poniedziałek, 11 stycznia 2016

#blogerzy: OD JAKIEJ KSIĄŻKI ZACZĘŁA SIĘ TWOJA MIŁOŚĆ DO CZYTANIA?

W mojej głowie pojawił się nieśmiały pomysł, żeby zacząć zadawać blogerom książkowym pytania… o książki. Wszystkich nas łączy to, że czytamy, ale każda z naszych historii, każde z naszych książkowych doświadczeń jest inne.

..................................................................................................................................................

Od Harry'ego Pottera. Wcześniej niechętnie czytałam książki, były to głównie lektury. Czułam się zmuszana, by je skończyć. Nawet jeśli były ciekawe, nie czułam tej radości z czytania. A potem w moje ręce trafił Potter i przepadłam.

Historia mojej miłości do czytania zawiera się w trzech etapach. Po raz pierwszy rozkręciła ją seria o Harrym Potterze, którą dosłownie połknęłam i czytałam z pasją przez kilka miesięcy. Potem pochłonęły mnie lektury szkolne i studenckie, więc beletrystyka przeszła w zapomnienie aż do momentu, gdy przyjaciółka podsunęła mi Zmierzch. Saga Meyer rozbudziła mój głód na fantastykę i wampiropodobne twory, a potem poszłam do pracy i czytanie znów się skończyło. Po raz trzeci moja pasję roznieciło Pięćdziesiąt twarzy Greya i od tej pory czytam już nałogowo. Za każdym razem potrzebowałam książki-klucza, która wywołałaby głód czytania, ale to Grey przyczynił się do założenia bloga i choć dziś jestem daleka od wygłaszania peanów na cześć twórczości pani James, nadal mam sentyment do Szarego. A czytam zupełnie inne książki 

Moja przygoda z książkami zaczęła się od klasyki poezji polskiej dla dzieci, czyli od Tuwima i Brzechwy. Miałam wiele wydań książek tych autorów. Dużym sentymentem darzę Bajki-Samograjki Brzechwy. To taka książeczka z wierszowaną wersją najbardziej znanych baśni, takich jak Czerwony Kapturek czy Kot w butach. Cudo. Niedawno znalazłam ją na wyprzedaży w bibliotece. Kupiłam ją bez wahania. Miłość do książek rozbudziły we mnie jednak książki nienarzucone mi przez nikogo. Taką przełomową książką była chyba Pulpecja Małgorzaty Musierowicz, którą przeczytałam w czwartej albo piątej klasie podstawówki. Z rodziną Borejków jestem czytelniczo związana do dziś i kupuję każdy tom Jeżycjady, mimo że styl autorki już nie przemawia do mnie tak bardzo jak kilkanaście lat temu. Cała seria stoi na honorowym miejscu w mojej biblioteczce razem z serią o Ani z Zielonego Wzgórza.

Nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie, bo musiałabym się cofnąć do czasów niemowlęctwa. Ale taka prawdziwa miłość, świadoma, zaczęła się chyba od Małego Księcia i Ani z Zielonego Wzgórza.

W sumie nie pamiętam, od jakiej książki zaczęła się moja miłość do czytania. Kochałam czytać już jako małe dziecko. Pamiętam jednak, przez jaką powieść - a raczej serię - zapałałam miłością do fantastyki, jeszcze będąc w szkole podstawowej. Była to Akademia wampirów R. Mead. Teraz uznałabym to bardziej za paranormal romance, ale wtedy... Takim oto sposobem zakochałam się całkowicie w istotach fantastycznych i mogę powiedzieć, że chyba nie ma gatunku, którego nie byłabym w stanie przeczytać

Wojtek, recenzjewojtka.blogspot.com
Miłość do książek zaczęła buzować w moich żyłach od lektury dzieła J. K. Rowling, które otworzyło mi okno na literacki świat i tym samym nadało inny tor mojemu losowi, popychając mnie w stronę recenzowania książek i fascynowania się różnymi tomami. Dobrze wszystkim znany Harry Potter kompletnie mnie zafascynował, była to pierwsza powieść, którą po prostu chłonąłem, pożerałem i jednocześnie mój apetyt na czytanie wciąż rósł. Cała seria przygód młodego czarodzieja była dla mnie niesamowitym zwrotem akcji, gdyż zawsze uważałem, że czytanie to nuda i niechętnie zabierałem się do każdej lektury. Tak więc moja miłość do książek zaczęła się zaledwie 5 lat temu i wciąż trwa.

