poniedziałek, 1 lutego 2016

#blogerzy: JAKA KSIĄŻKA WYWARŁA NA TOBIE NAJWIĘKSZE WRAŻENIE, WSTRZĄSNĘŁA TOBĄ?

W mojej głowie pojawił się nieśmiały pomysł, żeby zacząć zadawać blogerom książkowym pytania… o książki. Wszystkich nas łączy to, że czytamy, ale każda z naszych historii, każde z naszych książkowych doświadczeń jest inne.

Koniecznie przejrzyjcie poprzednią notkę z pytaniem o książkę, która rozbudziła w blogerach miłość do czytania.

..................................................................................................................................................

Największe wrażenie zrobiła na mnie książka Milion małych kawałków Jamesa Freya. Swego czasu czytałam wiele książek z dziedziny uzależnień, ale ta wbiła się w moją pamięć i stała się jedną z ulubionych. Autor rewelacyjnie zobrazował problemu uzależnienia, dla niektórych ta książka jest zbyt wulgarna, za bardzo szczegółowa. Ja właśnie za tę szczegółowość ją pokochałam. Myślę, że powinien czytać ją każdy uczeń gimnazjum czy też szkoły średniej. Może pozwoliłaby uchronić,choć niewielki procent młodzieży przed sięgnięciem po narkotyki i innego typu używki.

Wstrząsających książek miałam okazję przeczytać dość sporo. Niektóre wywarły na mnie większe wrażenie, inne mniejsze. Podróż Idy Fink, Kato-tata. Nie-pamiętnik Halszki Opfer, Mury Hebronu Andrzeja Stasiuka, czy Dziewczynko, roznieć ogieniek Martina Šmausa... Mogłabym tak wymieniać jeszcze bardzo długo. Każda z tych książek na swój sposób zrobiła mi masakrę w głowie, przekopała wszystkie myśli i nie pozwoliła o sobie zapomnieć. Książki, które roztrzaskują moje dotychczasowe poglądy i podejście na miliony drobnych kawałków, które pokazują mi brutalność życia, to książki, które wywierają na mnie najogromniejsze wrażenie. Nic i nikt, nawet Tolkien, któremu zawsze i wszędzie dam 10/10, nie jest w stanie z nimi konkurować, bo ich po prostu nie przebije.

Książką, a raczej serią, która wywarła na mnie największe wrażenie, są Igrzyska śmierci. To właśnie od tego cyklu zaczęła się moja przygoda z czytaniem. Wcześniej rzadko sięgałem po książki, zniechęcony przez nudne lektury. Pamiętam, że czytając Igrzyska bałem się je skończyć, bo okazały się tak dobre. Przeżywałem wszystko z bohaterami jakbym stał wraz z nimi na arenie i walczył na śmierć i życie. Przeczytawszy pierwszy tom od razu sięgnąłem po następny. Gdy doszedłem do trzeciego tomu byłem podekscytowany, ale jednocześnie smutny. Zdałem sobie sprawę z tego, że już nigdy się nie dowiem, co u jej bohaterów, którzy byli dla mnie niczym przyjaciele.

Czy zostanę ukarana, jeśli powiem, że żadna książka nie wywarła na mnie wielkiego wrażenia? Tak naprawdę książki mnie szokują, przeżywam je w trakcie czytania do tygodnia po, ale chyba nie zdarzyło się, bym trzymała jakąś w głowie przez dłuższy czas. Ogromne zaskoczenia towarzyszyły mi przy Maybe Someday, przy jednym momencie – ludzie w autobusie pytali mnie, czy dobrze się czuję, więc nie chcę wiedzieć, jak wyglądała wtedy moja twarz. A Ruina i Rewolta zmiażdżyła moje serce i nigdy nie wybaczę tego autorce! Tak się nie robi, nie zgadzam się i boję się czytać jakiejkolwiek inne książki jej autorstwa.

Książka, która jest wyjątkowa dla mnie to Bez strachu. Jak umiera człowiek, rozmowa Magdaleny Rigamonti z Adamem Ragielem, najlepszym w kraju, a może i w Europie, balsamistą. Brzmi makabrycznie? To książka ważna i mądra, wokół śmierci, a jednak do tej pory nie czytałam książki bardziej celebrującej życie. To próba zmierzenia się z tym, co się dzieje w kostnicy, co tak naprawdę robi balsamista, dlaczego ludzie wybierają ten zawód. Nie unikniemy pytań o sens życia, duszę, wiarę. Ta książka zostanie już ze mną na zawsze. Dowiedziałam się mnóstwa ciekawych informacji, potrzebnych i przydatnych, bo przecież każdemu z nas kiedyś przyjdzie zmierzyć się z tym tematem. A mądrość ludzi, którzy na co dzień tyle razy stykają się ze śmiercią, że wiedzą, jak docenić życie jest niesamowicie inspirująca. Gdybym mogła, kazałabym każdemu przeczytać tę książkę!

