czwartek, 18 sierpnia 2016

LIDA, Aleksander Jurewicz






Tytuł: Lida
Autor: Aleksander Jurewicz
Data tego wyd.: listopad 2015
Wydawnictwo: Latarnia
Ilość stron: 120

Dwa słowa: powrót do...






Nie wiem, co jest tego powodem. Może fakt, że wychowałam się na wsi, może moje emocjonalne przywiązanie do pierwszego domu, w którym mieszkałam. Książki dotyczące dzieciństwa, małej ojczyzny zawsze bardzo mnie wzruszają. Ta nie była wyjątkiem.

Lida przyniosła Aleksandrowi Jurewiczowi największą popularność, stając się jedną z ważniejszych książek wydanych po 1989 roku. W 1991 roku została uhonorowana nagrodą Czesława Miłosza. Kilkuletni Alik nie rozumie, dlaczego opuszcza swój rodzinny dom. Jest 1957 rok, w ramach akcji repatriacyjnej zostaje wraz z rodzicami zmuszony do wyjazdu do komunistycznej Polski. Tak wyglądają nie tylko jego losy, ale też losy dziesiątek innych rodzin, których domem była Białoruś - polska, sowiecka, niemiecka, jeszcze raz sowiecka. Nie mają jednak wyboru. 

Nie wiem, co poruszyło mnie najbardziej: czy to, że jest to rzecz bardzo osobista, biograficzna, czy może konstrukcja tej niewielkiej książeczki. Spędziłam z nią dwa wieczory, siedząc na niewygodnym stołku w kuchni, nie mogąc oderwać od niej oczu. Wydawałoby się, że tak małą rzecz można po prostu przeczytać i odłożyć, ale Aleksander Jurewicz dobrze wykorzystał przestrzeń, strony. To opis z perspektywy dziecka, dla którego rodzinna wioska jest miejscem idealnym, niewinną, bezpieczną przestrzenią, w której każdy element ma swoje miejsce, w którym panuje ład. Wizja wyjazdu przeraża go, nie rozumie powodów tego przewrotu w jego życiu. To wspomnienia, relacja z przeprowadzki do obcego, z perspektywy dziecka wrogiego i nieprzyjemnego kraju. Ale w Lidzie czytelnik odnajdzie też głos dorosłego mężczyzny, który ocenia starania dziecka, przewiduje jego dalsze losy, wraca w końcu do miejsca, gdzie wszystko się zaczęło. To także poezja i wyimki z listów babci, tej, która została na Białorusi, gdy rodzina musiała wyjechać.

Jestem dotknięta, wzruszona tym, jak pięknie łączy się w tej książce przeszłość z teraźniejszością, w jaki sposób dorosły człowiek ocenia, trochę ze smutkiem, politowaniem, żalem, może nawet zazdrością, myśli i przeżycia dziecka. W przeżywaniu pomaga oszczędność słów, czuła metaforyka, język stylizowany na polszczyznę kresową, dzięki któremu natychmiast poczułam klimat tej historii - nostalgiczny, eteryczny. Podczas lektury czułam się tak, jakbym zaglądała do świata, którego już nie ma. Jakby ktoś uchylił przede mną rąbka jakiejś bardzo smutnej, bolesnej, ale już przepracowanej tajemnicy.

To rzecz bardzo osobista, a gdy czyta się wiersze umieszczone między fragmentami prozatorskimi, wszystko nagle staje się jasne i jeszcze bardziej znaczące. Aleksander Jurewicz nie pisze o tym, jak wyglądały przenosiny, ile trzeba było starań, ile wszystko trwało, jak wyglądał proces aklimatyzowania się. Skupia się na uczuciach, na emocjach, na wizjach pięcioletniego dziecka i na refleksji dorosłego człowieka, który już doskonale zna losy chłopca - bo jest nim sam. Dawno nie czytałam tak prostej, krótkiej, a jednocześnie poruszającej książki. To jeden wątek, jeden wyrywek z ludzkiej historii - ale jak istotny. Narracja zwraca uwagę na szczegóły, drobiazgi tworzące to, co nazywa się domem - gesty, proste elementy przestrzeni, rodzinne zwyczaje, cykl codzienności. I wydaje mi się, że można tę narrację powielać, dopasować do wielu całkiem odmiennych zdarzeń historycznych, okresów, do różnych rodzin i zupełnie niepodobnych do siebie dzieci - tych, które przeżyły właśnie coś takiego. Pożegnanie ze swoim, a wejście do obcego, nieznanego świata, który ma się stać nowym tłem do życia. Czas nie staje w miejscu - w listach babci wszystko toczy się dalej, ludzie rodzą się, żyją, umierają. I czy to nie jest najbardziej przerażające?

