sobota, 9 kwietnia 2016

CHŁOPAK, KTÓRY STRACIŁ GŁOWĘ, John Corey Whaley (PRZEDPREMIEROWO)






Tytuł: Chłopak, który stracił głowę (Noggin)
Autor: John Corey Whaley
Data I wyd.: 2014 (PL: 13.04.2016)
Wydawnictwo: Otwarte
Ilość stron: 350

Dwa słowa: zaskakujący pomysł






Gdy dostałam maila z wiadomością pisaną wspak - byłam oczarowana. Okładka przyciągnęła moją uwagę, koncept na książkę zaintrygował. Czytać? Ha! Oczywiście, że czytać. W czasie lektury zorientowałam się jednak, że to niezupełnie to, czego się spodziewałam.

Travis jest miłym facetem. Ma 16 lat, świetną dziewczynę, najlepszego przyjaciela, kochających rodziców, nieuleczalnego raka. Kiedy dowiaduje się o eksperymentalnej operacji - nie waha się. Lekarze odłączają jego głowę od reszty ciała i w trakcie skomplikowanego zabiegu wprowadzają go w śpiączkę podobną do hibernacji. W tej chwili rozwój medycyny nie pozwala na to, by natychmiast przeszczepić jego głowę do ciała dawcy - więc celem starań lekarzy jest umożliwienie mu...dotrwania do czasów, gdy medycyna będzie dość rozwinięta, by dokonać niemożliwego. Nikt nie wie, na ile Travis żegna się ze światem. Gdy pięć lat później chłopak się budzi, świat pozornie jest dokładnie taki, jak dawniej. Okazuje się jednak, że jego przyjaciele są na studiach, rodzice coś przed nim ukrywają, dziewczyna ma narzeczonego. A Travis żyje...po raz drugi.

W dniu mojego powrotu do szkoły dowiedziałem się, że w szafie gościnnej sypialni przechowywana jest urna z moimi prochami. Odkryłem ją przypadkiem, kiedy szukałem koca do okrycia swojego nowego, ciągle marznącego ciała. (...) Nie da się w delikatny sposób powiedzieć komuś, że trzyma pojemnik pełen skremowanych szczątków własnego ciała. Gdyby taki sposób istniał, może nie upuściłbym przez przypadek urny prosto na parkiet. 

Chłopak, który stracił głowę to typowa młodzieżówka. Kolejny raz mam przed sobą książkę tworzoną narracją pierwszoosobową, historię umierającego nastolatka, opowieść o radzeniu sobie z dorastaniem, kontaktami z rówieśnikami i dorosłymi. Historię dla nastolatków, której założenie jest oczywiste już od pierwszych stron: ma być rzewnie, ma być zabawnie, na końcu czytelnik ma przeżyć oczyszczające i pouczające doświadczenie. Pomysł zasługuje na uwagę, ponieważ już po pierwszym rozdziale okazuje się, że nie będzie to historia o umieraniu, ale o życiu - o tym, co by się stało z pewnym uczniem liceum, gdyby zamknął oczy i otworzył je kilka lat później, dostając drugą szansę.

Problem w tym, że czytałam historie lepsze. Moje głębokie oczarowanie pomysłowością Whaleya zderzyło się z zawartością powieści - za dużą prostotą dialogów, ociężałym humorem, który, niestety, przestał zaskakiwać po kilkudziesięciu stronach. Chociaż główny bohater i postaci mu towarzyszące są interesujący, dopracowani, chociaż ich problemy są realne i uprawdopodobnione, niestety zbyt szybko domyśliłam się, jak wszystko się skończy, czym jest wielka tajemnica rodziców i w jakim punkcie losów Travisa zostawimy go samemu sobie.

Nie jest to młodzieżówka zła. Język i bohaterowie trafią do nastoletniego czytelnika, historia chłopaka, który wszedł nagle do swojego starego-nowego życia ma pewien urok. To jednak, co powinno być największym plusem książki - opis przeżyć wewnętrznych Travisa - jest jednocześnie mocną i słabą stroną powieści. Ma swoje wzloty i upadki. Finałem jest to, że czuję się tak, jakbym przeczytała tylko szkic do historii, która ma dopiero powstać. Domyślałam się, że ma być dowcipnie i błyskotliwie - a humoru było mało. Domyślałam się, że ma być refleksyjnie - a ostatecznie powieść nie dała mi żadnych nowych przeżyć. Miał być Frankenstein 2.0, ale nie wykorzystano potencjału dziwaczności, jaka tkwiła w pomyśle. Za mało tu złych stron, żeby skrytykować i rzucić w kąt, za mało złych stron, żeby nie polecać. Polecę więc, ale ze wzruszeniem ramion. Gdybym miała wersję papierową - podałabym ją dalej, nie przejmując się tym, czy książka wróci na moją półkę. Czuję ogromny niedosyt, a historia jest dla mnie nieco pozbawiona wyrazu. Może to kwestia mojego czytelniczego doświadczenia, może jestem już za stara. Może jednak czytałam już kilka tak dobrych, tak rozdzierających lub tak mądrze zabawnych historii o śmierci, dorastaniu, o nowym życiu, że nie jestem w stanie dać się pochłonąć kolejnej tego typu opowieści. Jestem nadal oczarowana pomysłem, cieszę się, że główny bohater jest postacią w stylu "chłopaka z sąsiedztwa", dzięki czemu łatwiej wczuć się w tę powieść, łatwiej patrzeć na świat jego oczami. Odnoszę jednak wrażenie, że najlepszą częścią książki jest jej wstęp - moment, gdy Travis dostaje drugą szansę. To wtedy pada najwięcej zabawnych słów, wtedy poznajemy jego niewymuszony urok, wtedy też dostrzegamy najważniejsze problemy, jakie spotkają go po pięciu latach śpiączki. Dużo elementów zostaje jednak potraktowanych po macoszemu, ostatecznie Chłopak, który stracił głowę zaczyna przypominać średnio ujmujący melodramat. Strony, które w założeniu powinny mnie wzruszyć i rozbić na łopatki - cóż, uprzejmie doczytałam powieść do końca i kurtuazja to jedyne, na co mnie stać.

Zaskakujący pomysł i niesatysfakcjonujące wykonanie. Zostaję po tej lekturze z dużym niedosytem, który pewnie szybko zniknie, bo zajmę się inną lekturą. Wierzę, że książka może się komuś spodobać, ale na mnie niestety nie zrobiła takiego wrażenia jak...jej reklama. Chwalę więc marketing i idę czytać coś innego.

4 komentarze:

  1. Opis wydaje mi się niesamowicie ciekawy, ale to już kolejna recenzje, w której czytam, że książka może zawieść. Chyba na razie odłożę jej czytanie na później.

    http://czytam-ogladam-recenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie się ogromnie podobało poczucie humoru w tej pozycji. :D Może nie jest majstersztykiem, ale nie była najgorszą młodzieżówką jaką ostatnio czytałam. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie planowałam tej książki w najbliższym czasie, teraz wiem, że lepiej nie sięgać po nią wcale. Chyba już po prostu mam dosyć tych świetnie reklamowanych, ale niezaskakujących treści. Można takie czytać, oczywiście, bo przecież nie tylko te porywające i zaskakujące są w cenie, ale wolę jednak coś w innym klimacie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Książek o tematyce raka wśród młodzieży jest teraz pełno. Po sukcesie "Gwiazd naszych wina" pojawiają się coraz to nowe powieści. Przyznam że ta książka ma ciekawą fabułę, jestem ciekawa jak bohater postrzega świat po obudzeniu, ale skoro czujesz niedosyt to na razie sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...