czwartek, 5 maja 2016

WSTAĆ ZNOWU O LUDZKIEJ PORZE, Joshua Ferris






Tytuł: Wstać znowu o ludzkiej porze (To Rise Again at a Decent Hour)
Autor: Joshua Ferris
Data I wyd.: 2014 (PL: marzec 2016)
Wydawnictwo: Czarna Owca
Ilość stron: 368

Dwa słowa: dziwna sprawa





Czy mieliście kiedyś taki przypadek: książka was nużyła i interesowała jednocześnie; gnębiła i rozśmieszała, zniechęcała i przyciągała? Czy mieliście kiedyś tak ambiwalentny stosunek do lektury, że z braku lepszej alternatywy - po prostu czytaliście książkę pozbawieni tchu, wracając do niej uparcie?

Paul O'Rourke jest dentystą z Nowego Jorku, jego gabinet mieści się na Park Avenue na Manhattanie. Pracuje sześć dni w tygodniu (w czwartki dłużej), dobrze zarabia, lubi mieć wiele możliwości, choć nigdy z nich nie korzysta. Jest wiernym fanem Red Soxów, póki nie zaczynają wygrywać, nie znosi współczesnych technologii, chociaż jest wyraźnie uzależniony od Internetu. Poza tym nie wierzy w istnienie Boga, choć jednocześnie uparcie szuka przynależności w głęboko religijnych rodzinach. Pewnego dnia odkrywa, że ktoś założył w jego imieniu stronę www jego gabinetu. Ta sama osoba dodała do notki biograficznej Paula dziwnie wyglądające cytaty. Jakiś czas później okazuje się, że Paul ma też profil na Facebooku i konto na Twitterze, udziela się aktywnie na forach różnego rodzaju i publikuje bardzo zastanawiające rzeczy dotyczące religii świata. Paul próbuje odkryć, kto i dlaczego kradnie mu tożsamość...

Przyznajcie, z tego opisu tworzy się całkiem niezła powieść sensacyjna. Z tym jednak, że Wstać znowu o ludzkiej porze nie jest powieścią, która trzyma czytelnika w garści, nie jest powieścią, w której liczy się to, kto zawinił. Nie jest powieścią, w której poszukiwania prawdy polegałyby na gnaniu z miejsca na miejsce, na gorączkowym biegu myśli. Choć tych ostatnich jest tu całkiem sporo. Narratorem jest przecież sam Paul O'Rourke, mężczyzna, który zachowuje się tak, jakby przechodził przez kryzys wieku średniego, gdyby nie podejrzenie, że jego uporczywie powracające refleksje dotyczące życia, śmierci, ludzi oraz sensu tego wszystkiego nie są niczym nowym.