Książka, która wywarła na mnie największy wpływ i jednocześnie zrobiła na mnie ogromne wrażenie...cóż. Na pewno nie zacznę od tego, od czego zaczyna sporo internautek, z których wyrastają mole książkowe. U mnie zaczęło się dość specyficznie, bo najpierw ojciec zaszczepiał we mnie miłość do militariów i fantastyki - taki tam paradoks. W zasadzie pierwszą książką, która mną tak naprawdę wstrząsnęła były Drzwi do grudnia Deana Koontza, chociaż nie wiem, czy mogę to zaliczyć do takich pierwszych wstrząsów, byłam za młoda. Prawdziwą książką, która została we mnie do dzisiaj i do teraz usiłuję ją zdobyć, choć już ją czytałam i to kilka razy, jest Wołyń we krwi 1943 Joanny Wieliczki-Szarkowskiej. Kobieta ma tak plastyczne opisy, że człowiek nie wie, czy powinien się dalej zagłębiać w książkę, czy lepiej od razu iść na terapię. Oczywiście Joanna Wieliczka-Szarkowa wszystko opisuje zgodnie z historią i nie jest to książka fabularna, ale na pewno nie jest to książka dla każdego. Poruszają mnie książki dobrze napisane, koniecznie z odniesieniem do historii. Tak samo jak poruszyła mnie Opowieść Kata. Pamiętnik mistrza Frantza Schmidta z Norymbergi okraszony komentarzami autora - Joela F. Harringtona. Po prostu majstersztyk.

Trudno wybrać książkoholikowi jedną książkę, która zrobiła na nim największe wrażenie. Przez lata miałam wiele takich lektur, które wstrząsnęły mną z różnych powodów. Najpierw chciałam wskazać Mistrza i Małgorzatę Bułhakowa, długo ulubioną. Potem pomyślałam, że na wyróżnienie zasługują Ścieżki północy Flanagana, które zachwyciły mnie pięknym stylem i brutalnym tematem. Jednak ostatecznie odpowiedź musi być jedna: to Morfina Szczepana Twardocha. Za co? Za język, ten cudowny, twardochowy, niepodrabialny język, za transowe tempo, za głównego bohatera, Kostka, którego niby nie powinno się lubić, ale jednak jakoś mu się współczuje i się go rozumie, bo jest tak bardzo ludzki. Powala mnie pesymizm jego literatury, bo ja jestem czytelnikiem-smutasem, a sam Szczepan Twardoch, choć jest człowiekiem wesołym, książki pisze bardzo smutne i pisze je tak, że jest mi po nich niewygodnie tam w środku.

Zdecydowanie Wieczerza Tatiany Jachyry. To odważny i mocny, a zarazem hipnotyzujący thriller psychologiczny o chorobliwej namiętności i niezdrowej seksualnej fascynacji. Poetyckie sformułowania autorki w połączeniu z zatracaniem się na przeróżnych płaszczyznach emocji, wywołały we mnie wielką ekscytację. Nigdy nie miałam okazji czytać książki ukazującej tak mroczną stronę człowieka, w tak surowy sposób - bez ozdobników i upiększaczy. To zdecydowanie jedna z tych historii, które wywołują skrajnie silne emocje, od napięcia, niepokoju i podniecenia przez namiętność, pasję, a nawet - jak to było w moim przypadku - zachwyt. Absolutnie nikt nie pozostanie obojętny.

To dość trudne pytanie, ponieważ odpowiedzi mogą być dwie. Książką, która poruszyła mnie swą autentycznością, a zarazem wyjątkowością, jest Jeździec Miedziany Pauliny Simons, który jest jedną z najpiękniejszych historii miłosnych, jakie czytałam. Natomiast, jeśli chodzi o książkę, która najbardziej mnie wzruszyła i zrobiła na mnie olbrzymie wrażenie, jest to Ostatnia Spowiedź (cała trylogia). Chyba nie było dotychczas powieści, która rozdarłaby mnie na kawałki tak mocno, jak zrobiła to ze mną ta trylogia. Czytałam ją w takim okresie swojego życia, że prawdopodobnie już zawsze będę miała do niej sentyment i z żadnym z bohaterów nie będę mogła identyfikować się tak bardzo, jak z tymi. Może właśnie to sprawia, że jest dla mnie tak ważna.

