poniedziałek, 15 sierpnia 2016

MĘŻCZYZNA W BIAŁYCH BUTACH, Waldemar Ciszak i Michał Larek






Tytuł: Mężczyzna w białych butach
Autor: Waldemar Ciszak i Michał Larek
Data wyd.: 3 sierpnia 2016
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 328

Dwa słowa: dreszcze, ciarki!






Mam problem z kryminałami, z sensacją - nie znalazłam jeszcze chyba formatu, który naprawdę by na mnie zadziałał. Tym razem wiedziałam jednak, że mogę na tę książkę liczyć, że będzie dobrze zrobiona. Dlaczego? Czytajcie dalej!

"Dusiciel" grasował na polskich blokowiskach w 1991 roku. Jego ofiarami byli nastoletni chłopcy. Często zaczepiał ich, gdy szli do szkoły, korzystając ze stałych sztuczek namawiał, by zaprowadzili go do swoich domów. Tam - gwałcił i mordował. Był postrachem, o którym Polska dowiadywała się m.in. z magazynu kryminalnego "997". Duet Ciszak i Larek stworzyli książkę, która łączy kryminał z dokumentem. Inspirując się prawdziwymi wydarzeniami, wychodzą poza gatunek - łączą reporterski zmysł z fikcją, prozą fabularną. Pokazują starania policjantów i zachowania mordercy, wskazują na reakcje przerażonych ludzi, a jednocześnie - przytaczają głos po latach, wspomnienia prawdziwych policjantów. Jak to się skończyło?
Postać przestępcy nabierała właściwości. Późno w nocy rysownicy z Wydziału Kryminalistyki sporządzili pierwszy portret pamięciowy. Był to obraz pucułowatego mężczyzny w średnim wieku, z wąsem, o wystających kościach żuchwy, z czapką na głowie.
- Dobry wujek, kurwa - podsumował jeden z policjantów.
Nigdy wcześniej nie czytałam książki kogoś, kogo znam - aż do teraz. To dla mnie zupełnie nowe doświadczenie, szalenie pozytywne. Raz, że - jak wspomniałam - byłam przekonana, że dostanę świetny kawałek literatury, coś, co będzie doskonale przemyślane, dobrze zrobione. Używam tego słowa w pełni świadomie. Michał Larek prowadził w czasie moich studiów zajęcia, w czasie których mówiliśmy właśnie o tym - jak robi się dobre, zaskakujące, wpływające na odbiorcę rzeczy. Jak ominąć przypadek - nie tylko podczas robienia książki, ale też filmu czy serialu - i świadomie podejmować właściwe decyzje. Jak opowiedzieć historię. W Mężczyźnie w białych butach nie ma rzeczy przypadkowych.

Lubię wyciągać z książek jedną rzecz, jeden wątek, rozdział, element, który najmocniej się we mnie odcisnął, który został we mnie. W tym przypadku mam dwie takie uwagi, ale tylko o jednej mogę powiedzieć więcej. To sposób, w jaki zbudowano tę opowieść. Z jednej strony - poznajemy mordercę, stoimy przy nim, gdy czeka na chłopców, obmyśla plan. Z drugiej - śledzimy działania policji, wchodzimy za nimi do komendy, zbieramy z nimi materiały, przesłuchujemy świadków. Ale to nie wszystko. Pojawia się niepokój. W Mężczyźnie w białych butach dostajemy poszczególne nagłówki prasowe, dowiadujemy się o rozwoju informacji o sprawie w mediach. Niepokój narasta. Już nie tylko morderca, policja i media - ale też mieszkańcy miast, w których dochodzi do ataków. Emocje i uwaga mieszkańców blokowisk. Czy to koniec? Nie. Bo Mężczyzna w białych butach to nie tylko kryminał. To więcej, wciąż więcej. W kilku istotnych momentach proza fabularna urywa się, a na jej miejscu pojawia się - sprawozdanie, monolog, wspomnienie po latach. Głos otrzymują prawdziwi policjanci, którzy w latach dziewięćdziesiątych pracowali nad tą sprawą. Mówią o tym, co czuli. O tym, co zauważali. O tym, co działo się później.

