poniedziałek, 11 lipca 2016

EUFORIA, Lily King






Tytuł: Euforia (Euphoria)
Autor: Lily King
Data wyd.: 2014 (PL: kwiecień 2016)
Wydawnictwo: Rebis
Ilość stron: 320

Jednym słowem: zniewolenie






Zawsze ciekawiło mnie odkrywanie czarnych plam na mapie - filmy i książki, które mówiły o poznawaniu tego, co niepoznane, budziły we mnie dreszcz. Jest tak do dziś. Dwie rzeczy najmocniej rozbudzają moją wyobraźnię: światy fantastyczne i przenoszenie się w te czasy ubiegłych wieków, gdy człowiek dopiero odkrywał Ziemię.

Nowa Gwinea, lata 30. XX wieku. Margaret Mead, jej mąż oraz Bankson to troje antropologów, których losy krzyżują się w czasie prowadzonych przez nich badań nad rdzennymi mieszkańcami tych terenów. Lily King wykorzystała faktyczne sylwetki badaczy, stworzyła jednak swoją własną, fikcjonalną historię. Opisuje egzotyczny świat, który analizują antropolodzy; portretuje ich sposoby badania Innego, światopogląd, relacje. Wślizguje się w związek Margaret i jej męża, śledzi fascynację Banksona antropolożką; opisuje sukces Mead i zderzenie jej metod badawczych ze sposobem widzenia swojej pracy i świata przez mężczyzn. Tworzy, w końcu, opowieść o uczuciach, namiętnościach, pasji.

Po zamknięciu tej książki nie mogłam dojść do siebie. Było grubo po północy, leżałam w łóżku, wpatrzona w ścianę. Książka ciążyła mi na piersi, musiałam odłożyć ją na podłogę. Nie mogłam zasnąć; nie wiem, czy chciałam. Zabierałam się do tej powieści z niemałymi oczekiwaniami, ale jej zawartość poraziła mnie w sposób, który przewyższył moje nadzieje, pochłonęła, na końcu porzuciła z ogromnym...kacem. Nie potrafię znaleźć innego słowa, które tak dobrze oddawałoby to, jaki wpływ miała na mnie ta lektura. Nie jestem pewna, czy wpiszę ją na listę tych, o których nigdy nie będę potrafiła zapomnieć - ale pewnych jej fragmentów na pewno nie wyrzucę z pamięci.

Autorka sama zaznacza, że prawdziwie istniejące niegdyś sylwetki badaczy traktuje jako punkt wyjścia dla fikcyjnej fabuły powieści. Z ciekawości przyjrzałam się pierwowzorom postaci Margaret, Fena i Banksona. Ich praca była całkowicie nowatorska, tworzyli metody badawcze antropologii - i te różnice w pojmowaniu przedmiotu i celu antropologii, a także sposobów opisu i analizy danych widać także na kartach powieści. Tu najsilniej zderza się fikcja z prawdą pozaliteracką. A później? Później jest wejście w psychologię bohaterów, bo podmiot badania staje się jego przedmiotem - obserwujemy badaczy, których zadaniem jest obserwacja.

A obserwujemy ich w sposób mistrzowski. Przede wszystkim - Lily King opanowała zwięzłość. I rozumiem tu ją jako kategorię takiego pisania, by skupić się na dominującym wątku i wszystkie poboczne zaledwie zarysowywać, ale zrobić to odpowiednio ostro - służą one temu, by mocniej uwypuklać dominantę. W tym przypadku chodzi o trójkąt miłosny, choć nie całkiem pasuje mi to pojęcie. Nie ma w tej relacji nic z mdłego, taniego pojmowania uczuć czy napięcia seksualnego. Jest za to intensywność - dialogów, gestów, nawet niedopowiedzeń. Książka pęcznieje od rysunku bohaterów i ich relacji. Nie ma niepotrzebnych elementów, scen - każda ma znaczenie. Tworzą skrupulatny, ale niejednoznaczny opis tego, w jaki sposób każdy z bohaterów widzi antropologię, ale też jakie ma podejście do życia, roli kobiety i mężczyzny, istoty związku. To zderzenie trzech różnych światopoglądów. Ocierają się o siebie, im dalej, tym boleśniej i trwalej odciskając na sobie piętno. Po jakimś czasie oczywiste się staje, że bohaterowie są na siebie skazani. Nie tylko dlatego, że znajdują się w miejscu, gdzie nie ma innego białego człowieka, ale też dlatego, że ich związek stał się zbyt ścisły, by móc o sobie zapomnieć. W pewnym sensie dzika aura kreśli na nich ślad - ale oni zostawiają też ślad swoją obecnością.

A jednocześnie Euforia to książka intymna. Wejście w nią to przekroczenie linii, za którą rozciąga się dżungla - ale nie tylko ciężkie powietrze, ale też coraz cięższe kontakty między bohaterami. Wszystko pęcznieje. Badacze coraz śmielej obserwują nie tylko rdzennych mieszkańców tych terenów, ale też siebie; ich wnioski w każdej kwestii są różne. Euforia to książka o spotkaniu Innego - nie w "dzikim", ale w sobie. Spotkanie trojga antropologów skutkuje czymś niezwykłym i tragicznym. Pozwala na to, by przyjrzeć się im, wejść w ich psychikę.

Pamiętam, że Jądro ciemności Conrada odsłoniło przede mną najbardziej mroczną, wstydliwą i dziką część ludzkiej natury. Tym razem znów odniosłam wrażenie, że coś się przede mną odsłania - jakaś niesprawiedliwość losów, jakieś splątanie całkiem sprzecznych ścieżek. Euforię trzeba przeczytać. Trzeba. Trzeba koniecznie!

http://matras.pl

KSIĄŻKĘ PRZECZYTAŁAM DZIĘKI KSIĘGARNI MATRAS
Więcej o książce na stronie matras.pl

3 komentarze:

  1. Ja tez zawsze lubiłam poznawać te czarne plamy na mapie, a fabuła tej książki wydaje się idealnie wpasowywać w moje gusta czytelnicze ... :)

    OdpowiedzUsuń
  2. trimaksih buat infonya gan,,
    sangat bermanfaat,,
    sya suka dengan artikelnya,,

    OdpowiedzUsuń
  3. Po takiej recenzji trudno nie sięgnąć po taka książkę. A że klimat ciężki, lepki i odsłania mroczne tajemnice - tym lepiej :)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...