środa, 7 września 2016

PAMIĘTNIK Z PRZYSZŁOŚCI, Cecelia Ahern






Tytuł: Pamiętnik z przyszłości (The Book of Tomorrow)
Autor: Cecelia Ahern
Data tego wyd.: 2009 (PL: czerwiec 2016)
Wydawnictwo: Akurat
Ilość stron: 432

Dwa słowa: smutne rozczarowanie





Cecelia Ahern zachwyciła mnie powieścią, której polski tytuł - moim zdaniem - zupełnie nie oddaje klimatu książki. Miłość i kłamstwa były przejmującą historią o miłości... ojca i córki - doskonale wzruszającą i ciepłą. Jak było z Pamiętnikiem z przyszłości? W tym przypadku tytuł wcale nie jest metaforyczny.

Tamara urodziła się w bogatej rodzinie - posiadała doskonale wyposażony dom, prywatną plażę, markowe ubrania, luksusową łazienkę. Mogła zwiedzić każde miejsce na świecie oraz zażyczyć sobie nawet najdroższych prezentów. Była rozpieszczona i potrafiła z tego korzystać. Nie wiedziała, że jej ojciec ma poważne problemy finansowe - nikt o tym nie wiedział. Ale pewnego dnia jej ojciec popełnił samobójstwo i życie Tamary oraz jej matki uległo dramatycznym zmianom. Zostały zmuszone do sprzedaży wszystkiego, co miały i przeprowadzenia się na wieś, do rodziny. Tamara jest zdruzgotana i nie może pogodzić się ze swoim losem. Kiedy odkrywa tajemniczą, zamkniętą na kłódkę książkę, wszystko staje się jeszcze bardziej skomplikowane.

Trudno polubić główną bohaterkę, choć jednocześnie można ją zrozumieć. Ciężko nie wyczuć napięcia, jakie tworzy się między postaciami, skomplikowanych relacji. Nie wszystko jest jasne - to tajemnica, którą czytelnik chce rozwikłać. Tamara dostrzega wiele rzeczy, które budzą niepokój, a jednocześnie jej zachowania irytują i zmuszają do głębokich westchnień. To plus tej książki - bohaterowie. Są różnorodni, interesujący, każdy z nich ma coś charakterystycznego, każdy ma swoją rolę, którą musi odegrać. Nie ma postaci, która zostałaby potraktowana po macoszemu, zapomniana lub wprowadzona na siłę. Cecelia Ahern doskonale panuje nad pionkami, które wprowadza do gry.

Co jednak ze światem przedstawionym? Jest pomysł, bardzo chwytliwa koncepcja, która interesuje, przyciąga. Jest coś ekscytującego, a po pierwszych pięćdziesięciu stronach naprawdę nie mogłam się doczekać rozwiązania zagadek. Bardzo chciałam wiedzieć, jaki konflikt szykuje autorka i czy wpłynie to jakoś na główną bohaterkę. A później wszystko prysło i zdałam sobie sprawę z tego, że jest to powieść bardzo niejednolita. Moje zainteresowanie, radość z czytania, ciekawość - po prostu minęły. Co mnie znużyło? Może dialogi, trochę - moim zdaniem - nieskładne, bardzo proste, wyklepujące wciąż to samo. Może opisy codziennych obowiązków i myśli Tamary. Może narracja pierwszoosobowa, ten niezwykle trudny zabieg, który w tym przypadku skończył się... nudą. Zamiast czegoś pociągającego, książka okazała się być płaska i nijaka.

To czytadło. Z jednej strony całość bazuje na rzeczywistości i charaktery bohaterów są niezwykle dobrze skonstruowane, z drugiej - jest całkiem oderwana od rzeczywistości, ale nie dość magiczna, by zachwycić. Nie ma efektu WOW. Nie ma zakochania się w pomyśle. Gwoździem do trumny jest zakończenie, melodramatyczne w tym najgorszym sensie. Byłam znużona, coraz bardziej skołowana przez nadmiar tragedii, rozmów, mijania się i konfliktów. Okazało się, że dobry pomysł został zbanalizowany w ten sposób, który budzi moje głębokie niezadowolenie. Coraz więcej naciągania, by finał zwalił z nóg - w złym sensie. Jestem znudzona, zawiedziona. Chętnie odłożyłam książkę na półkę i bardzo chętnie podam ją dalej - zapomnę o niej najpewniej zaraz po napisaniu tego krótkiego podsumowania. Gdyby była to pierwsza książka Ahern, jaką bym czytała - na pewno nie chciałabym sięgnąć po jej twórczość po raz kolejny. Nie ma tu ani magii, ani uroku, ani chwytania za serce. Ani nie wycisnęło łez, ani nie kopnęło w żołądek

To nie tak, że nie da się tej książki przeczytać. Oczywiście - da się. Jednak ja spodziewałam się czegoś, co całkowicie mnie wciągnie, czegoś, co porwie mnie i pokaże mi najbardziej wzruszające, urocze lub smutne rzeczy. Skończyło się na niezachwycającej narracji nastolatki, show w stylu telenoweli i elemencie fantastycznym, który był wsadzony trochę na siłę, jak eksperyment-niewypał. Nie jest to najgorsza książka, jaką czytałam - ale żałuję czasu, który na nią poświęciłam. 

KSIĄŻKĘ PRZECZYTAŁAM DZIĘKI WYDAWNICTWU AKURAT
Więcej o książce na stronie muza.com.pl

4 komentarze:

  1. Książki Ahren lubię, a przy niektórych łzy leją się ciurkiem po mojej twrazy. Szkoda, wielka szkoda że ta książka nie wciąga tak jak powinna :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jedynie "Love, Rosie" tej autorki przypadło mi do gustu. Reszta zawodzi...

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam książek Ahern, ale kiedyś może nadrobię "Love, Rosie".

    OdpowiedzUsuń
  4. Gdybym miała tylko odrobinę więcej czasu to z przyjemnością przeczytałabym wszystkie książki, które polecasz <3 Kolejny, świetny wpis! :)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...