Karolina, tanayahczyta.wordpress.com
Wbrew pozorom to pytanie wcale nie jest łatwe, bowiem moja przygoda z czytaniem zaczęła się bardzo wcześnie. Odkąd sięgam pamięcią, książki były obecne w moim życiu, a to za sprawą rodziców. Wypadałoby im podziękować, więc: mamo, tato, dziękuję! Dość szybko zaczęłam czytać sama (jeszcze zanim zaczęłam chodzić do podstawówki, miałam chyba 6 lat), ale nie pamiętam dokładnie moich pierwszych lektur. Podobno, gdy byłam całkiem malutka i jeszcze nie składałam sama liter, byłam zafiksowana na punkcie wiersza Baj Katarzyny Iłłakowiczówny. Pamiętam też, że uwielbiałam wszelkie baśnie. Szczerze mówiąc, uwielbiam je do dzisiaj! Kolejnym takim odkryciem była Ania z Zielonego Wzgórza. Była to pierwsza lektura szkolna, która bardzo mi się spodobała i pozwoliła odkryć, że także lektury obowiązkowe mogą być fajne – i to chyba na nią bym jednak postawiła w tym pytaniu.

Krzysztof, czytalski.pl
W moim przypadku zaczęło się raczej od serii o przygodach Tomka Wilmowskiego autorstwa Alfreda Szklarskiego.

Paula, ruderude-czyta.blogspot.com
Zacznę od tego, że w szkole nienawidziłam czytania książek – ciągłe wymuszanie znajomości kolejnych lektur (zarówno przez nauczycieli, jak i rodziców) doprowadziło mnie do czystej nienawiści wszelkich czytadeł. Moja miłość do czytania narodziła się dopiero około 4 lat temu, za sprawą książki Harlana Cobena Schronienie. To była pierwsza książka, którą kupiłam w cenie katalogowej, w wydaniu z twardą oprawą i w tej normalnej wielkości (jeżeli już kupowałam jakąś książkę z przeznaczeniem dla mnie – była to wersja pocket, dorwana na promocji), chociaż nawet nie czytałam opinii na jej temat, więc też nie bardzo wiedziałam czego się spodziewać. A jednak to była miłość od pierwszego wejrzenia i od pierwszej strony. Do tej pory mam straszny sentyment do tej książki i zajmuje wyjątkowe miejsce w mojej (teraz już obszernej) biblioteczce i często do niej wracam.

Justyna, ksiazkomiloscimoja.blogspot.com
Moja przygoda z czytaniem zaczęła się od książki Dzieci Warszawy i było to mniej więcej w piątej klasie szkoły podstawowej. Odnalazłam się w tej lekturze, pokochałam tematykę, czytałam wszystko, co związane z historią II wojny światowej, a przede wszystkim z holocaustem. Mam też na swoim koncie sporo pozycji z dziedziny literatury uzależnień. Przez długi czas byłam zamknięta na inne gatunki, czytałam tylko to z wyżej wymienionych. Jednak teraz otworzyłam się na inny świat, poczułam magię książek fantasy, urok lektur romantycznych i wrażliwość literatury pięknej. Czytam więc praktycznie wszystko i czerpię z tego ogromną radość.