Lida to refleksyjna, poetycka, łagodna i tęskna opowieść. Miałam poczucie, że autor kieruje ją tylko... do mnie. W czasie lektury ma się wrażenie niesamowitej intymności. Zupełnie jakby obok mnie siedział żywy człowiek i opowiadał swoje losy. Przypomniałam sobie o swoim domu.


KSIĄŻKĘ PRZECZYTAŁAM DZIĘKI WYDAWNICTWU LATARNIA
Więcej o książce na stronie latarnia.com.pl


JAK ZDOBYĆ KSIĄŻKĘ?
Dzięki uprzejmości wydawnictwa otrzymałam możliwość podzielenia się egzemplarzem Lidy Aleksandra Jurewicza z czytelnikami mojego bloga. Chcesz poznać tę historię?

Pozostaw pod tym postem komentarz. W treści: 
- podaj swój adres e-mail,
- napisz, z czym kojarzy Ci się... dzieciństwo.

Rozdanie zakończy się 28.08.2016 o północy.
O wynikach powiadomię pod zwycięskim wpisem oraz bezpośrednio przez e-mail. 

7 komentarzy:

  1. Marzena Jaroszek (marzenagr@interia.pl)
    Dzieciństwo kojarzy mi się z moją ulubioną zabawą jaką było podróżowanie pociągiem sypialnym. Miałam małą tekturową walizkę, do której pakowałam kilka ubrań i oczywiście ulubionego misia Janka a następnie kładłam się na fotelu a na oparciu powyżej jechał Miś. Podróż uprzyjemniał nam kogel-mogel z ubitą pianą serwowany przez ""obsługę Warsu" w osobie mojego taty . Inną zabawą było zjeżdżanie z fotela bujanego, który służył jako zjeżdżalnia po odwróceniu do góry nogami. Kiedy życie daje mi w kość marzę by przenieść się do rodzinnego domu chociaż na jeden dzień. Znów stanąć w swoim pokoju z piętrowym łóżkiem i tapetą w kaczuszki. Wyciągnąć domek dla lalek i beztrosko oddać się zabawie, zjeść kogel-mogiel zrobiony przez tatę, a potem mocno przytulić się do rodziców by nabrać sił, bo przecież jutro znów muszę stać się silną,kobietą, zmagającą się z codziennością.

    OdpowiedzUsuń
  2. Agnieszka.deja@o2.pl
    Dzieciństwo kojarzy mi się z beztroską, spokojem i wakacjami. To ciepłe dni, słońce, zabawa. To bycie młodym, uśmiechniętym, szczęśliwym i wolnym od trosk. Dzieciństwo to miłe wspomnienie, które noszę w sercu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzieciństwo kojarzy mi się z olbrzymią, niczym nie skrempowaną wyobraźnią. Gdzie każdą brakującą zabawkę zastępowała formuła "na niby". Dzieciństwo kojarzy mi się też z niewinnością i bezgranicznym zaufaniem do ludzi, które niestety z wiekiem i doświadczeniem tracimy (subiektywne.recenzje@onet.pl)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzieciństwo najbardziej kojarzy mi się  z niezapomnianymi chwilami, podróżą które skradło małe dziecięce serducho, pełne i niezwykłe wrażenia, emocje i wspaniałe dni. Jako dzieci żyliśmy własnym tempem, wszystko było nowe i niesamowite. Dzieciństwo to spokój i charyzma, wolność i spełnienie, bezproblemowe podejście do wszystkiego. Za każdym razem, każdy dzień wygląda inaczej, dzieciństwo to podróż do nowego lepszego świata.💜💜
    Email: brenda7217@o2.pl
    Pozdrawiam!☺

    OdpowiedzUsuń
  5. tomczakewa@wp.pl

    Dom Babci, w którym zawsze pachniało drożdżowcem i nam wnukom skrawała całą kruszonkę. Najwspanialszy drożdżowiec na świecie. Smak chleba który piekła Babcia w piecu z masłem, które sama robiła. Zapach dłoni Mamy, taki różany, kiedy głaskała mnie po głowie czytając bajkę do snu. Spacery z babcią do lasu w celach naukowych, dzięki niej wiem, jaki liść pasuje do jakiego drzewa i jakie wartości skrywa ściółka leśna.Ekstremalne wyprawy z tatą na ryby, gdy mieliśmy siedzieć na brzegu a wypływaliśmy łódką, choć haczyka tej pasji nie połknęłam. Codzienne chodzenie do szkoły, a wiecie lubiłam do niej chodzić bardziej niż teraz do pracy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję! Otrzymujesz książkę. :)

      Usuń
  6. Książka niestety nie wzbudziła mojego zainteresowania, dlatego jednak odpuszczę ją sobie.

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...