Dorota, przeczytanki-czekolada.blogspot.com
Zdecydowanie jest to książka Jodi Picoult Bez mojej zgody. Wielowymiarowa, pisana z kilku punktów widzenia historia, która daje wiele do myślenia. Ponieważ sama mam dzieci, wielokrotnie myślałam o tym, jak postąpiłabym w podobnej sytuacji. Ratowanie jednego dziecka kosztem wolności drugiego jest zdecydowanie kontrowersyjnym tematem. Z drugiej strony walka o swobodę własnego postępowania może zakończyć się śmiercią jednej z bohaterek. Jodi Picoult wstrząsa, wzrusza i balansuje na cienkiej granicy między miłością i nienawiścią. W książce nie ma mowy o czerni i bieli, zdecydowanie dominują odcienie szarości. Na dodatek zakończenie, które dosłownie wbija w fotel i pomimo wielu lat, które minęły od tej lektury, na zawsze pozostaje w mej pamięci. Nie jest to książka lekka. Może dlatego tkwi wciąż w moim sercu i myślach...

Marika
Od razu przychodzą mi do głowy Niziny Herty Müller. Czytałam tę książkę tak dawno, że nie potrafię przypomnieć sobie dobrze jej treści, pamiętam jednak wrażenie, wstrząśnięcie, niepokój, jaki wzbudziła we mnie ta książka. Druga myśl to Blackout Marca Elsberga, powieść, która doprowadziła do tego, że siedziałam na zimnych kuchennych kafelkach w środku nocy i nie mogłam oderwać się od tekstu, a następnego dnia zaczęłam szukać stron z opisem domowego survivalu. I jeszcze Poczwarka Doroty Terakowskiej, powieść o idealnym małżeństwie, w którym pojawia się dziecko z zespołem Downa; trudna opowieść o miłości, odrzuceniu, zmianie postrzegania dotychczasowej rzeczywistości. A to tylko początek, jest jeszcze końcówka Igrzysk śmierci, śmierć Syriusza, książka na faktach opowiadająca o ucieczce z Korei Północnej, wojenna poezja Anny Świrszczyńskiej...

..................................................................................................................................................

Jaka książka wywarła na Tobie największe wrażenie?
Jaki tytuł Tobą wstrząsnął? 

11 komentarzy:

  1. I nie było już nikogo Agathy Chirstie oraz Tysiąć wspaniałych słońc haleda Hosseiniego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się - Hosseini poranił mi serce "Tysiącem..." i "Chłopcem...". Znakomity pisarz.

      Usuń
    2. Właśnie miałam pisać, że Tysiąc wspaniałych słońc. Bardzo mi nie pasowało czytanie tej książki (nie wybrałam jej sama, a czytałam na DKK), ale wciągnęła mnie bez reszty i zostałam wielką miłośniczką prozy Hosseiniego! Choć przyznam, ze łamie ona serce...

      Usuń
  2. Do końca to nie nie mam pojęcia, chyba najbardziej "Przeminęło z wiatrem" gdy to skończyłam to była masakra, bo to było takie genialne!
    Buziaki :*
    Książkowy duet

    OdpowiedzUsuń
  3. Jest kilka takich książek, które zrobiły na mnie duże wrażenie. Pierwsza to Lisy Genovy "Kochając syna". Płakałam i nie mogłam dojść do siebie po lekturze. Druga to "Ostatnie dni Królika" Anna McPartlin, która też bardzo mnie poruszyła. Choć jak się tak zastanawiam, jest jeszcze jedna książka którą przeczytałam ostatnio, mianowicie "Wszystkie jasne miejsca" Jennifer Niven, tak samo jak w przypadku dwóch poprzednich bardzo mną wstrząsnęła. Ale zdecydowanie moim numerem jeden jest "Kochając syna" i chyba nic tego nie zmieni.

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny pomysł z takimi pytaniami do blogerów :)
    Co zaś do pytania, z pewnością mogę zaliczyć do takich książek "W ciemności" Jana Frey.

    OdpowiedzUsuń
  5. Tyle świetnych książek! Ja do tej powyżej, mogłabym jeszcze dodać "5 lat kacetu" Stanisława Grzesiuka. To była moja pierwsza obozowa książka, do tej pory jedna z najepszych. Wyjątkowa! I już więcej nic nie dodaję, bo zamiast jednej wyjdzie 10 ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajna sprawa. Można dużo się dowiedzieć o innych ;)
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  7. Mną wstrząsnęła Wieczerza, podobnie jak Ami. Ale trudne było także czytanie cyklu książek Adriana bednarka, ma człowiek wyobraźnię...
    Fajny pomysł na post :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Od razu pomyślałam o "American Psycho" Ellisa.

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo wstrząsnęła mną książka "Śmierć w Amazonii" Artura Domosławskiego, w której autor przybliża zmiany, jakim ulega środowisko naturalne na tym obszarze... W głównej mierze stoją za tym potężne międzynarodowe koncerny mające na nic życie lokalnych społeczności i postępującą degradację ich otoczenia...

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...