czwartek, 12 maja 2016

PIECZEŃ DLA AMFY, Salcia Hałas






Tytuł: Pieczeń dla Amfy
Autor: Salcia Hałas
Data I wyd.: kwiecień 2016
Wydawnictwo: Muza
Ilość stron: 448

Jedno słowo: subświat







Trasa między pierwszą a ostatnią klatką tego budynku to aż trzy przystanki autobusowe. Obsługuje go kilku listonoszy, a liczbę lokatorów szacuje się na sześć tysięcy. Powstawał w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Gdański falowiec to jeden z najdłuższych bloków mieszkalnych w Europie. Ma długość 860 metrów, a jego nazwa pochodzi od charakterystycznego układu bryły i balkonów, które przypominają fale. Funkcjonalność, pean na cześć kultury PRL-u i czysta poezja w jednym.

Salcia Hałas opisuje specyfikę mieszkańców falowca, ich nowomowę, kulturę polskich blokowisk, marzenia zaczerpnięte z amerykańskich filmów. Główną bohaterką jest Maria Mania, floryska z przycmentarnej kwiaciarni, która pragnie miłości, a jednocześnie nie może odpędzić się od wciąż powracającej dziewczynki zombi, projekcji przeszłości. To Maria Mania tworzy swoje skomplikowane, półsenne opowieści, ona miesza popkulturę i zasłyszane fragmenty historii spod bloku z baśniami. Elwirka, jej koleżanka, pracuje w Żabce, jest samotną matką, która boryka się z problemami finansowymi i ciągłymi kłopotami ze swoim facetem, Łysym. Dla niego bardziej istotni są koledzy i alkohol niż tworzenie związku opartego na wzajemnym słuchaniu się i dbaniu o siebie. Ale są też inne kobiety, inne dzieci i inni mężczyźni - wszyscy złączeni przez fakt mieszkania w falowcu. Jest też Matka Boska Zaciekowska, która pojawiła się z dnia na dzień na jednej ze ścian, są też wspomnienia zorganizowanej przez Unię Europejską terapii, która miała pomóc kobietom wyjść z toksycznych relacji z partnerami. A to wszystko tutaj, w Polsce, w subświecie falowca.

Jestem pod wrażeniem tej książki. Oczywiście temat i styl natychmiast skojarzyły mi się z Masłowską, jednak w tym przypadku lektura sprawiła mi więcej przyjemności, choć zajęła równie dużo czasu. Blokowiska, subkultura, temat zamkniętej wokół bloku społeczności zbudowanej na polskich tradycjach w krzywym zwierciadle, nowomowy czerpiącej z sieci, krótkich wiadomości tekstowych, piosenek i lapidarnych tekstów z dzienników. To wszystko złożone w całość, złączone, wymieszane, zmiksowane z baśnią plecioną przez Marię Manię. Tak powstała Pieczeń dla Amfy jest książką, która mówi o współczesnym, szarym świecie, o tym, jak świat kreuje współczesna kultura - głównie Zachodu - oraz o przeszłości, która wżarta w człowieka decyduje o całym jego życiu.
Maj się zrobił prawdziwy jak z wierszy Leśmiana.
Świeci i nie przestaje.
Maria sprząta.
Sprząta, bo się boi.
Czarek do Polski wraca.
Boi się tak, że posprzątała wszędzie.
Nawet w zamrażalniku.
W zamrażalniku jest teraz biało, pusto i pięknie.
Czytało mi się Salcię Hałas dobrze, bo w jakiś sposób doskonale wiem, o czym mówi. Mieszkam w bloku, o wiele młodszym i mniej widowiskowym, ale i tak zdarza mi się podsłuchiwać ludzi, rozmowy w sklepach, tramwajach i autobusach. Zdarza mi się poznawać historie z drugiej ręki, śmiać się z internetowych smaczków, gdy język pisany i mówiony zupełnie tracą rozróżnienie i słowo na ekranie staje się dokładnie tym, czym byłoby docierając do ucha - chwilowym wrażeniem, nieprzemyślanym, pozbawionym odpowiednich konstrukcji oraz konceptu. I zdarza mi się też widzieć osoby, które tworzą swoje marzenia oraz wizję świata na podstawie programów telewizyjnych, interpretując je na najbardziej podstawowym poziomie. To wszystko, jak różnobarwne klocki, składa się na falowiec zbudowany przez Salcię Hałas. Czyta się to długo, bo to historia mocno nasączona codziennością, potocznością, szarzyzną - i łatwo wpaść w cug, łatwo się przez tę książkę pogrążyć w zamyśleniu, uznać, że niebo za oknem jest jednak bardzo burzowe i nieprzyjazne.

Język tej powieści to mowa potoczna, smsy, wyrwane z kontekstu rozmowy, które toczą się w falowcu. Nie opuszczamy tego miejsca, to właśnie tutaj toczy się całe życie - niełatwo stąd uciec, jeśli nie ma pieniędzy, znajomości języka. Niektórym się udaje, ale to nie jest historia o nich, ale o tych, którzy pozostają. To historia o tych, którzy oglądają wielki świat na ekranie telewizora lub komputera i w rozmowach codziennych interpretują na swój sposób fakty wstrząsające publiką - jest więc gender, feminizm, ale jest też Unia Europejska, wiara, są największe filmowe premiery. Ludzie z falowca są częścią kultury, a jednocześnie tworzą swoją własną. I Pieczeń dla Amfy to też refleksja o tym.

Najbardziej zaskakujące jest to, że świat falowca po prostu istnieje. Choć warstwa językowa może sprawiać pewne trudności, podobnie jak narracja zlepiona z kilku poziomów poznawczych (ta właściwa, ta dziewczynki zombi, ta fantastyczna i tęskna przestrzeń Marii Mani), po zamknięciu książki pozostaje jeden wniosek, jedna mocna refleksja, której nie potrafię się pozbyć - ci ludzie istnieją. Ich problemy, ich dialogi, ich sposoby na życie, na biedę, na radzenie sobie z gorszym dniem, tygodniem czy miesiącem. To wszystko istnieje, a Salcia Hałas nie wymyślała ani pojedynczych słów, ani złożonych metafor, ani fabuły. Świat jest pełen Elwirek, które nie potrafią rzucić faceta-darmozjada, jest pełen Marii, które, mocno doświadczone przez życie, zawsze wierzą w to, że będą w stanie naprawić rzeczywistość, jaka je otacza, przyciągając jednocześnie do siebie wciąż ten sam schemat - prosty do bólu.

Bardzo się cieszę, że miałam okazję przeczytać tę powieść. Jest debiutem Salci Hałas, a ja chętnie przekonam się sama, co z tego pisania wyjdzie, do czego zaprowadzą autorkę jej fascynacje codziennością, szarością, jej zachwyt prostą formą powtarzalnych, sekwencyjnych budynków i życiorysów. Póki co patrzę przez okno na bloki i myślę o tym, jakie są piękne.


KSIĄŻKĘ PRZECZYTAŁAM DZIĘKI WYDAWNICTWU MUZA
Więcej o książce na stronie muza.com.pl

Polecam wywiad z autorką.

1 komentarz:

  1. Ale nam się zbiegło w czasie. Książka mi się podobała, zmusza do refleksji, a to jest ważne. Mentalność ludzi mieszkających na blokowiskach dobrze oddana. Smak życia przeciętnej polskiej rodziny na plus. Styl oryginalny zapałałam do jgo sympatią, ale momentami ta potoczna forma męczyła i musiałam odkładać książkę. Ogólnie było dobrze i ciesze się ze tobie też się podobało.

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...