środa, 6 lipca 2016

TYTANY, Victoria Scott






Tytuł: Tytany (Titans)
Autor: Victoria Scott
Data I wyd.: 2016 (PL: czerwiec 2016)
Wydawnictwo: IUVI
Ilość stron: 320

Trzy słowa: to już było







Victorię Scott znam z książek Ogień i woda oraz Kamień i sól - tomów opowiadających o nastolatce, która bierze udział w trudnym i niebezpiecznym wyścigu, by pomóc swojemu choremu bratu. To, rzecz jasna, powieści dla młodzieży, ale bardzo przyjemnie mi się je czytało. Jak było z Tytanami, nową powieścią Scott?

Detroit. Tu poznajemy nastoletnią Astrid. Jej życie nie jest łatwe - mieszka w biednej okolicy, jej rodzina ledwo wiąże koniec z końcem. Ucieczki szuka w wyścigach tytanów - pół koni, pół maszyn. Mordercze zawody to krew i wielkie pieniądze. Astrid fascynują nie tylko silne emocje i możliwość szybkiego wzbogacenia się, ale też same tytany. Wielu na zakładach bukmacherskich straciło dorobek życia - jednak inni wciąż dzięki nim zarabiają. Kiedy Astrid ma szansę wystartować na jednym z półmechanicznych stworzeń - nie zastanawia się nad tym. Postanawia zaryzykować, by zapewnić sobie i swojej rodzinie lepszą przyszłość.

Jak więc było? Cóż, było tak, jakbym już kiedyś to czytała. Nie! Nawet gorzej! Kiedyś rzeczywiście czytałam już coś takiego - na dodatek tej samej autorki. Nie chciałam tego pisać, ale nie potrafię odbierać inaczej tej książki. Zapowiadany tytuł mnie zaintrygował i choć wiedziałam, że otrzymam powieść młodzieżową, niezbyt ambitną, tak rzucające się w oczy odgrzewanie fabuły oraz typów bohaterów mnie rozczarowało. Zerknijcie na sam wstęp tego wpisu! Przecież opis tych książek brzmi niemal tak samo! Tytany to książka, które mnie nie ruszyła, wręcz przeciwnie - znudziła. Mam wrażenie, że to remake Ognia i wody. Na dodatek z powtórką Igrzysk śmierci.

Może moja opinia wyda się komuś bardzo negatywną, ale problem w tym, że wcale nie mam przeraźliwie nieprzyjemnych wrażeń po przeczytaniu tej książki. Byłam nią rozczarowana, to fakt. Nie pałam jednak chęcią zemsty. Model powieści - nastolatka, która musi ratować rodzinę, ponieważ dorośli nie dają sobie rady - był wykorzystany tyle razy, że nie można mu już nic zarzucić. Jest przezroczysty. Wykorzystany w powieści sam, bez interesującego konceptu, to za mało, żeby zbudować napięcie, zaintrygować, żeby zmusić czytelnika do tego, by chciał zarwać dla książki noc. Wcześniej poznane przeze mnie pozycje tej autorki były lekkimi powieściami dla młodzieży, ale jednak czytało się je bardzo przyjemnie. Dały chwilkę wytchnienia. Choć nie stały się ważną częścią mojego książkowego życia, miło spędziłam przy nich czas. Jednak tym razem wciąż porównywałam tę powieść do innych - a tak być nie powinno. Już po kilkudziesięciu stronach czułam gorycz.

Sam pomysł na stworzenia rozbudził moją ciekawość - połączenie koni i maszyn brzmi obiecująco. Kiedy jednak okazało się, że relacja między bohaterką a tytanem będzie istotna... Przecież dokładnie tak wyglądały powieści Scott o Piekielnym Wyścigu! Może więc bohaterka, Astrid, wprowadzi do akcji jakąś wartość dzięki swojej charakterystyce lub przemyśleniom? Cóż - nie. Niestety, ale to bardzo nijaka bohaterka. Szybko się do niej zniechęciłam i nie chciałam śledzić jej dalszych losów. Jest, oczywiście, bardzo dojrzała, niezwykle inteligentna, a przy tym skromna - wszystko to toporne. Podejrzewam, że książka może się podobać młodszej młodzieży, ponieważ wykorzystuje wszystkie typowe cechy dystopii oraz książek young adult, jednak dla mnie rozwiązania zaproponowane w tej pozycji były mdłe. Dużo przypadków, szybko podjęte decyzje, niesatysfakcjonujące dialogi oraz częste używanie bardzo oczywistych elementów w celu zmiany tempa akcji. To już było. To nie jest źle napisane, w końcu Victoria Scott ma lekkie pióro i tworzy bardzo zrozumiałe teksty, ale "nieźle napisane" w tym przypadku cedzę przez zęby i przelewam na tekst nieco niechętnie. Kojarzycie Igrzyska śmierci? Tak, ja też. I najwidoczniej Victoria Scott również - tak mocno, że postanowiła stworzyć ich własną wersję. Jest mi przykro, sama nie wiem, co sądzić o tej książce. Wiem, że tej autorce już podziękuję.

A może po prostu jestem za stara? Tak, to też możliwe. Może wyrosłam już z powieści young adult - a może to literatura z nich wyrosła? Oczekuję czegoś nowego, świeżego, porywającego. Jeśli nie tak szokującego jak Igrzyska śmierci, to chociaż relaksującego. Jakiej niezłej książeczki na dwa wieczory. Tytany to dla mnie niemrawe czytadło.


KSIĄŻKĘ PRZECZYTAŁAM DZIĘKI WYDAWNICTWU IUVI
Więcej o książce na stronie iuvi.pl

2 komentarze:

  1. A mi książka bardzo się podobała i nie mam jej tyle do zarzucenia. Główna bohaterka faktycznie chwilami irytująca, ale całość wypadła według mnie bardzo dobrze :)

    Pozdrawiam Iza
    Niech książki będą z Tobą ! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem, mam mieszane odczucia co do tej książki, już sama okładka mnie jakoś odrzuca ;/

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...