piątek, 18 grudnia 2015

UPRAWA ROŚLIN POŁUDNIOWYCH METODĄ MICZURINA, Weronika Murek






Tytuł: Uprawa roślin południowych metodą Miczurina
Autor: Weronika Murek
Data tego wyd.: 2015
Wydawnictwo: Czarne
Ilość stron: 144

Dwa słowa: pomiędzy, pomiędzy







Paszporty POLITYKI to nagrody przyznawane od 1993 roku w kategoriach: literatura, film, teatr, muzyka poważna, plastyka, estrada i kreator kultury. Tegoroczni nominowani pisarze to: Weronika Murek, Andrzej Muszyński i Łukasz Orbitowski. Autorka Uprawy roślin południowych metodą Miczurina urodziła się w 1989 roku, a książka ta jest jej debiutem. Naprawdę wartym uwagi debiutem.

Najpierw należy się dowiedzieć, kim jest Miczurin. Nie znajdziemy go w żadnym z opowiadań składających się na ten tom, ale interpretacja tytułu książki jest ważna dla odbioru poszczególnych tekstów. Mottem Uprawy roślin południowych są słowa tego rosyjskiego genetyka, który w swojej pracy zajmował się krzyżowaniem roślin w celu stworzenia odpornych odmian: „Nie możemy czekać na łaskawość przyrody. Naszym celem jest wziąć ją sobie od niej samemu”. Teksty Murek charakteryzuje przemieszanie i niemożliwość postawienia jasnych granic pomiędzy tym, co rzeczywiste, a co wyśnione, odrealnione, należące już do innego świata. Bohaterami są zmarli i żywi, święci i aniołowie, a nawet Matka Boska dziergająca skarpety dla Jezusa.

Najdłuższe i chyba najczęściej wspominane w recenzjach jest pierwsze opowiadanie z tomu. Tu przestrzeń żywych miesza się z przestrzenią umarłych, a ja podczas lektury zaczęłam wątpić w swoje rozpoznanie - nie wiedziałam już, kto jest kim. Młoda dziewczyna obserwuje przygotowania do własnego pogrzebu, uparcie powtarzając, że żyje, ma się dobrze, że nigdzie się nie wybiera. O tym, że jest martwa, dowiaduje się jako ostatnia. Ze zgrozą odkrywa, że chcą ją pochować w zwykłym swetrze - a w końcu także, że grzebane ciało nie należy do niej. Podczas czytania poczułam, że się odrywam, że wpadam w tekst i jestem zobowiązana do tego, by nim pograć, by porozwiązywać zagadki wplecione w kolejne zdania. Podobnie z innymi opowiadaniami Weroniki Murek - są abstrakcyjne, oniryczne, czasem groteskowe. Kilka razy odczuwałam pewien opór w lekturze, jednak było to uczucie dobre i bardzo cieszę się z tego, że się pojawiło. Nie jest to zestawienie opowiadań pełnych akcji, bawiących czytelnika, otwierających przed nim nowe światy lub podsumowujących pewne tematy błyskotliwą pointą. Nie czuję, żeby któryś z tekstów Murek był całkowicie zamknięty, żeby posiadał jasne, oczywiste otwarcie i równie ostateczne podsumowanie, wnioski czy definicję. Narracja w utworach jest niejednolita, przenika czas i miejsca, łączy bohaterów, którzy nie nie mieliby szansy się spotkać, porozmawiać. To z jednej strony przedstawienie sytuacji bardzo rzeczywistych, zwyczajnych, niemal szarych i wypłowiałych. Niemal, ponieważ przenikają się w nich elementy poetyki reportażu, klimatu ludowego i onirycznego; narracja nie trzyma się praw chronologii czy czasu. Jeśli wrócić do Miczurina - mam wrażenie (a po rozeznaniu wiem, że nie tylko ja to czuję), że Weronika Murek bawi się we własną, tekstową genetykę. Rozpoczyna od postawienia przed sobą obrazków całkowicie naturalnych, powtarzalnych i przezroczystych, ale krzyżuje je z własnym zachłyśnięciem się światem, ze snami, z wolnymi, oderwanymi skojarzeniami. Nie każda próba wprowadzenia do prozy realizmu magicznego mi się podoba, tym razem jednak dałam się przekonać. Nie wiem, czy potrafię zinterpretować wszystkie jej opowiadania, ale ich lektura dała mi wiele przyjemności na nieco wyższym poziomie. Chętnie poczytam więcej o twórczości tej autorki, z uwagą będę śledzić kolejne analizy Uprawy roślin południowych metodą Miczurina.

Nie wszystkie teksty zebrane w tej książce mi się spodobały i nie każde zrozumiałam dość, by o nich mówić. Jest to lektura interesująca i wymagająca, na pewno nie dla każdego czytelnika. Żeby w pełni cieszyć się tą książką trzeba mieć szerokie horyzonty myślowe, odrobinę wiedzy i lekturowego doświadczenia. Przede mną jeszcze dwie pozycje nominowane do Paszportów. Jestem naprawdę ich ciekawa, bo Uprawa roślin południowych metodą Miczurina rozbudziła mój apetyt.


KSIĄŻKĘ PRZECZYTAŁAM DZIĘKI KSIĘGARNI MATRAS
Więcej o książce na stronie matras.pl

A tutaj znajdziecie fragment.

3 komentarze:

  1. Właśnie byłam ciekawa tej książki bardzo. Zastanawiałam się czy jej nie kupić.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zainteresowałaś mnie tą pozycją, choć obawiam się trudności w jej odbiorze. Myślę, że zapamiętam tytuł i wrócę do niego niedługo. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdecydowanie nie dla mnie... Ale wiem, komu to polecić :)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...