wtorek, 24 maja 2016

TO TY JESTEŚ BOBBYM FISCHEREM, Christer Mjåset






Tytuł: To ty jesteś Bobbym Fischerem (Det er du som er Bobby Fischer)
Autor: Christer Mjåset
Data I wyd.: 2015 (PL: 18.05.2016)
Wydawnictwo: Smak Słowa
Ilość stron: 246

Dwa słowa: patria szachowa





Kiedy zabrałam się do lektury tej książki, pomyślałam: o, dobrze, jest krótka (krótsza niż większość z tych, które czytam?), ciekawe co przyniesie. (Stosunkowo) mało stron to duża odpowiedzialność. Ostatnio mam szczęście do samych pokaźnych lektur i bardzo ciekawiło mnie, czy autorowi uda się mnie szybko schwycić i przyciągnąć do narracji. Udało się.

Ponad czterdziestoletni Håkon od dwudziestu pięciu lat nie był w rodzinnych stronach. Jego narracja zaczyna się w momencie, w którym decyduje się na powrót do Lillehammer na pogrzeb przyjaciela. To impuls, który wyzwala w nim napływ wspomnień z pewnego okresu w jego życiu, gdy on i koledzy zapuszczali się razem w zakazane miejsca, a pewnego dnia zniknęła młoda dziewczyna, którą później odnaleziono martwą. Pogrzeb Kristoffera jest okazją do spotkania się po latach czterech dawnych przyjaciół. Każdy z nich mierzy się z wydarzeniami z tamtego lata.

Małe, norweskie miasteczko. W małym, norweskim miasteczku grupka młodych, roześmianych chłopców. I rowery, i noc. I kilka wydarzeń, które na stałe wpisały się w ich biografię, tak, że nawet po upływie tylu lat nie mogą się uwolnić od wspomnień. Mam nadzieję, że ten opis wywołuje dreszcze, bo ja w czasie lektury je miałam. Sugestywne przejścia między pogrzebem a retrospekcjami rozmywały się, a w niektórych momentach miałam problem z rozpoznaniem, co wydarza się teraz, a co już zaszło. Podążałam wiernie za myślami Håkona, nie mogąc się z nich wyrwać. Ta książka chwyta czytelnika natychmiast, od pierwszego zdania. I nie puszcza.

Narrator, Håkon, nieustannie przepływa między zdarzeniami z przeszłości, a tymi, które mają miejsce w chwili obecnej. Przedstawia początki znajomości swojej bandy, ich główną rozrywkę, swoją relację z dziewczyną, która zaginęła tamtego lata. Choć teoretycznie wszystko dzieli się na to, co było i na to, co jest, żaden z dorosłych mężczyzn nie potrafi wyjść z przeszłości, żaden nie jest w pełni szczęśliwy i usatysfakcjonowany; zdarzenia kilku tygodni odcisnęły się na ich psychice i dalszych losach.

To powieść raczej obyczajowa, choć przez całą jej objętość narasta i pęcznieje wątek kryminalny; coraz niecierpliwiej przewracałam strony, czując, że w zakończeniu dojdzie do czegoś bardzo ważnego. Tak zresztą jest stworzona i sama narracja, bo Håkon, uczestnicząc w pogrzebie, ma przed sobą perspektywę tajemniczego spotkania swoich kolegów, które mu zapowiedziano. Czytelnik w niejasnych słowach dowiaduje się o strzępach relacji między mężczyznami, o tym, co dzieje się w ich życiu, o metodach przepracowywania zdarzeń z przeszłości; trzeba cierpliwie poczekać, by uzyskać odpowiedzi. Wgryzłam się w ten tekst i nie potrafiłam przerwać lektury, a to nie zdarza się przecież często. Przeczytanie książki zajęło mi dwa wieczory i to tylko dlatego, że pierwszego za późno się do niej zabrałam. Christer Mjåset od początku ma plan na fabułę i akcję, rozmywa granice między teraźniejszością a retrospekcjami i cedzi spostrzeżenia, rozmowy Håkona z przyjaciółmi, przerywa w najbardziej newralgicznych momentach, odsuwa ich od siebie i buduje pomiędzy nimi mury milczenia. Bohaterowie wiedzą, o czym milczą - czytelnik musi cierpliwie czekać, by w końcu wszystko stało się jasne. Porażająco jasne.

To powieść, w której liczą się sylwetki psychologiczne. Choć tekst jest oszczędny i przefiltrowany ze sztucznych treści, które miałyby go wygładzić i wprowadzać czytelnika w świat małego miasteczka i jego drobnych tajemnic, w tym przypadku prostota i umiar działają na korzyść. Wszystko, co niedopowiedziane, rozrasta się i wstrząsa czytelnikiem, gdy ten w końcu zaczyna rozumieć. W istocie cała książka przypomina jakiś szachowy rozkład figur (Bobby Fischer to legendarny szachista), w którym to autor panuje nad sytuacją, choć jeszcze przez kilkadziesiąt pierwszych stron może się wydawać czytelnikowi, że jest z nim na równi. Nie jest. Książkę tę cechuje pewna łagodność przejść i budowania napięcia, a jednocześnie wyrazistość charakterów, impulsów, które budują bohaterów. Wstrząsającą i tragiczną historię Christer Mjåset opowiedział w sposób, który mnie zaskoczył.

Powrót do rodzinnych stron, rywalizacja między chłopcami, unoszące się nad każdą ze stron widmo tajemnicy. Tajemnicy, która, choć rozwiązana, pozostawia z ogromnym książkowym kacem. To ty jesteś Bobbym Fischerem jest powieścią o zaledwie kilku najważniejszych zdarzeniach i nie ma tu nic niepotrzebnego. Lekko się to czyta, łatwo, przyjemnie. Ale nie jestem pewna, ile będę musiała radzić sobie z tym kacem, nie wiem, jak się go pozbędę. Wiem za to, że chcę sięgnąć po inną książkę tego autora.


KSIĄŻKĘ PRZECZYTAŁAM DZIĘKI WYDAWNICTWU SMAK SŁOWA
Więcej o książce na stronie smakslowa.pl

6 komentarzy:

  1. Jeśli obecny jest wątek kryminalny, w powieści obyczajowej, to z całą pewnością w przyszłości sięgnę po tą pozycję :) Lubię gdy te dwa gatunki zgrabnie się ze sobą przeplatają.
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnio wszędzie zauważam motyw gry w szachy w literaturze. Książkę pewnie kiedyś przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kusi mnie bardzo ta książka, bo skandynawscy pisarze przyzwyczaili nas do kryminałów. Ta wydaje się być zupełnie czymś innym. Na pewno kiedyś przeczytam. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Już o niej trochę czytam i z każdą kolejną recenzją widzę, że to coś absolutnie wyjątkowego :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam i mi także bardzo się podobała. Niby taka lekka, a jednak niesie ze sobą coś więcej... :) Idealnie oddałaś jej istotę!

    OdpowiedzUsuń
  6. Zaciekawiłaś mnie... Takie małe książki czasami skrywają w sobie więcej niż te bardziej obszerniejsze...

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...