czwartek, 28 lipca 2016

#gadam: DLACZEGO CZASEM NIE CHCE MI SIĘ CZYTAĆ?

Wracam do domu po ośmiu godzinach pracy - osiem godzin wpatrywania się w monitor. Trochę boli głowa, trochę nerka, trochę brzuszek, paluszek, te sprawy. A jeszcze obiad trzeba zrobić, zjeść, sprawdzić maila, obejrzeć jutuby, popisać ze znajomymi, zdrzemnąć się może, gary pomyć, o życiu pomyśleć...

No i nie chce się czytać. Książka leży, jasne. Jedna, druga, piąta, dziesiąta. Nowe, stare, błyszczące i nie. Tu fantasy, tam romans, coś dla dzieci, coś dla duszy. Różnorodnie, kolorowo, multikulti - coś polskiego, zagranicznego, coś popularniejszego i mniej. Mam w domu pół księgarni, w mieszkaniu ćwiartkę, a jeszcze czytnik, jeszcze otwarte zasoby online, jeszcze...

Otoczona książkami siedzę i robię słynne, odżywcze NIC. Znamy tego przyjaciela, znamy go doskonale. Nie ma wyrzutów sumienia, choć nie jest mu z sobą całkiem dobrze. Istnieje chyba jedynie dla zrównoważenia tych dni wypełnionych nadmierną aktywnością.

Czasem mi się chce, a czasem nie - przyznaję się do tego szczerze. Skąd takie nagłe wyznanie? Może dla usprawiedliwienia, że niekiedy tłukę w klawiaturę 24/7, a czasem moja aktywność znacząco spada. Może dla uspokojenia własnych wyrzutów sumienia, bo - przyznaję - zdarza mi się naciągać terminy recenzji. Czy mogę? Ha! Nie wiem. Ale z książką jest jak z przyjacielem - czasem dla równowagi trzeba otworzyć piwo i pomilczeć.

Jakiś wniosek? Skąd. Wniosków nie ma, pytanie zostało rzucone tylko po to, żeby wywołać wilka z lasu, dodać dramatyzmu i zmanipulować. No bo, zastanówmy się, czemu czasem nie chce nam się czytać? Czemu niekiedy przeglądam strony, blogi, fora i widzę dramatyczne: "CO ZROBIĆ? NIE MOGĘ PATRZEĆ NA KSIĄŻKI! JAK TO LECZYĆ!"?

Zaintrygowało mnie to. Usiadłam nad recenzją, nad otwartą książką, nad rogrzebanym blogiem, a później otworzyłam GG (tak, ja z tych naiwniaków, którzy uparcie podtrzymują jego istnienie) i przepadłam na długie godziny poza książką, choć nadal w słowach. Czy mam wyrzuty sumienia? Mam i nie mam. Czy mi z tym źle? Ot, tak może trochę.

Dlaczego czasem nie chce nam się czytać i czy należy szukać recepty? Sądzę, że czasem nie chce nam się czytać właśnie po to, żeby później się zachciało. A jako receptę przepisuję sobie głębokie westchnienie, spakowanie książki do torebki "na wszelki wypadek" i trochę chilloutu.

No więc... dlaczego czasem Tobie nie chce się czytać?



8 komentarzy:

  1. Świetny wpis, taki życiowy! Czemu nie chce mi się na razie czytać? A no pracuję nad własną książką i tak jakoś te dwie rzeczy nie idą ze sobą w parze...
    Pozdrawiam / ksiazkiwpiekle.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja myślę, że niektórzy zbyt mocno przeżywają te momenty, w których nie czytają. Jak widzę niektóre wpisy na fb, forach czy grupach, to krew mnie zalewa. Myślę sobie: ludzie, litości, książki to nie całe życie, nic się nie stanie jak nie przeczytacie w ciągu dnia iluś tam stron. Nie czytam, bo nie, po prostu, czasami mi się nie chce, czasami mam lepsze rzeczy do robienia, a czasami mam ochotę obejrzeć film, a nie siedzieć i czytać. To nie grzech. Czytanie powinno być przyjemnością, a nie obowiązkiem. Niektórzy zbyt mocno przeżywają i tyle.
    Bardzo ciekawy wpis!

    Pozdrawiam, Dakota.

    OdpowiedzUsuń
  3. Z takich samych powodów co Tobie! :) ale jak mi nie chce się czytać książek to zwykle włącza się buszowanie po blogach i ochota na czytanie wraca! Bo tyle książek, a czasu coraz mniej... ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Z bardzo prostego powodu - bo jestem zmęczona. Jeszcze kiedy chodziłam na praktyki po 12 godzin dziennie po powrocie marzyłam tylko o szybkim prysznicu i łóżku, a oczy same mi się zamykały i nie dałam rady nic przeczytać. Teraz mogę być albo zmęczona, albo mam ochotę na jakis serial albo film, albo chcę spędzić czas z bliskimi i wtedy bardzo, bardzo nie chce mi sie czytać.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bo nie mam ochoty się skupiać - wolę włączyć telewizor i coś obejrzeć albo pograć w jakąś grę na komputerze. Nie mam z tego powodu wyrzutów sumienia i świat mi się z tego powodu nie wali.

    Czytalski.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie mam momentów, gdy nie chce mi się czytać... Tylko zazwyczaj nie mam czasu, albo zajmuję się "eksplorowaniem internetu" jak to ładnie nazwałaś i zamiast czytać, marnuję czas :) Jednak ostatnio pracuję nad tym, po 8 godzinach pracy (gdy tak jak Ty patrzę w monitor) potem po prostu uciekam z wirtualnego świata. Tylko fb w telefonie nie potrafię wyłączyć, ale nadal nad tym pracuję :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bo... Bo nie i już, bywa. Bo jakoś nie ma pod ręką tej odpowiedniej książki, którą mogłabym przeczytać. Bo za dużo piszę, ale przestać nie mogę, bo kto wtedy rachunki zapłaci? Bo inna praca zabiera czas i siły. Ot, po prostu. I jakoś się nie przejmuję.

    OdpowiedzUsuń
  8. Przyznaję Ci rację, doskonale Cię rozumiem! Sama pracuję po 8-10h przed komputerem, później wracam do domu i ciężko mi zabrać się za lekturę, zwłaszcza kiedy trzeba jeszcze pójść za zakupy, zrobić obiad, zająć się zwierzakiem, posprzątać w domu, przygotować się do pracy... bez samego czytania kładę się po północy, a wstaję po 6, więc niestety ciężko zająć się czymś przyjemniejszym jak czytanie...

    Pozdrawiam,
    Klaudia z www.zksiazkadolozka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...