piątek, 5 lutego 2016

LIMES INFERIOR, Janusz A. Zajdel






Tytuł: Limes inferior
Autor: Janusz A. Zajdel
Data tego wyd.: 2010
Wydawnictwo: superNOWA
Ilość stron: 288

Dwa słowa: społeczna klasyfikacja






Obawiałam się tej powieści. Nie ze względu na to, że przewidywałam zawód - nie, zawód nie wchodził w grę. Obawiałam się, ponieważ, choć nie czytałam wcześniej żadnej książki Zajdla, przeczuwałam, że będzie mnie to bolało. Przeczuwałam wysiłek psychiczny i emocjonalny, jaki czeka mnie w trakcie lektury tej powieści, przeczuwałam coś tak mocnego, że trudno przeczytać książkę w dzień czy dwa. Nie zawiodłam się. 

Akcja książki rozgrywa się w Argolandzie, fikcyjnej metropolii, która działa dzięki komputerowemu porządku i prawie całkowitej automatyzacji. Obywatele dzielą się na siedem klas intelektualnej przydatności. Każdy z nich posiada spersonalizowane urządzenie nazwane Kluczem, które jest połączeniem dowodu osobistego, zegarka, karty kredytowej, certyfikatu klasy, czytnika linii papilarnych. Życie bez Klucza w tak zorganizowanym społeczeństwie nie jest możliwe, ponieważ używa się go w każdej codziennej czynności, począwszy od otwierania drzwi aż do płatności za najmniejsze produkty. Głównym bohaterem powieści jest Sneer, niezwykle inteligentny oszust, który zajmuje się zwodzeniem systemu przez zmienianie klasy społecznej ludzi za odpowiednią opłatą. Splot różnych zdarzeń otwiera Sneerowi oczy na to, jak w rzeczywistości wygląda Argoland - ograniczający wolność, zmierzający w kierunku całkowitego ogłupienia społeczeństwa. Człowiek jest elementem zbędnym, niewnoszącym żadnej aktywnej, kreatywnej racji w życie metropolii. A to zaledwie część prawdy, którą odkrywa Sneer.

Warto chyba wspomnieć, jak istotna, choć większości czytelników chyba mało znana jest ta powieść. Limes inferior to pozycja wpisująca się w nurt polskiej fantastyki socjologicznej, której Zajdel był prekursorem. Po raz pierwszy wydano ją w 1982 roku, ponad trzydzieści lat temu, a do dziś jest jednym z ważniejszych, sztandarowych utworów polskiego science fiction. Przed swoją lekturą robiłam wszystko, żeby nie dowiedzieć się, o czym właściwie Limes inferior jest, doszły jednak do mnie informacje, że to obraz antyutopii, ostry, często ironiczny, bardzo dojrzały. Nie mogę się z tym nie zgodzić i jestem przekonana, że doceni to każdy czytelnik, nawet taki, któremu z różnych powodów, choćby czysto literackich czy gatunkowych, książka nie przypadnie do gustu. Z jednej strony Zajdel komentuje ustrój, w którym żył. Limes inferior to, w kontekście socjalizmu, mocne podsumowanie idei równości społecznej za wszelką cenę. Pozorną sprawiedliwość społeczną przedstawiono w taki sposób, że na początku byłam nią szczerze zaintrygowana, starając się samodzielnie zrozumieć wszystkie zasady kierujące społeczeństwem, później dając się ponieść wchodzeniem w głębię każdej z podstaw Argolandu. Dostałam szansę na własne oszacowanie zalet i wad, by na końcu otrzymać, jak Sneer, całą prawdę o świecie i o tym, do czego dąży. Z drugiej strony Zajdla można czytać też współcześnie, w perspektywie mając świat konsumpcjonizmu i ograniczenia umysłowego, wygody, automatyzacji. Choć wszystko w powieści dotyczy człowieka i ma służyć ludzkiej wygodzie, jest to świat odhumanizowany, obcy.

Pierwszą połowę powieści buduje głównie akcja. Na przykładzie Sneera i jego pracy, a także bardzo swoistego stylu życia, czytelnik dostaje przegląd przez sposób działania społeczeństwa "od środka". Wiemy tyle, ile wie Sneer, ile się domyśla, ile rzeczy zostaje mu powiedzianych i ile wniosków sam wyciąga. Im dalej w powieść, tym częściej to jego przemyślenia i refleksje stają się najmocniejszą częścią powieści. Nie jest to książka z wartkim splotem zdarzeń, które zmieniają się jak w kalejdoskopie, nie jest to książka, którą można przeczytać w ciągu jednego dnia, nie jest to także książka, która ma poruszać serca i przywiązywać do bohaterów. To inny rodzaj historii. Dla mnie jest to książka, którą czyta się po raz pierwszy z ciekawości, po raz drugi dla szczegółowego analizowania wszystkich mechanizmów, które Zajdel stworzył i opisał. To kolejna książka z klasyki polskiej fantastyki naukowej (obok Marka S. Huberatha), której zakończenie wprawia mnie w konsternację. Przy tej książce trzeba myśleć, a po jej zamknięciu myśli się nawet jeszcze bardziej.

Fanom fantastyki, czytelnikom, którzy chcą poznać najważniejsze pozycje z polskiej literatury, w końcu też tym, którzy po prostu mają chęć na lekturę inną niż wszystkie - polecam. Dla mnie był to dobry oddech pomiędzy lżejszymi lekturami, mocny rachunek sumienia.

5 komentarzy:

  1. Pamiętam, że moją pierwszą książką Zajdla była "Paradyzja", potem był "Cylinder van Troffa", i w zeszłym roku "Limes Inferior". I nie potrafię z tej trójki wybrać najlepszej, każda jest wyjątkowa. Pozdrawiam i Zajdla gorąco polecam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdecydowanie mam ochotę zapoznać się z twórczością Zajdla. Twoja recenzja trochę przywiodła mi na myśl "Rok 1984", tylko tutaj ustrój jest zgoła inny. Lubię takie dojrzałe rozmyślania na temat społeczeństwa rządzonego w dany sposób. Na pewno sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli po zakończeniu książki myśli się jeszcze bardziej niż w trakcie jej czytania to pozycja jak najbardziej dla mnie!
    Subiektywne recenzje

    OdpowiedzUsuń
  4. Powiem ci, że bardzo ciekawie napisałaś tą recenzję. Ja od jakiegoś czasu książek unikam, z tego względu że zaraz zasypiam. Kiedyś je pochłaniałam. Ale wiesz co? Dam sobie szanasę i przeczytam tą książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Brzmi jak pozycja książkowa dla mnie:) Na razie jeszcze żadnej książki Zajdla nie czytałam.

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...