Ta książka to wielka manipulacja. Nie używam tego słowa w złym znaczeniu, ale z zadowoleniem. Uśmiecham się. Zmiany perspektywy są fenomenalne, a czytelnik jest kierowany w taki sposób, by odczuwał jak największe napięcie. I tu pojawia się drugi element, który zrobił na mnie ogromne wrażenie - pewien fragment, który zmusił mnie do tego, by gorączkowo wertować książkę, przyglądać się datom i miejscom. Nie mogłam jedynie czytać, przejść do kolejnych zdań. Sama musiałam przekonać się, co się dzieje, odkryć, dlaczego, w jaki sposób!

Nie przemawiają do mnie kryminały, które bardzo intensywnie zagłębiają się w psychikę każdego bohatera, roztrząsając poboczne wątki. Nie przemawiają do mnie kryminały, które używają ciężkiego języka. Lubię czytać o robocie policjantów, ale lubię też, gdy mogę towarzyszyć mordercy w jego działaniach. Gdy nie jestem pewna, czy mu się uda, czy nie. W tej książce czytelnik otrzymuje dość, by nieustannie zachowywać pełną uwagę. To propozycja na jeden, dwa dni. Połyka się ją w całości, nie można się od niej oderwać. Powody? Świetne, żywe, a przede wszystkim naturalne dialogi, krótkie fragmenty, dzięki czemu akcja ma tempo, a kolejne etapy działań poznajemy z kilku perspektyw. Poza tym autorzy nie zapomnieli o tym, by umieścić historię w realnym świecie - stąd gładko wplecione informacje o tym, co dzieje się w polityce, mediach w tym czasie. Właśnie to na mnie działa. Intensywny sposób przekazania historii, autentyczny język i bohaterowie, zaskakujące rozwiązanie łączące reportaż z prozą fabularną, umieszczenie na końcu książki wycinków prasowych, których fragmenty pojawiają się w powieści. Wspominałam, że rzecz dzieje się w Polsce, w największych miastach? Gdy czytałam w Mężczyźnie w białych butach o poznańskich Ratajach, czułam prawdziwy dreszcz. Chcę więcej.

Czytać? Czytać. Bez zastanowienia, bez wątpliwości, za to z dużym kacem po odłożeniu. Mój egzemplarz jest brzydki, pozaginany i pokreślony. Nieczęsto robię takie rzeczy z książkami - tylko wtedy, gdy muszę. W tym przypadku nie mogłam się powstrzymać. Bawiłam się świetnie jako czytelnik, a jednocześnie z szerokim uśmiechem na ustach rozkładałam sposób opowiedzenia historii na części pierwsze. To bardzo smaczna pozycja!

KSIĄŻKĘ PRZECZYTAŁAM DZIĘKI AUTOROM 
I WYDAWNICTWU CZWARTA STRONA
Więcej o książce na stronie czwartastrona.pl

3 komentarze:

  1. Coś czuję, że z tej książki faktycznie może być coś dobrego! Mam na nią ochotę i przy okazji jakiś większych zakupów pewnie się na nią zdecyduję ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę przyznać, że po przeczytaniu opisu na stronie wydawnictwa byłam sceptycznie nastawiona do tej powieści. Miałam mieszane uczucia, pomysł nie do końca mi się podobał. Jednak Twoja recenzja jest kolejną, która ukazuje, że ta pozycja ma potencjał. Chyba jednak się skuszę :D

    OdpowiedzUsuń
  3. To będzie dobra książka! Tak czuję! Mam nadzieję, że mnie nie zawiedzie, może znajdę ją dość szybko w bibliotece. :)

    Pozdrawiam cieplutko i zapraszam do siebie na konkurs, który trwa do 23:59 ;)
    http://tylkomagiaslowa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...