Marta, martamrowiec.pl
Pierwszą taką książką były Dzieci z Bullerbyn, książka która na długo utkwiła mi w pamięci. Tak na serio w czytaniu zakochałam się za sprawą Przeminęło z wiatrem. Pamiętam, że zarwałam noc dla tej książki i wprost nie mogłam się oderwać. Bardzo przeżywam losy Scarlett, która w swojej prostocie, naiwności i uparciu powodowała wybuchy śmiechu, ale też doprowadzała do łez. To piękna i emocjonalna powieść o różnych obliczach miłości, o dążeniu do celów, łamaniu stereotypów i utartych konwenansów. W tym roku w ramach akcji czytelniczej na mojej stronie (W 2016 roku czytam lektury szkolne i klasykę) planują sobie odświeżyć ten niezapomniany klasyk. Mam nadzieję, że będą towarzyszyć mi równie silne emocje jak kilka lat temu.

Natalia, ksiazkowe.pl
Lassie, wróć Erica Knighta. Może przez to, że zawsze kochałam psy. Może przez niezwykłe piękno tej opowieści. Po prostu.

Książki zaczęłam czytać nałogowo 3 lata temu. Kiedy szłam do gimnazjum nienawidziłam książek, a czytanie bardzo mnie nudziło. Jednak potem coś się zmieniło. Pewnego dnia odwiedzając dziewczynę, z którą chodziłam do klasy (teraz jest moją najlepszą przyjaciółką) zobaczyłam na jej półce Igrzyska Śmierci. Skojarzyłam to z filmem i uznałam, że skoro oglądałam ekranizację to nie muszę czytać pierwszej części i tak właśnie pożyczyłam od niej tom drugi, czyli W pierścieniu ognia. Potem się pokazało, że niektórych rzeczy nie kojarzę i kiedy następnym razem u niej byłam szybko podmieniłam książki będąc pewną, że nie zauważy (zauważyła, przyznała mi się do tego potem). I wtedy przepadłam całkowicie. Dzięki pani Collins pokochałam czytanie i mogę powiedzieć, że jest ona Autorką Mojego Życia.

Marika
Wszystko zaczęło się od tego, że pewnego dnia zapomniałam o zadaniu domowym. Byłam wtedy w czwartej klasie szkoły podstawowej i jeszcze nigdy nie zdarzyło się, żebym nie zrobiła któregoś z ćwiczeń zleconych przez nauczycieli. Tym razem jednak zapomniałam, a zadanie było bardzo proste: należało przeczytać kilka wybranych baśni Andersena. Nie zrobiłam tego, nie zaliczyłam kartkówki sprawdzającej znajomość lektury. Dostałam swoją pierwszą jedynkę i bardzo to przeżyłam. Łzy, panika, zawód, strach przed tym, jak zareagują rodzice. Nie obyło się bez porządnej bury. Od tamtego czasu nigdy nie zapominałam o rzeczach, które należy przeczytać. Zaczęłam odwiedzać bibliotekę – często, coraz częściej. Pewnego dnia (nie pamiętam już dokładnie, dlaczego wtedy, czy ktoś dał mi tę książkę, czy może sama ją znalazłam) wróciłam do domu z pierwszym tomem Harry’ego Pottera. Przepadłam.

..................................................................................................................................................

A od czego zaczęła się Twoja miłość do czytania?

21 komentarzy:

  1. Ciek way pomysł można poznać historie różnych ludzi :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To zaszczyt znaleźć sie w takim zacnym gronie. Moja przygoda z blogiem zaczęła sie podobnie jak Angeliki z Lustra Rzeczywistości. Tyle, że ja Greya przeczytałam kiedy było to juz modne na wielką skale ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze zanim nauczyłam się czytać codziennie przed snem tata czytał mi "Harrego Pottera". Dzięki tej historii zapragnęłam czytać samodzielnie i zmotywowałam się do nauki. Nie wiem jaka była pierwsza pozycja w całości przeczytana przeze mnie, ale na pewno jedną z pierwszych był "Tajemniczy ogród", który dostałam w prezencie od mamy i do dzisiaj stoi na mojej półce :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Haha, widzę, że jestem jedyną, której roztargnienie ograniczyło wypowiedź do mniej niż 130 znaków :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Moja przygoda z czytaniem zaczęła się od wyjątkowych Igrzysk śmierci :>
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  6. Nasze historie są tak różne, ale mimo wszystko jesteśmy podobni :) A Harry Potter wielu osobom zasponsorował miłość do ksiażek :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Prawdopodobnie od serii "Pośredniczka" autorstwa Meg Cabot :)

