wtorek, 10 maja 2016

PREPARATOR, Hubert Klimko-Dobrzaniecki






Tytuł: Preparator
Autor: Hubert Klimko-Dobrzaniecki
Data wyd.: 2015
Seria: Na F/Aktach
Wydawnictwo: Od deski do deski
Ilość stron: 232

Trzy słowa: narastanie, ciągłe narastanie





Jeśli ktoś nadal nie wie, czym jest seria "Na F/Aktach", służę wyjaśnieniem. To projekt, którego celem jest tworzenie przez różnych autorów powieści dokumentalnych. Opowieść o zbrodni jest inspirowana prawdziwymi wydarzeniami, ociera się o realne wątki, rzeczywistych zbrodniarzy; czerpie z mniej lub bardziej głośnych historii, które wstrząsały ludźmi.

Bohater książki wykonuje zawód preparatora, jest osobą, która przygotowuje ciała zmarłych do pochówku. Zawsze był blisko śmierci: ten sam zawód wykonywał jego ojciec, bohater pracował wcześniej jako grabarz, regularnie fotografował nagrobki oraz pogrzeby. Źródeł postaci należy szukać w łódzkim mordercy - Adam Deptucha został skazany na dożywocie za zabicie matki i siostry. Klimko-Dobrzaniecki osadza swoją historię w bardzo prostej sytuacji - czytelnik jest niejako świadkiem rozmowy mordercy z kimś innym; to morderca ma tu głos, opowiada swoje dzieje. Najważniejsze elementy jego życia, najmniej istotne szczegóły - droga od samego początku aż do momentu, w którym znajduje się teraz; wyznanie mordercy na temat tego, jak stał się zbrodniarzem.

Inna dusza Orbitowskiego była pierwszą książką z tej serii, z którą miałam do czynienia. Preparator to inny autor, inna historia, inny styl, ale ostateczny odbiór jest niemniej porażający. Świadomość, że to opowieść ocierająca się o fakty; że do takiej zbrodni doszło, że inwencja autora czerpała z realnych zdarzeń - to gruntuje odbiór, stanowi o interpretacji, zwiększa wszystkie wrażenia, jakie towarzyszą czytelnikowi w czasie lektury. To działa na wyobraźnię i jest niezwykłym doświadczeniem. Domyślam się, że to przeżycie zarówno dla czytelnika, jak i dla samego pisarza.

Hubert Klimko-Dobrzaniecki jest dla mnie postacią nieznaną, nigdy wcześniej nie czytałam nic jego autorstwa. Preparatora charakteryzuje przede wszystkim zabieg narracyjny - czytelnik jest świadkiem rozmowy, przesłuchania, choć dialogu tu właściwie niewiele i łatwo zapomnieć o tym, że istnieje gdzieś inny odbiorca tekstu niż sam czytelnik. To monolog, poważny, długi, zagłębiający się w bardzo osobiste doświadczenia bohatera, by w innych fragmentach unosić się swobodnie i wtrącać proste przemyślenia na różne tematy, wolne skojarzenia, dygresje. To preparator, to morderca mówi o swoim życiu, o dzieciństwie, o problemach. Nie ma więc mocnych, naukowych sformułowań, nie ma ostrzeżenia psychologa, że dane fakty będą miały kluczowe znaczenie w całej sprawie. Bohater opowiada o tym, jak radził sobie w szkole, jak wyglądały jego dni w domu, opowiada o swoich spostrzeżeniach z dzieciństwa - oczywiście wszystko jest historią z perspektywy człowieka dorosłego, więc do pewnych wniosków sam już zdążył dojść. Nie jest to jednak spowiedź, nie jest to użalanie się nad sobą, nie ma tu prób perswazji, wpłynięcia na odbiorcę. To bardzo prosta wypowiedź, właściwie same fakty i oszczędny komentarz bohatera - im dalej, tym szybciej kolejne zdarzenia następują, tym więcej opisów dni, a mniej rozważań na różne niezwiązane tematy, tym mniej wtrąceń i rozproszenia.

