środa, 9 grudnia 2015

WYBACZ MI, LEONARDZIE, Matthew Quick






Tytuł: Wybacz mi, Leonardzie (ang. Forgive Me, Leonard Peacock)
Autor: Matthew Quick
Data I wyd.: 2013 (PL: 2014)
Wydawnictwo: Otwarte
Ilość stron: 408

Dwa słowa: dlaczego dorastamy?







Moja przygoda z tym autorem zaczęła się od Poradnika pozytywnego myślenia, który kupiłam już dość dawno temu i pochłonęłam w mgnieniu oka. Następną powieścią był Niezbędnik obserwatorów gwiazd, a później żałowałam, że nie ma okazji i czasu, żeby wczytać się w Quicka dalej. W końcu się udało, z czego bardzo się cieszę, bo uwielbiam jego styl pisania i budowania historii.

Nikt nie pamięta o urodzinach Leonarda Peacocka. Nikt oprócz samego Leonarda, który szykuje prezenty dla swoich przyjaciół, samodzielnie goli głowę na łyso i zabiera do szkoły pistolet odziedziczony po dziadku, który zdobył go podczas II wojny światowej. Tego dnia Leonard zamierza wręczyć niezwykłe upominki jedynym ludziom, z którymi lubił spędzać swój czas, zastrzelić dawnego kolegę i popełnić samobójstwo. Tego dnia Leonard kończy osiemnaście lat.

Nie byłam pewna, w jaki sposób Matthew Quick chce pokazać tę historię. Czy cofniemy się w przeszłość i przeanalizujemy życie Leonarda, czy osiemnaste urodziny są tylko pretekstem do napisania powieści o jego przyszłości? W jaki sposób rozwinie się wątek ukrytego w papierze prezentowym pistoletu, który Peacock wnosi do szkoły? Wybacz mi, Leonardzie to zapis jednego dnia, krok po kroku, okraszony licznymi retrospekcjami, które achronologicznie, ale bardzo dokładnie, tworzą obraz Leonarda. Nie jest to zwykły uczeń liceum. Nie jest to zwykły chłopak. Trudno mi dokładnie powiedzieć, na czym jego niezwykłość polega - może na tym, że zadaje trudne pytania, może na tym, że z uwagą obserwuje ludzi. Dla Leonarda nic nie jest proste - nie lubi łatwych odpowiedzi, gardzi banałem i zlewaniem się z tłumem. Czasem patrzy na świat jak na stary film i szuka w nim miejsca dla Humphreya Bogarta.

Jeśli powieść Quicka jest jakimś rodzajem diagnozy współczesnego świata dorosłych, to nie jest to świat kolorowy i szczęśliwy, ale trudny, zamknięty i duszny. Leonard odczuwa to wcześniej niż powinien i widzi dokładniej niż inni. Sposób napisania tej postaci i przedstawienia jej historii bardzo mną poruszył. Gradacja faktów była dokładnie przemyślana i oddziaływała na moją wyobraźnię. Spojrzenie na Leonarda zmieniało się, uzupełniało podczas lektury. Mój obraz postaci drugoplanowych także ulegał przekształceniom w zależności od tego, ile informacji uzyskiwałam w narracji. Nie jest to prosta historyjka, w której wszystko od początku jest jasne, ale zapis bardzo wyboistej drogi młodego człowieka, który chciałby żyć w innym świecie, może zatrzymać w jakimś nieuchwytnym punkcie. Niektóre pomysły na zdarzenia zawarte w powieści szczerze mnie zaskakiwały. Nie wiem, czy byłabym w stanie wpaść na coś podobnego. Postać Leonarda jest jednocześnie niecodzienna i niespotykana, ale także bardzo prawdopodobna i bliska. Przywiązałam się do niego i w pewnym momencie zrozumiałam, że Peacock w niektórych sytuacjach nie widział innej możliwości, jak tylko podejmować emocjonalne, często skrajne decyzje. A jednocześnie akcja rozpisana jest językiem niezwykle zrozumiałym, jest płynna i logiczna, nie sprawia czytelnikowi trudności w tym najbardziej podstawowym odbiorze. Głównej narracji z dnia osiemnastych urodzin Leonarda towarzyszą jego wspomnienia, retrospekcje, wplecione w tekst główny lub wrzucane do przypisów, których jest w powieści wiele. Na początku nie mogłam zrozumieć, skąd taka budowa, w której Peacock dopowiada pewne fakty w formie tego rodzaju komentarzy, szybko jednak doceniłam ten pomysł. Całości dopełniają intrygujące listy z przyszłości, których istotę poznajemy pod koniec historii. Quick łączy elementy zaskakujące z prostotą języka; ciekawą fabułę obyczajową z elementami tajemnicy i akcji; bohaterów codziennych, bliskich, zwyczajnych z poważnymi rozważaniami na trudne i bardzo istotne tematy dotyczące życia. Przez całą lekturę byłam zainteresowana książką, która budzi różne emocje - strach, radość, smutek. Zakończenie pozostawiło mnie z dużą liczbą pytań i nie mogę tego nie docenić. Historia Leonarda jest warta tego, by ją poznać.

