czwartek, 23 czerwca 2016

CZEGO NAJBARDZIEJ ŻAŁUJĄ UMIERAJĄCY, Bronnie Ware






Tytuł: Czego najbardziej żałują umierający (Top Five Regrets of the Dying)
Autor: Bronnie Ware
Data I wyd.: 2011 (PL: marzec 2016)
Wydawnictwo: Czarna Owca
Ilość stron: 272

Trzy słowa: rzecz o sobie





Uczyć się od innych - to niełatwe. A jednak bardzo lubię od czasu do czasu zapoznawać się z relacjami dotyczącymi podróży, z refleksjami dotyczącymi życia, czasem nawet z fragmentami poradników, dzięki którym można ponoć lepiej wykorzystać własny czas. Nie we wszystkie wierzę, ale próbować warto.

Bronnie Ware napisała książkę, w której podsumowuje swoje doświadczenia związane z pracą w opiece paliatywnej. Po latach niesatysfakcjonujących wyborów oraz poszukiwań swojej drogi, odnajduje się w towarzystwie osób starszych, chorych; rozmowy z umierającymi ją odmieniają. Pozbyła się chaosu i odnalazła sens życia, a swoimi doświadczeniami postanowiła podzielić się z innymi.

Spodziewałam się po tej książce dokładnie tego, co zapowiada tytuł - rozmów z osobami, które mają za sobą długie życie i teraz dzielą się swoimi doświadczeniami, rozmów z ludźmi, na których przemyślenia miały wpływ choroby, cierpienie, ból. Spodziewałam się czegoś, co rzeczywiście będzie miało na mnie wpływ. Naprawdę na to liczyłam - na monologi osób, które są blisko śmierci i w ostatnich słowach chcą podzielić się swoimi losami, przemyśleniami. Było to dla mnie bardzo oczywiste założenie...

Które minęło się z rzeczywistością. Bronnie Ware bardzo ciekawie wprowadza czytelnika w klimat swojej książki. Wspomina krętą drogę, która zaprowadziła ją do miejsca, w którym znajduje się teraz. Pisze o latach poszukiwań, o dopasowywaniu się do wymagań rodziny i przyjaciół, w końcu o oddalaniu się oraz szukaniu czegoś, co pozwoliłoby jej w pełni cieszyć się sobą, odnaleźć harmonię. Pisze więc o podróżach, medytacjach, o przypadkowo spotykanych ludziach, z którymi nie bała się nawiązywać znajomości - o tym, że początek nowego życia przydarzył się jej przypadkowo, w postaci pierwszej umierającej osoby, którą się opiekowała. Tak zaczyna się jej historia - od tego momentu Ware wie już, czym chce się zajmować. To opieka nad chorymi, starszymi, towarzyszenie ludziom w ostatnich tygodniach, dniach i godzinach ich życia. Bardzo dużo w tym jej osobistych przemyśleń, doświadczeń, refleksji, ciągłego powracania do jej prywatnych odczuć, emocji, myśli; do jej własnych losów.

I tak cały czas. Przytoczony już w pierwszych rozdziałach życiorys Bronnie Ware nieustannie podlega jej refleksji i komentarzom. Powtarza słowa wdzięczności względem osób oraz świata, uwypukla kontrast między tym, kim była kiedyś, a tym, kim jest teraz - zwraca uwagę na swój spokój ducha oraz harmonię. Przeżywanie samej siebie jest głównym elementem tej książki. Dominantą. Najważniejszą jej częścią. To nie jest książka o tym, jakimi doświadczeniami chcą się podzielić umierający, choć - oczywiście - pojawia się wiele imion i historii. Bronnie Ware wciąż wraca do swojego życia, nieustannie przypomina o niesatysfakcjonującej pracy w banku, ponownie dziękuje ludziom oraz losowi, cofa się do swoich wędrówek, ponownie wyraża wdzięczność. Pisze o ludziach, którymi się opiekowała, o ich rodzinach, ale - jakimś cudem - zawsze wszystko obraca się w rozważania o jej wnętrzu i o tym, że każda z tych znajomości była dla niej jeszcze bardziej niepowtarzalna od poprzedniej, wszystko kończy się na jej spoglądaniu z miłością na podopiecznych.

Jest pięć rzeczy, których żałują umierający - przynajmniej tak stanowią rozdziały w książce Bronnie Ware. Nie są one odkrywcze, ponieważ o żalu za zbyt dużo pracy czy podporządkowanie się innym wiedzą przecież wszyscy, to tematy najczęściej poruszane w trakcie każdej refleksji dotyczącej życia. I, oczywiście, można o nich napisać przejmującą, wzruszającą książkę, która ukaże losy wielu całkiem zwyczajnych ludzi; takich, którzy przeżyli niepowtarzalne lata. Ale to nie jest ta książka.

Ta książka opowiada o Bronnie Ware. Tylko o niej. To jej pamiętnik, czasem przetykany rozmowami z podopiecznymi, sowicie obtoczony we wdzięczności i pełnych miłości spojrzeniach. To bardzo subiektywna, żeby nie powiedzieć: egocentryczna książka. Notes z przemyśleniami o własnym życiu, zlepek historii o ludziach, którzy odchodzili z tego świata - ale bardzo rozczarowujący. Za dużo w tej opowieści Bronnie Ware, za dużo jej życia, a za mało głosu oddanego umierającym, jej podopiecznym. Jej podróż kulturowa, duchowa i społeczna odciągała uwagę od tego, co miało być tematem przewodnim książki.

Jestem zawiedziona, po prostu. Nie tego się spodziewałam. Nie znalazłam harmonii, nie weszłam w głąb siebie - prawdę powiedziawszy, zupełnie nie mogłam się skupić na pięciu wyrzutach sumienia tytułowych umierających. Wszystko to było niezwykle oczywiste, żadnego dreszczu emocji, wzruszeń. Cieszę się, że Bronnie Ware jest wdzięczna całemu światu i dobrze wykorzystuje swój czas, ale szkoda, że zabrała mi mój.


KSIĄŻKĘ PRZECZYTAŁAM DZIĘKI WYDAWNICTWU CZARNA OWCA
Więcej o książce na stronie czarnaowca.pl

5 komentarzy:

  1. Nie sięgam po takie książki. Nie czuje się dobrze podczas ich czytania.

    OdpowiedzUsuń
  2. O, szkoda, bo chcialam po nia siegnac, ale mialam podobne oczekiwania do Twoich. :/

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja lubię książki, które uczą innego spojrzenia na świat i pozwalają nam zastanowić się nad słusznością naszych priorytetów.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem, czy książka ta nie zdołowałaby mnie za bardzo. A do tego, jeśli jej i tak nie polecasz, to nie będę próbować. :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. ważne że dajesz szczerą opinię, szczere wrażenia po lekturze. Nie każda książka musi cieszyć i się podobac. pozdrawiam! https://subiektywnieoliteraturze.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...