Ten bohater ma z sobą jakiś problem, ale nie dowiemy się dokładnie, jaki, ponieważ widzimy świat przedstawiony w powieści tylko jego oczami. Wiemy, że coś jest nie tak, gdy on to zauważa. Wiemy, że zapomina się, że robi rzeczy nieodpowiednie i nielogiczne, gdy mówią mu o tym bohaterowie. Nie jestem pewna, czy czuje się z tym źle - on po prostu już taki jest. Czasem zakochuje się zbyt mocno, chorobliwie, opętańczo, przelewając wszystkie trudne uczucia na rodzinę swojej dziewczyny - dostosowując się do nich, dopasowując do ich tradycji oraz zachowań. Pragnie być częścią czegoś, a jednocześnie jest w pełni świadom tego, że nie może pozbyć się swojego "ja". To go w jakiś sposób dręczy, a jednocześnie nie mogę pozbyć się wrażenia, że ze wszystkim w jego życiu jest tak, jak z jego ulubioną drużyną - gdy coś zaczyna się układać, niepokoi go to, męczy, drażni. To człowiek, który musi być wciąż nad przepaścią.
Uważa pani, że alienuję się ze społeczeństwa? Oczywiście, że się alienuję. To jedyny znany mi sposób, żeby nie przypominać sobie nieustannie, pod jakimi względami jestem wyalienowany ze społeczeństwa. To nie znaczy, że mam coś przeciwko innym ludziom. Czy im zazdroszczę? Oczywiście, że tak. Podziwiam ich? Bez przerwy. Przyglądam się im ukradkiem? Codziennie. Tylko że jakoś wciąż ich nie rozumiem.
Nie można spodziewać się zawartości tej książki. To zestawienie monologów głównego bohatera dotyczących pracy, związków, jego stosunku do współczesności, tradycji, religii - wielki miszmasz przyprawiony humorem, który jest i czarny, i ironiczny, i smutny. To oryginalne, choć nie zawsze w pełni satysfakcjonujące połączenie. Ani zabawy, ani wielkiej refleksji; ani się z tym zgodzić, ani nie. Trochę banałów - o harowaniu w NY, o ludzkich zębach i ich wpływie na życie, o roli dentysty, o kobietach, o tym, dlaczego ludzie wierzą i co z tym robią. Dobre są te banały, bo taki właśnie jest Paul O'Rourke - zwykły gość, który chciałby być trochę bardziej niezwykły; w istocie szalenie niezwykły, choć może lepiej by mu było do twarzy z czymś bardziej powszednim. Traktować to wszystko należy z ogromnym dystansem. A jakby tego brakowało - dołożona jest mistyka, poszukiwania jakiegoś tajemniczego ludu, jakiejś formy religii, która byłaby dość satysfakcjonująca, a jednocześnie nie nazbyt wymagająca. To książka o rytuale, o jego mocy; o tym, co to znaczy wątpienie i czy można wierzyć i być ateistą jednocześnie. To dobra książka, choć nie ukrywam, że wciąż jestem zaskoczona tym podsumowaniem - może właśnie o to w niej chodzi.

Są takie książki, które zabiera się wszędzie, które poczytuje się na kolanie, w tramwaju, pomiędzy przesiadkami, które mają pozaginane rogi, zdezelowaną już po pierwszej lekturze okładkę - to właśnie taka książka. W jakiś sposób przyciąga uwagę i jednocześnie drażni sobą czytelnika. Jest świetna, choć nie można powiedzieć, żeby była książka ulubioną. Daje trochę do myślenia, ale nie za dużo. Bawi, ale nie za bardzo. To coś niepowtarzalnego, a wszystko zaczyna się od kradzieży tożsamości i wielce nieokreślonego pytania: "Co wiesz o swoim życiu"? Polecam, jasne. Ale gwarantuję, że nie każdy przez tę książkę przebrnie. Chociaż, tak sądzę, warto.


KSIĄŻKĘ PRZECZYTAŁAM DZIĘKI WYDAWNICTWU CZARNA OWCA
Więcej o książce na stronie czarnaowca.pl

3 komentarze:

  1. O, nie słyszałam wcześniej o tej książce :D Gdzieś mi mignęła, ale jakoś się nad nią nie pochyliłam, myślę, że mogłabym się w niej odnaleźć, ale musiałabym mieć czas, monologi zazwyczaj do mnie trafiają, wiec, no cóż, zobaczę :D

    LeonZabookowiec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytając twoją recenzję uznaję, że jest to dość specyficzna, dziwna, ale też nawet ciekawa pozycja książkowa. Nigdy o niej nie słyszałam..zachęciłaś mnie swoją recenzją do jej przeczytania, mimo że nie wpada zbytnio w mój gust :)

    Pozdrawiam,
    http://miedzypolkami-ksiazki.blogspot.com/2016/05/kwiaty-na-poddaszu.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Na samą myśl o dentyście drżę!
    a tak ogólnie, brzmi to intrygująco. Lubię poczytać czasem takie "dziwne" treści, które wywołują tak wiele sprzecznych emocji.

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...