poniedziałek, 20 czerwca 2016

WIOSNA I INNE OPOWIADANIA, Anna Konstanty






Tytuł: Wiosna i inne opowiadania
Autor: Anna Konstanty
Data I wyd.: 2016
Wydawnictwo: Papierowy Motyl
Ilość stron: 102

Dwa słowa: nic nadzwyczajnego






Znam kilka naprawdę dobrych opowiadań. Takich, które wciskają w fotel albo...wyciskają łzy. Mocnych, zaskakujących; kilkanaście stron, a ja nie mogę o nich zapomnieć. Taki tekst ma siłę. Zbudować kawałek dobrej krótkiej formy - to nie jest łatwe. Ba! Chyba nawet trudniejsze od napisania powieści.

Zbiór Wiosna i inne opowiadania to dziesięć premierowych utworów debiutującej Anny Konstantyn. Tytułowe opowiadanie wygrało ogólnopolski konkurs prozatorski "Debiutanci 2014", który został zorganizowany przez Wydawnictwo i Fundację Papierowy Motyl. Z ogromną ciekawością sięgnęłam po ten niewielki zbiorek. Pasuje mi do niego słowo "filigranowy" - jest taki delikatny, łagodny już w swojej formie materialnej. Subtelna okładka, w środku kilka bardzo krótkich historii. Historyjek. Nie łączy ich żaden wspólny temat i trudno mi odszukać jakąś ich wypadkową - to dość przypadkowo zebrane teksy, które rozgrywają się w mieście, we wsi; w czasie mniej lub bardziej skonkretyzowanym.

Rzeczywiście pierwsza historia ma coś w sobie. Jakiś lekki urok, zgrabną narrację, ciekawego bohatera, który snuje swoje myśli; jego osoba, wiek, charakter odsłaniają się stopniowo. Nie mogłam opanować uśmiechu - wychowałam się na wsi, więc pewne spostrzeżenia narratora były mi bliskie, nastrój szybko mi się udzielił. Wspominałam z nim, szybko poczułam do niego pozytywne uczucia, byłam zaciekawiona tym, co chce mi opowiedzieć. Zakończenie wywołało u mnie zaskoczenie, wstrząs i...śmiech. Bardzo gorzki, bo i zakończenie wcale nie jest słodkie. Zgrabnie czytało mi się ten tekst; narobiłam sobie apetytu. Krótkie, umiejętnie konstruowane zdania, minimum informacji, ale dość, by wprowadzić czytelnika w klimat, zachęcić do lektury - było naprawdę nieźle.

Szkoda, że żadne z pozostałych opowiadań nie wywarło na mnie takiego wrażenia. Oczywiście łatwo rozpoznać styl autorki, odrobinę poetycki, jednak czułam, że coś jest nie tak. Brakowało mi charakteru i realizowania obietnicy, którą autorka złożyła otwierającym zbiór opowiadaniem -  że dotknę jakiejś tajemnicy, że opowiadania przybliżą mi niepowtarzalne fragmenty świata, które z jakichś powodów były ważne dla autorki. Bardziej przekonywały mnie teksty dotyczące wsi, wiejskiego klimatu, natury - mają, moim zdaniem, więcej uroku i autentyzmu. Są niewymuszone, nastrojowe, lekkie. Sporo tekstów jednak kulało, zupełnie jakby w ich autentyzm nie wierzyła sama autorka. Niestety, większość historii opiera się na przewidywalnych szablonach i już zbyt często użytych scenariuszach. To kalki, które miałam w swojej głowie z różnych źródeł - książek, filmów czy seriali. Brakowało mi konceptu; brakowało mi niepowtarzalności. Choć to teksty delikatne i często bardzo zgrabne, treść jest nieco infantylna, opisy proste, wnioski błahe.

To urocze próbki literackie - ale jednak tylko próbki. Maleństwa i szkice, które nie potrafiły zatrzymać mojej uwagi. Łatwo się rozpraszałam, szybko o nich zapomniałam, nie byłam ani zachwycona, ani zaskoczona, ani poruszona. Wiosna - owszem, czemu nie. To opowiadanie jest, moim zdaniem, zamkniętą, przyjemną całością. Pozostałe teksty to...nic nadzwyczajnego. Bardzo letnie kawałeczki prozy. No i korekta też zostawia wiele do życzenia.

Przeczytałam do dwóch kaw, odłożyłam na bok - zapomniałam. Jest mi przykro, bo cieszyłam się na tę lekturę, tymczasem przeleciała przeze mnie jak woda przez sito. Zostaje tylko westchnąć i wzruszyć ramionami. Niestety.


KSIĄŻKĘ PRZECZYTAŁAM DZIĘKI AUTORCE
Więcej o książce na stronie papierowymotyl.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...