niedziela, 14 lutego 2016

NA KRAWĘDZI SZALEŃSTWA, Michael Dobbs






Tytuł: Na krawędzi szaleństwa (The Edge of Madness)
Autor: Michael Dobbs
Data I wyd.: 2008 (PL: 2010)
Wydawnictwo: AMF Plus Group
Ilość stron: 328

Dwa słowa: mocny thriller






Thriller polityczny - to nie jest coś, czego byłabym ogromną fanką. Warto jednak czasem skręcić z obranej ścieżki i zainteresować się książkami, których tytułów w ogóle się nie kojarzy. A dla Dobbsa warto podwójnie.

W szkockim zamku spotykają się przywódcy Wielkiej Brytanii, Rosji i Stanów Zjednoczonych. Ich narada pozostaje w ścisłej tajemnicy nawet przed ich najbardziej zaufanym personelem. Nad największymi i najbardziej potężnymi krajami wisi widmo cyberwojny, która w ciągu jednego dnia może zniszczyć życie milionów ludzi. Jedną z osób zaproszonych do Szkocji jest Harry Jones, brytyjski polityk, były członek antyterrorystycznej jednostki SAS. Jego zadaniem jest uratowanie uczestników spotkania przed nimi samymi, zapanowanie nad ich burzliwymi charakterami. Tymczasem nie został wystrzelony żaden pocisk, a wojna już się zaczęła, zagrażając globalnemu ładowi.

Michaela Dobbsa kojarzy się głównie z Domku z kart czy też, używając tytułu oryginalnego, House of Cards. Ostatnio kojarzy się podwójnie, bo dzięki amerykańskiemu serialowi z Kevinem Spacey w roli głównej doczekaliśmy się nowego wydania książek Dobbsa. Na krawędzi szaleństwa kupiłam w wakacje, jeszcze przed lekturą jego najpopularniejszej książki. Kojarzyłam nazwisko, więc się skusiłam. I to jedna z moich lepszych książkowych decyzji. Ten tytuł, tak jak House of Cards, jest thrillerem politycznym. I tu czas skończyć porównania, bo uważam, że Na krawędzi szaleństwa zasługuje na swoją osobną uwagę.

Jeśli mam zacząć od rzeczy, która spodobała mi się najbardziej, będzie to na pewno temat. Cyberatak u Dobbsa jest fantastyczną okazją do pogrożenia czytelnikowi jego konsekwencjami, a jednocześnie do stworzenia całkiem logicznej i chłodnej wizji tego, w jaki sposób mogą wyglądać kulisy takiej akcji. W Blackoucie Marc Elsberg opisywał konsekwencje odłączenia świata od prądu, tu Dobbs powstrzymuje się od takiego skoku, zamiast konsekwencji pisząc o fazie poprzedzającej prawdziwy atak. Niebezpieczeństwo dopiero się zaczyna, rośnie w siłę. Podobały mi się fragmenty opisujące działania po drugiej stronie barykady, dążenia przeciwników USA, Wielkiej Brytanii i Rosji. Fragmentaryczna budowa powieści, przybliżanie poszczególnych urywków z różnych miejsc na świecie sprawiło, że akcja, choć ograniczona do pewnej puli zdarzeń i raczej powolna, potrafiła zająć moją uwagę i zmusić mnie do przewrócenia jeszcze kilku, kilkunastu stron. Konstrukcyjnie książka ta podbiła moje serce, bo uwielbiam tego typu wybieg. Na jednej stronie jesteśmy w Pekinie, na kolejnej w centrum Londynu, chwilę później ruszamy w stronę Moskwy. Ale, oczywiście, nic by się nie udało, gdyby nie bohaterowie. A tych Dobbs potrafi budować skrupulatnie. Nie ma wątpliwości co do tego, że korzysta przy tym ze swoich doświadczeń oraz wiedzy zaczerpniętej z pracy politycznej czy dziennikarskiej. Postaci są, po prostu, niesamowicie mocne i silnie ugruntowane. Szeroki opis ich przeszłości sprawił, że lepiej rozumiałam ich aktualne wybory i zachowania. Politycy, ostatecznie, też są ludźmi. I u Dobbsa widać to niezwykle dobrze. Nie wiem, czy można doszukać się jakiejś postaci, której można by było zarzucić brak umotywowania lub logiki. Ja tego nie widzę.

Bardzo ciekawy, niezmiennie aktualny pomysł, grupa różnorodnych, niesamowicie charakterystycznych bohaterów, do tego fabuła o wolnym, ale stałym tempie. Czytelnik do ostatniej chwili nie wie, co się wydarzy. Mnie końcówka zaskoczyła, na tyle mocno, że nie przeżywałam jej jedynie wewnętrznie, ale musiałam sobie ulżyć przekleństwem. Wątki przeplatają się i uzupełniają tak, że czytelnik wciąż czuje niepokój, ugruntowuje swoją wiedzę po to, żeby przy następnym zwrocie akcji zacząć w nią wątpić. Jestem pod ogromnym wrażeniem tej powieści, na pewno podam ją dalej. Czyta się wspaniale, przeżywa się jeszcze kilka dni po. Nie wiem, czy trzeba dodawać cokolwiek więcej. Chyba tylko tyle, że naprawdę warto poczytać mniej znane książki modnych autorów, bo można przy tym miło spędzić czas i rozwinąć swoją wiedzę. Jestem na tak.

6 komentarzy:

  1. Książka chyba nie dla mnie :/

    Pozdrawiam :*
    ksiazki-mitchelii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się, że skusiła mnie biedronkowa promocja, gdzie kupiłam tę książkę za 5zł. Całkowicie moje klimaty!

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam żadnego thrillera politycznego. Jakoś nigdy żaden mnie na tyle nie zainteresował. Mam dużą ochotę na HOC, ale to z powodu serialu, który bardzo mi się spodobał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serial jest zupełnie inny od książek - wspólny jest tylko tytuł.

      Usuń
  4. Cóż, mnie takie przeskoki miejscowe średnio pociągają, ale sama tematyka wydaje się bardzo interesująca, no i nie mogę oprzeć się temu, że i Rosja tam wylądowała. Chyba będę musiała skusić się i przeczytać :D

    Pozdrawiam i zapraszam również do siebie :)
    http://nieuleczalna-bibliofilka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Czuję, że muszę sięgnąć po to :)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...