niedziela, 27 grudnia 2015

PODKRZYWDZIE, Andrzej Muszyński


 





Tytuł: Podkrzywdzie
Autor: Andrzej Muszyński
Data tego wyd.: 2015
Wydawnictwo: Literackie
Ilość stron: 190

Dwa słowa: coś umiera







Jedną z pozycji nominowanych do tegorocznych Paszportów POLITYKI jest książka Andrzeja Muszyńskiego, autora reportaży i tekstów publikowanych w prasie. Podkrzywdzie to jego pierwsza powieść, kierująca uwagę czytelnika na wieś i prowincję; na świat, który powoli obumiera i odchodzi w zapomnienie.

Narratorem Podkrzywdzia jest chłopiec opisujący nieistniejącą już wieś, życie swoich dziadków oraz własne drogi odkrywania praw rządzących otaczającym go światem. Miejsce akcji to wioska położona w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, nad rzeką Białą, niedaleko Pustyni Błędowskiej. Zmieniającym się, nieprzewidywalnym porom roku towarzyszą codzienne obowiązki, zwyczaje i święta, a także coraz bardziej niepokojące zachowanie dziadka, którego ludzie we wsi podejrzewają o chodzenie na Podkrzywdzie. Gdzie jest stary świat i pewność postępujących po sobie pór roku, stałość wsi i jej praw? Gdzie znajduje się Podkrzywdzie i dlaczego dziadek, klucząc i ukrywając się, wciąż do niego wraca? Kim jest "ono" pojawiające się w nieprzytomnych monologach starca?

Książka wprawiła mnie w specyficzny klimat. Z jednej strony obrazy były zaskakująco znajome - wychowałam się w miejscu, które moje wyobraźnia zapożyczyła do tworzenia przedstawień rzeczywistości opisanej przez autora. A tworzenie własnych wizji osób, sytuacji, chwil czy skrawków świata budzonych do życia przez Andrzeja Muszyńskiego to w tej najbardziej podstawowej formie bardzo łatwy proces. Jest w jego języku pewna doza poetyckiej swobody, reportażowej skrupulatności i lekkości, którą mieć może chyba tylko człowiek, który sam dużo czyta i rozumie, w jaki sposób konstruować zdania, by odbiorca potrafił zobaczyć przed swoimi oczami dokładnie to, co autor chciał, by zobaczone zostało. Z drugiej strony - ta logiczna i czytelna całość zbudowana jest z coraz silniej metaforycznego języka. Jest więc wieś, wioska, jest stary człowiek, są rozbłyski świata - dla mnie osobny, równie istotny bohater tej opowieści. W każdym elemencie zawarta jest ogromna doza dokładności, nawet wtedy, gdy narracja rozmywa się i przechodzi na bardziej symboliczny poziom. Nie mogłam pozbyć się wrażenia, że nie są to jedynie wizje stworzone przez samego autora, ale obrazy mocno osadzone na prawdziwych, istniejących kiedyś wyrywkach z rzeczywistości, którą autor sam doświadczył. Odbiera się tę książkę wszystkimi zmysłami - widzi się miejsca i szczegóły, słyszy dźwięki wsi i lasu, czuje zapach ziół, potraw, a nawet ludzi. A jednocześnie wszystko należy już do świata, który nie istnieje. I znów - nie mogłam powstrzymać się przed odbieraniem całych fragmentów w bardzo osobisty sposób. Pamiętam polską wieś pachnącą zwierzętami hodowlanymi, żniwami i świeżym mlekiem. Niespodziewanie i niewytłumaczalnie - jak na kartach Podkrzywdzia - pewne rzeczy zaczęły się rozmijać, blaknąć i znikać. Nie ma już pewnego świata. Opisywane w Podkrzywdziu anomalie i zmiany są mi w pewien sposób bardzo bliskie. Czuję, że moje korzenie zapuszczone są w podobnej glebie.

