint-Malo. Nadchodzi godzina zero - alianci rozpoczynają nalot na miasteczko...

Chociaż objętość książki może niektórych przerażać, nie odczułam tych ponad sześciuset stron jako czegoś bolesnego, męczącego lub - po prostu - niezwykle długiego. Wręcz przeciwnie. Próbując usystematyzować jakoś moje odczucia dotyczące tej lektury, najważniejsze wydaje mi się to, że powieść Doerra od początku do końca wywoływała u mnie dreszcze. Chciałam przeczytać ją jak najszybciej, chciałam wziąć ją do siebie jednym haustem, mieć już tę historię w sobie. A jednocześnie sama się przed tym powstrzymywałam, bo przecież książkę po raz pierwszy czyta się...tylko raz.

Powieść składa się z dwóch narracji czasowych. Otwiera ją akcja rozgrywająca się w czasie bombardowania Saint-Malo, następnie autor przedstawia wcześniejszą historię Marie-Laure i Wernera. W końcu opowieści dotyczące ich życia docierają do tego punktu, od którego rozpoczęła się cała książka - i akcja rozgrywa się dalej. To, co na początku niejasne i wyrwane z kontekstu, ukazuje się w całej okazałości. Wiele jest w tej powieści momentów, kiedy pozornie bardzo odległe od siebie rzeczy splatają się w logiczną, uporządkowaną całość. Wszystkie drogi prowadzą w jedno miejsce. Ludzie, którzy teoretycznie nie mają z sobą nic wspólnego, którzy nie mają żadnego powodu, by się spotkać - spotykają się. Rzeczy, które nie miały żadnego większego znaczenia, które, wspomniane, budowały tło - zostają wyrwane na pierwszy plan. Narracja jest absolutnie mistrzowska. Sposób obrazowania, budowania świata, rysowania bohaterów, splatania wątków - wszystko jest na swoim miejscu, każdy z elementów współgra z pozostałymi. To powieść, o której można śmiało powiedzieć, że została zbudowana, skonstruowana. Z rozmysłem, z wielką dbałością o szczegóły; precyzyjnie. Podczas lektury odczuwałam całą uwagę, jaką autor tchnął w powieść, czas, jaki poświęcił na jej pisanie. Nie można powiedzieć o niej nic złego - i nie zrobię tego. Wiem, że być może nie każdego wzruszy historia Marie-Laure i Wernera, ale o ile emocjonalny stosunek do książki jest kwestią indywidualną, pod względem warsztatowym Światło, którego nie widać prezentuje najwyższy poziom. I tego  nie można zakwestionować.

Marie-Laure i Werner różni wiele rzeczy. Każde z nich mieszka w innym środowisku, dorasta w różny sposób. Ich wojna to opowieść z perspektywy okupowanego i okupanta, cywila i wojskowego. Każde z nich ma swój własny świat, własne marzenia, odmienne cele. Oboje pragną czegoś więcej niż może dać im ich aktualne życie. Nigdy wcześniej nie czytałam tak przejmującej, a jednocześnie spokojnej historii o wojnie. Bolesnej, niesprawiedliwej i często budzącej sprzeciw, ale nadal niezwykle zrównoważonej i zajmującej opowieści o II wojnie światowej. Światło, którego nie widać jest książką bogatą w opisy i przemyślenia bohaterów, powieścią niejednokrotnie zachwycającą swoim językiem. To bardzo magiczna, choć jednocześnie na wskroś normalna, rzeczywista, powszednia historia o trudnych latach międzywojnia i latach czterdziestych ubiegłego wieku. Magia tkwi w narracji, w szczegółach, które powracają niejednokrotnie w trakcie akcji, zaskakując konceptem, pomysłem na skomplikowanie fabuły. Zwyczajność tkwi w losach bohaterów, w ich dopracowaniu i odrzuceniu zarówno zbytniej brutalności, jak i cukierkowej, romantycznej aury. Fragmentaryczna fabuła, uzupełniające się nawzajem retrospekcyjne fragmenty i lekki, ale prawie egzotyczny, enigmatyczny wątek sensacyjny sprawiły, że nie mogłam oderwać się od tej historii. To nie jest typowa powieść o wojnie, to nie jest też typowa powieść o spotkaniu się dwojga ludzi. To coś innego, coś świeżego i na wskroś plastycznego. To coś dobrego. Końcowe rozdziały wydały mi się bardzo bolesne i przejmujące, poprowadzone ze sprawozdawczą konkretnością niepodobną do tego, co prezentowała wcześniejsza część powieści. I tak miało być, i to jest dobre, ponieważ przeczuwam, że za parę miesięcy będę gotowa na kolejną lekturę Światła, którego nie widać. I będzie ona tak samo przejmująca.