Zdarzyło mi się słyszeć, że dla niektórych sposób pisania Quicka jest banalny, zbyt oczywisty. Nie wydaje mi się jednak, żeby była to obraza. Wręcz przeciwnie - nie każda powieść musi być ciężka, trudna i sprawiająca problemy. Wybacz mi, Leonardzie czyta się z wypiekami na twarzy, a po zamknięciu książki jeszcze przez chwilę siedzi się ze wzrokiem utkwionym w okładce.

14 komentarzy:

  1. Od dawna mam zamiar tę książkę przeczytać :) Po Twojej recenzji chyba muszę jak najszybciej po nią sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam tę książkę i z pewnością po nią sięgnę w przyszłym roku w ramach wyczytywania półek!

    OdpowiedzUsuń
  3. "Wybacz, mi Leonardzie" to moja pierwsza książka autora po którą sięgnęłam i byłam zachwycona. Ta książka mnie absolutnie oczarowała i porwała. Może i jest prosto napisana, ale porusza istotne tematy i skłania do głębszych refleksji. Do tego Leonard... wspaniały bohater! Uwielbiam go :).

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja póki co mam w planach książkę "Poradnik pozytywnego myślenia". A potem zobaczę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przeczytałam dwie powieści autora, dokładnie w takiej kolejności jak ty i chciałabym przeczytać też tą... wspaniała recenzja! Zachęciła mnie do książki. Świetnie operujesz słowami

    OdpowiedzUsuń
  6. Przeczytałam 3 powieści młodzieżowe tego pana i został mi tylko "Poradnik..." Uwielbiam go! Jest styl jest właśnie mega prosty, ale za to książki pochłania się w mgnieniu oka! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sięgaj po "Poradnik" jak najszybciej! :)

      Usuń
  7. Czytałam książkę i chociaż sam bohater oraz niektóre nietuzinkowe elementy mnie urzekły, to jednak tego typu powieści młodzieżowe są dla mnie raczej "na raz". I jak przeczytałam parę miesięcy temu, tak o niej prawie zapomniałam ;)

    Pozdrawiam :) Przy gorącej herbacie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo - nie wszystko dla każdego. Ja poddaję się urokowi tego typu powieści. :)

      Usuń
  8. Na razie mam za sobą tylko jedną książkę Quicka, ale jego styl pisania bardzo przypadł mi do gustu, dlatego koniecznie muszę sięgnąć po więcej ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie miałem jeszcze okazji przeczytać żadnej książki tego autora. Najbardziej przemawia do mnie "Poradnik pozytywnego myślenia" i właśnie "Wybacz mi, Leonardzie" :) Mam nadzieję, że w niedługim czasie uda mi się sięgnąć chociaż po jedną z tych pozycji :D

    Pozdrawiam :)
    http://mybooktown.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. książka już czeka na mojej półce ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. I ja lubię styl Quicka :) Nie mogę uwierzyć, że pozwalam dwóm jego książkom kurzyć się na półce... :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Już od dawna poluję na tę książkę ;) Mam nadzieję, że w najbliższym czasie uda mi się ją zdobyć ;)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...