Duży nacisk jest położony na dzieciństwo, to je najmocniej analizuje i interpretuje sam bohater, wciąż do niego wraca, pewne szablony z dzieciństwa są wciąż obecne w jego dorosłym życiu i zdaje sobie z tego sprawę; nie może się od tego uwolnić. Czytelnik szybko przewiduje, przefiltrowuje informacje, które są potrzebne w stworzeniu obrazu narratora, w zbudowaniu listy przyczyn, z powodu których jego życie ułożyło się tak, a nie inaczej. Dysfunkcyjna rodzina, piekło dzieciństwa, problemy w stosunkach z matką, skomplikowana relacja z ojcem, ciągłe poczucie utraty - to bardzo smutny, szary i przytłaczający obraz. Czasem nie byłam pewna, na ile narrator był świadom tego, w jak wrogiej i trudnej sytuacji się znajdował. Nie potrafię go jednoznacznie odczytać, ale nie sądzę, żeby chciał współczucia rozmówcy. Nie dopuszcza go zresztą do słowa. Ciągnie swój monolog, ujawnia wiele opinii na temat współczesnego świata - prostych, negatywnych, surowych i bardzo schematycznych w sposobie myślenia. Nie dotarłam do punktu, w którym zaczęłabym usprawiedliwiać bohatera, ale faktem jest, że jego historia to obraz odrażającej szarości i niesprawiedliwości, która buduje przyszłą zbrodnię. Nie potrafię wyobrazić sobie, by bohater mógł jej nie popełnić - wszystko w jego życiu zmierza do tego momentu, w którym narastające zło, cierpienie i poczucie straty wybucha.

Bardzo dobrze czytało mi się tę powieść, byłam przy niej skrajnie skupiona. Historia narratora nie jest ujmująca, nie ma w niej właściwie niczego, co mogłoby wywołać na twarzy uśmiech; a jednocześnie nie można się od niej uwolnić. Im dalej, tym mocniej pochłaniał mnie tekst. Jest coś hipnotyzującego w wyznaniu zbrodniarza. Byłam w tej sytuacji, że nie wiedziałam, jakiego mordu dokonał pierwowzór, dlatego być może mój odbiór był tym bardziej zintensyfikowany; czekałam na to, co się stanie, wyczekiwałam punktu, w którym wreszcie dowiem się, do czego doszło, dlaczego poznaję jego historię. Szybko zaczęłam się tego domyślać, zresztą autor zgrabnie wprowadza w tok narracji pewne wskazówki. I tym bardziej czeka się na rozwiązanie, czeka się na ostatnie zdanie; wchodzi się w cug, w jakim przebywał narrator. Nie usprawiedliwiam go, nie czułam z nim wspólnoty - a jednak rozumiem, skąd wzięło się w nim zło, rozumiem, dlaczego musiało znaleźć ujście. To, że zrozumiałam, przeraża bardziej niż to, gdybym zaczęła mu współczuć.

Tego człowieka mogło się minąć na ulicy. Mogło stać się za nim w kolejce. Mogło mówić się o nim w czasie osiedlowych plotek. O jego zbrodni można było przeczytać w gazecie; można było się wzdrygnąć, szybko przełożyć stronę. W Preparatorze można posłuchać jego głosu. To jedna z mocniejszych książek, jakie miałam w dłoniach.

7 komentarzy:

  1. Ta seria książek jest bardzo intrygująca. Chciałabym kiedyś przeczytać którąś z nich - "Preparator" wydaje się bardzo mocną lekturą.

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja nigdy jeszcze nic z tej serii nie czytałam. Zaciekawiłaś mnie tą recenzją, więc z pewnością wkrótce "Preparatora" przeczytam. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj to nie dla mnie ;/
    Pozdrawiam i miłego, słonecznego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Właściwie o niej nie słyszałam, a wydaje się być ciekawa seria ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo! Ja usłyszałam o niej dość późno, więc muszę szybciutko ją nadrabiać, bo wciąż pojawiają się kolejne teksty. :)

      Usuń
  5. Książka na pewno jest wstrząsająca. Twoja recenzja wywołała u mnie tyle emocji, a co dopiero jakbym przeczytała "Preparatora".

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam z tej samej serii książkę "I odpuść nam nasze..." Janusza Wiśniewskiego. Zaczęłam ją czytać w murach aresztu śledczego, gdzie udałam się zawodowo i to było niesamowite uczucie, zwłaszcza, iż książka zaczyna się właśnie sceną więzienną.

    Zdecydowanie dużo emocji niosą ze sobą te oparte na faktach opowieści. Trzeba jednak pamiętać, że nie są to reportaże ani literatura non-fiction, dlatego autorzy nie powielają historii, tylko luźno się na nich opierają.

    Przyznam, że byłabym również ciekawa książek non-fiction dotyczących tych samych historii. Wtedy można by też porównać, ile w tych opowieściach jest rzeczywistych faktów, a ile wyobraźni autora.

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...