Obsadzenie w roli narratora chłopca, czy też dorosłego, który wraca do swoich chłopięcych lat i opisuje świat z perspektywy osoby dopiero dojrzewającej sprawia, że nawet najprostsze zjawiska czy plotki zostają ubrane w narrację surrealistyczną, poetycką dość, by wprowadzić czytelnika w przestrzeń niedookreśloną, ale nie zgubić go tam całkowicie. Przez całe ustępy traciłam grunt pod nogami i nie byłam pewna, o jakich czasach autor pisze, później jednak pewność wracała, by znów przepaść. Dla mnie jest to idealne połączenie zmysłu reportażysty, który obserwuje i wyciąga każdy szczegół, oraz prozy, którą czyni się wieloznaczną z premedytacją, ale też wyczuciem. Pochłonęło mnie to bez reszty - opisy pór roku, stałość babki, zmieniające się jak w kalejdoskopie nastroje dziadka, niepewna w całej książce pozycja Stójkowego. To piękny, ale smutny i przebarwiający się świat, który w końcu musi zostać pochłonięty przez Pustynię.
Mówią, że stajemy się dorośli, gdy dostrzegamy w sobie brzemię pokoleń, łykowate pęta, które nie pozwalają już wyzbytym wstydu wyzwolić się z gestów naszych dziadków; gdy stajemy się tego w pełni świadomi. Po raz pierwszy z początkiem tego lata zacząłem przypuszczać, że racjonalna przyczyna, dla której dziadek wędruje na Podkrzywdzie, nie istnieje.
Od samego początku rozumiałam, że mam przed sobą jakąś wielką tajemnicę, sens, który być może okaże się zrozumiały dopiero po zamknięciu książki. Pomimo swoich niewielkich rozmiarów, powieść towarzyszyła mi przez kilka wieczorów i czuję się tak, jakbym miała za sobą długą, ale bardzo satysfakcjonującą wędrówkę. Jest w tym jakaś magia, piękno słów, przedstawienia zdarzeń, konceptu. To historia miejsca, które chce być poza wszystkim, co może definiować nazwy, czas i prawa. Miasto jest przestrzenią całkowicie przeciwstawną, a cykliczność pór i dat staje się z upływem stron coraz bardziej niejasna i zagubiona. Im bardziej jednak świat staje się niewyraźny, tym więcej wie i rozumie narrator, chłopiec obserwujący swojego dziadka, który wciąż poszukuje własnego miejsca. Jest więc to historia o małej ojczyźnie, przeszłości, inicjacji. Niczego jednak nie chce się tu podsumować w jednym zdaniu, postawić ostatecznej kropki, która miałaby zakończyć dyskusję. Wręcz przeciwnie, Podkrzywdzie uruchamia wiele mechanizmów, podjudza do myślenia, odkurza tęsknotę.

To ten przypadek, gdy oniryczność przyciąga czytelnika i mocno go przy sobie trzyma, nie podrywając go jednocześnie całkiem z ziemi. Podczas lektury tej powieści czułam równowagę, po zamknięciu - przykre wrażenie, że skończyło się coś, co powinno trwać dłużej. Jeśli istnieje w mojej przestrzeni stos książek, do których będę musiała wrócić, dokładam do niego Podkrzywdzie. Niech minie parę wiosen, lat i jesieni, a na pewno dojrzę w tym tekście jeszcze więcej. Polecam. Takie książki trzeba czytać.


KSIĄŻKĘ PRZECZYTAŁAM DZIĘKI KSIĘGARNI MATRAS
Więcej o książce na stronie matras.pl

3 komentarze:

  1. Bardzo ciekawa opinia. Miałam wątpliwości co do tej książki (zarówno wsłuchując się w treść czytaną o poranku w radiowej Trójce, jak i ważąc ją w księgarni i przyglądając się temu, w jaki sposób została wydana). Ale po tym co napisałaś chętnie po nią sięgnę - zwłaszcza, jeśli dotyczy powrotu do dzieciństwa.

    OdpowiedzUsuń
  2. Widziałam tę książkę w nominacjach do Paszportów, a samego autora kojarzę z reportażami i zdziwiłam się, że napisał powieść. Ale ją też chciałabym poznac :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba kolejna pozycja do przeczytania na mojej liście.

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...