    Bookeaterreality

    OdpowiedzUsuń
  8. U nas u córki zaczęło się od Harrego Pottera, a u matki od Greya :)
    To początek naszej czytelniczej przygody :)

    Pozdrawiamy i zapraszamy do nas :)
    rodzinne-czytanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Potter nas wszystkich (znaczy niektórych) zmienił.

    OdpowiedzUsuń
  10. Moja historia zaczęła się od "Zmierzchu". Tak, tak.. Pamiętam, że po obejrzeniu filmu postanowiłam przeczytać nastepną część książek i tak zaczęła się moja przygoda. Stopniowo wchodziłam w świat fantastyki, romansów paranormalnych aż w końcu dorosłam, a raczej wyrosłam z tego i zaczęłam sięgać po coraz mocniejszą literaturę: kryminalną, sensacyjną aż niedawno rozbudziła się we mnie miłość do horrorów i szeroko pojętej twórczości Stephena Kinga. I tak teraz sobie czytam co mnie zainteresuję. Czasami z wielką chęcią wracam do młodzieżowych książek, czytając coś zupełnie innego, czasami infantylnego ale jakże przypominającego to, od czego zaczęła się moja przygoda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo lubię powieści dla młodzieży. A pomijając niezwykle słabe filmy, "Zmierzch" to niezła lektura dla młodzieży, czemu nie.

      Usuń
  11. Niesamowite! U mnie też zaczęło się od Pottera w wieku lat 12 i "Zmierzchu". Dzisiaj nie wiem jak mogłam przejść przez to romansidło XD

    OdpowiedzUsuń
  12. U mnie również to "Zmierzch" otworzył przede mną świat książek. Wcześniej rzadko czytałam dla przyjemności. Kiedy obejrzałam w tv ekranizację powieści Meyer, byłam ciekawa, na ile film różni się od książki i co dzieje się dalej. Kupiłam całą serię i po prostu przepadłam. Zapragnęłam więcej i tak ruszyła lawina. Potem były "Pamiętniki wampirów", "Harry Potter", "Szeptem". Z czasem zaczęłam sięgać po coraz to nowe gatunki, a lista książek, które chciałabym przeczytać, rozrosła się do ogromnych rozmiarów. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. O, jak dobrze, że nie tylko ja się rozpisałam :D

    Cmok w nos, Mariczko :*

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja solidaryzuję się z Martą Mrowiec, prawdziwa miłośc zaczęła się od Dzieci z Bulerbyn :) Wcześniej to były tylko przelotne romanse z baśniami Andersena, które pochłaniałam kiedy leżałam z gorączką w łóżku i w majakach miałam wrażenie, że obrazki z książki są żywe :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Moja czytelnicza pogoda zaczęła się od bajeczki "Starsza pani sama" ;) Miałam 5 lat i właśnie dzięki tej książce nauczyłam się samodzielnie czytać! A potem już nie mogłam się powstrzymać! Brałam udział w wielu konkursach czytelniczych, a w bibliotece szkolnej wypożyczałam tyle, co wszyscy uczniowie całej klasy a nawet więcej.. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pjona, miałam to samo z biblioteką!

      Usuń
  16. Świetny pomysł z taką serią. Dobrze, że powstał Harry, tyle osób dzięki niemu pokochało czytanie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Wydaje mi się, że od Godziny pąsowej róży, ale - źle mi się wydaje! W podstawówce byłam częstym gościem szkolnej biblioteki i wówczas natrafiłam na wspaniała dziecięcą klasykę - Lessie, Szatan z siódmej klasy, i in. Czytałam "nielegalnie" pod kołdrą z latarką. Mama mówiła, że ślepnę i będę nosiła okulary i... chyba wykrakała B-)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...