Nie mogę podsumować tej książki inaczej niż: czytajcie. Gwarantuję Wam, że ta pozycja zaspokoi nie tylko tych, którzy szukają zgrabnego, interesującego języka, ale też tych, którzy potrzebują akcji, tajemnicy, niezwykłych splotów zdarzeń. A te ostatnie, po dłuższym zastanowieniu, okazują się być... życiem. Po prostu życiem.

KSIĄŻKĘ PRZECZYTAŁAM DZIĘKI WYDAWNICTWU CZARNA OWCA
Więcej o książce na stronie czarnaowca.pl

15 komentarzy:

  1. Książka jedna z tych co muszę przeczytać! Bardzo ciekawa. :D
    Pozdrawiam ♥
    http://kochamczytack.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam nadzieję, że niedługo uda mi się ją zdobyć i przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj tak piękny warsztat. Też nie zgodzę się, że to romans. Może opowieść o miłości ojcowskiej, ale takiej pomiędzy mężczyzną, a kobietą zdecydowanie nie.
    Jakby nie było strasznie mi się podobało :)
    Moje-ukochane-czytadelka

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam książki pełne tajemnic i niezwykłych splotów wydarzeń. Co prawda wolę książki których akcja jest osadzona w czasach współczesnych, ale ten tytuł bardzo mnie intryguje. Myślę że dam mu szansę :).

    OdpowiedzUsuń
  5. Kuzynka mojego chłopaka właśnie całkiem niedawno zaopatrzyła się w tą powieść i nawet mi o niej wspominała. Być może, gdy zgodzi mi się jej użyczyć, na pewno przeczytam. ;) Bo czytając kolejną recenzję tej powieści, coraz bardziej się o dziwo przekonuję. ;)

    Pozdrawiam,
    http://tylkomagiaslowa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo intryguje mnie ta książka od pewnego czasu. Słyszałam już o niej tyle dobrych opinii, że zastanawiam się nad jej kupnem. Ale to "może kiedyś".

    Pozdrawiam
    Przygody mola książkowego

    OdpowiedzUsuń
  7. TAK BARDZO CHCĘ TĘ KSIĄŻKĘ, ŻE ŻADNE SŁOWA TEGO NIE OPISZĄ. Już wiem, że ją pokocham, że się zatracę i, że postawię ją na honorowym miejscu na swojej półce. Teraz muszę ją tylko kupić!
    http://zagoramiksiazek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Ostatnio naprawde duzo slysze o tej ksiazce, ale nie intetesuja mnie tematy wojny, wiec po przeczytaniu opisu stwierdzilam, ze podaruje sobie te ksiazke.
    Jednak po Twojej recenzji zmienilam swoje zdanie. Teraz naprawde zastanawiam sie nad przeczytaniem Swiatla, ktorego nie widac, bo najwyrazniej jest to bardzo dobra ksiazka :)
    Pozdrawiam
    secretsofbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie lubię książek o wojnie, ale to nie jest typowa książka osadzona w tych realiach. To bardzo dobra i głęboka historia. Wojna jest tylko pretekstem.

      Usuń
  9. Zdecydowanie jedna z najlepszych książek, jakie w tym roku przeczytałam.
    Pomijając wątki Wernera i Marie-Laure, wzruszyła mnie tragedia Fredericka. Do końca wierzyłam, że gdy zobaczy kartki z atlasu o ptakach, coś się w nim przełamie.
    Pozdrawiam serdecznie.
    http://swiatwedluglilii.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam dokładnie te same odczucia dotyczące Fredericka. No i historia siostry Wernera </3

      Usuń
  10. Mam nadzieję, że na mnie zrobi równie duże wrażenie. Uwielbiam czytać recenzje tej książki. Zazwyczaj są tak naładowane emocjami czytającego... Nie mogę się doczekać, aż sama ją przeczytam :)

    Pozdrawiam :) Przy gorącej herbacie

    OdpowiedzUsuń
  11. Zaczarowałaś mnie tą recenzją. Muszę przeczytać! <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytałam, czytałam! Ładnie napisana ;) Całkiem mi się ta pozycja podobała, ale nie rozumiem do końca wielkich zachwytów - była dobra, ale nie wspaniała (jak dla mnie).

    P.S. Organizuję u siebie wymiankę świąteczną z akcentem książkowym. Będzie mi bardzo miło, jeśli dołączysz do zabawy. W tamtym roku było super! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ciekawie się zapowiada :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...