niedziela, 3 kwietnia 2016

DZIEWCZYNA, KTÓRĄ NIGDY NIE BYŁAM, Caitlin Moran (PRZEDPREMIEROWO)





Tytuł: Dziewczyna, którą nigdy nie byłam (How to Build a Girl)
Autor: Caitlin Moran
Data I wyd.: 2014 (PL: 27.04.2016)
Wydawnictwo: Czarna Owca
Ilość stron: 392

Dwa słowa: GIRL POWER!






Nie będę ukrywać satysfakcji, szkoda tylko, że nie możecie widzieć jej na mojej twarzy. Skąd takie zadowolenie? Cóż, może stąd, że to powieść, którą mogę podsumować tylko jednym: głośnym okrzykiem GIRL POWER! Siła kobiet! Siła doświadczeń i błędów!

Wielka Brytania, przełom lat 80 i 90-tych. Zmiany polityczne, narodziny nowej kultury, Narratorką i bohaterką powieści jest Johanna Morrigan, nastolatka z nadwagą, wychowana w kiepskiej okolicy. Urodziła się w wielodzietnej, robotniczej rodzinie, która utrzymuje się jedynie dzięki zasiłkom. Jej ojciec udaje niepełnosprawność, by otrzymywać dodatkowe pieniądze, przeznaczane na alkohol i kolejne kopie jego demo - nieustannie marzy o karierze muzycznej, a od jego pasji uzależniona jest cała rodzina. Johanna jest bystrą, inteligentną dziewczyną. Świetnie pisze, ostro ocenia świat, a najważniejszym celem jej nastoletniego życia jest seks. Gdy otrzymuje propozycję pracy dla londyńskiego magazynu muzycznego, jej nudne, pozbawione perspektyw życie gwałtownie się zmienia. 

Na wielu stronach Johanna, narratorka historii, jest przejmująco naiwną i niedojrzałą osobą. Jej wybory sprawiają, że czytelnik unosi wysoko brwi, doskonale wiedząc, jak to się skończy. Przed decyzjami Johanny uprzedzali nas rodzice, nad decyzjami Johanny społeczeństwo zawiesiło wielką tabliczkę z ostrzegającym wykrzyknikiem. Tak, czytelnik ma więcej doświadczenia, widział już podobne historie, wie, czego spodziewać się w konsekwencjach czynów Johanny. Wie, jak kończy się udawanie kogoś innego; wie, do czego doprowadza puszczanie nastolatki samopas; wie, czego brakuje w życiu osób, które wychowały się w podłej okolicy i wyrosły w rodzinie, której głównym zajęciem jest kombinowanie i szukanie pieniędzy. W teorii - wszyscy to znamy, słyszeliśmy takie historie, widzieliśmy je w kinie, w telewizji. W praktyce - życie każdemu przynosi wiele zaskoczeń. W tej lekturze okazuje się, że każdy mierzy się ze światem na swój własny sposób. Nie ma żadnego "wiem na pewno".

Spodziewałam się po Dziewczynie, którą nigdy nie byłam wciągającego opisu początku lat dziewięćdziesiątych, oczywiście bardzo brytyjskich, dudniących muzyką. Moje oczekiwania zostały spełnione z nawiązką. Moran szczerze i ostro opisuje londyński świat muzyczny, choć w wymienianiu kolejnych grup, kapel i nazwisk jest zachowana pewnego rodzaju lekkość, dzięki której nie czułam się przytłoczona nadmiarem informacji. To prawdziwa przygoda, a ja zadowoliłam się tym, od czego zaczynała sama Johanna - od wyobrażania sobie brzmień na podstawie opisu utworów, płyt i koncertów. Na to autorka nakłada opis biedy i prowincji, na to świat opływający alkoholem, na to Londyn - drzwi do wielkiej, nowej, pięknej rzeczywistości, w której wszystko jest możliwe, a każdy może być swoim bogiem. Nie oddaje głosu obiektywnej narracji, bo wtedy książka nie miałaby sensu. Bez słowa skargi zgadzam się na narracje pierwszoosobowe, ale w tym przypadku książka nie mogłaby istnieć w innej formie. W narracji najlepiej ukazany jest proces dojrzewania bohaterki. Pierwsze zdania i decyzje, ociekające prostotą i brakiem doświadczenia, w porównaniu do ostatnich - ha! Takiej różnicy się nie spodziewałam. Johanna wielokrotnie próbuje stworzyć opis siebie, po drodze popełniając tyle gaf i błędów, że trudno byłoby je wszystkie wyliczyć. Jest odważna i chce siebie odkryć. Chce być sobą, choć droga do celu nie jest łatwa. W końcu staje się dziewczyną, którą tak naprawdę nie jest, a czytelnik obserwuje jej starania niejednokrotnie z szerokim uśmiechem na ustach. To pozytywna (choć też wulgarna i bardzo realistyczna) historia, powieść o próbowaniu świata, próbowaniu siebie, o odwadze i pogodzie ducha, improwizacji i indywidualizmie.

(...) moje rozumienie świata mówiło mi, że jako gruba dziewczyna mogę liczyć jedynie na to, że ktoś przeleci mnie może ze trzy, cztery razy w życiu - a połowa tych rżnięć będzie z litości; wszystkie po pijaku i byle jak. (...) Teraz jednak odkryłam, że tak czy inaczej, każda kobieta może zostać wyrwana, kiedy tylko zechce. Każda kobieta. Kiedy tylko zechce. To największy, najbardziej niesamowity sekret na ziemi.

Fantastycznie bawiłam się przy tej lekturze, dopingując bohaterce, zatapiając się w anegdotach ze świata muzycznego, licząc kolejne butelki alkoholu i paczki papierosów. Bez problemu wniknęłam w klimat Wielkiej Brytanii, w klimat tamtych lat. Razem z Johanną odkrywałam bardzo istotne rzeczy dotyczące jej rodziny (które w końcu zaczęła dostrzegać), praw rządzących światem (z którymi musiała się zmierzyć) oraz tworzenia siebie nie jako zmyślonej figury, ale osoby, która czuje się ze sobą dobrze. Czuję wielką moc w tej powieści. Przyniosła mi świetną rozrywkę, a jednocześnie dała do myślenia.

Girl power, siła kobiet! Johanna Morrigan jest interesującą dziewczyną, a Dziewczyna, którą nigdy nie byłam to wciągająca, fantastycznie energetyczna historia o tym, że czasem...cóż, czasem musimy zrozumieć, że nie jesteśmy sobą. I zacząć to zmieniać. Polecam!


KSIĄŻKĘ PRZECZYTAŁAM DZIĘKI WYDAWNICTWU CZARNA OWCA
Więcej o książce na stronie czarnaowca.pl

4 komentarze:

  1. Przyda mi się trochę tego powera więc z chęcią po nią sięgnę! Potrzebuję trochę mocy ;)

    Pozdrawiam!
    KrainaKsiazkaZwana

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka pojawiła się w mojej kwietniowej chciejce, także mam w planach zdobycie jej :) Po Twojej recenzji widzę, że zapowiada się dość ciekawie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdecydowanie pozycja dla mnie. Te echa lat 90-tych, wspanialy klimat, to coś, co mi się dawno marzyło do przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...