środa, 5 października 2016

BALLADA O PRZESTĘPCACH, Marcin Hybel






Tytuł: Ballada o przestępcach
Autor: Marcin Hybel
Data wyd.: 31 sierpnia 2016
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Ilość stron: 462

Dwa słowa: trochę zawodzi






Jeśli myślę o powieściach historycznych, natychmiast pojawia się w mojej głowie jedno nazwisko – Sienkiewicz. I choć Krzyżaków, Potop i Quo vadis przeczytałam chętnie, nie ukrywam, że wolałabym nie cofać się do szkolnych czasów, gdy omawiało się te lektury. Spróbujmy czegoś innego – prawdziwej, krwistej przygody w średniowiecznej Anglii! Ale czy na pewno?

Londyn to niebezpieczne miasto. W średniowieczu znajdowało się tu serce przestępczego świata – precyzyjnie zhierarchizowanego i rządzącego się swoimi… prawami. Jednym ze sposobów rekrutacji nowych członków są porwania dzieci – właśnie to spotyka Gilberta i Williama. Kiedy ich wędrowna trupa zostaje napadnięta, mordercy zostawiają przy życiu jedynie chłopców. Choć na początku oboje przechodzą szkolenie żebracze, w końcu bandyci rozdzielają ich – jeden jest szkolony na mordercę, drugi na złodzieja.

Jestem miło zaskoczona tym, w jak szczegółowy, obrazowy sposób Marcin Hybel potrafił zbudować na kartach powieści przestrzeń, która chyba większości osób nie jest znana. Tymczasem Ballada o przestępcach to szeroki, bogaty, rozpościerający się przed czytelnikiem daleko po horyzont świat bandytów i łajdaków, gdzie każdy zna swoje miejsce, obowiązki i przywileje. Z ciekawością czytałam o podziale przestępców na mniejsze grupy, o ich specjalizacjach i szkoleniach, o ludziach okaleczanych tylko po to, by zarobić więcej jako żebrak oraz o karierze, jaka czeka wytrawnych złodziei lub prostytutki. Marcin Hybel nie uprzedza czytelnika – natychmiast wprowadza go w sam środek średniowiecznego Londynu, nie szczędząc słów podczas pisania o smrodzie, brudzie i występkach. Ten, kto sięga po tę książkę, musi być świadom ilości opisów, jakie ją tworzą. Jest ich niezwykle dużo. Każda wspominana rzecz, np. złodziejski żargon, jest szczegółowo opisywana. Ułatwia tę sprawę fakt, że głównymi bohaterami są chłopcy, którzy dopiero rozpoczynają swoją bandycką przygodę – poznajemy więc mechanizmy razem z nimi.

Gorzej, że opisy, charakterystyki, zasady oraz ciekawostki odwlekają akcję, praktycznie ją unieruchamiając. Z przygody zostaje zaledwie kilka bardziej emocjonujących fragmencików, wsadzonych skrupulatnie pomiędzy barwny opis Londynu, łotrów, przestępczych praw. To, co jest ogromną zaletą książki… staje się jej wadą. Kiedy w połowie książki zastanowiłam się nieco poważniej nad akcją, uświadomiłam sobie, że właściwie nie wydarzyło się nic zapierającego dech w piersiach. Brakło prawdziwej przygody lub mocnej intrygi – czegoś, co odpaliłoby silnik i zmusiło go do intensywnej pracy. Zamiast szaleńczego biegu po obsranych, obrzydliwych londyńskich uliczkach było trochę sprintu – i gwałtowny przystanek. I kolejny trucht – przerwa. Spacerek zaledwie – przedstawianie reguł. Silnik się dusił, a ja razem z nim.

Nie powiem nic złego o bohaterach, może poza tym, że autor zafundował bardzo przeciętny trójkąt miłosny, trochę zbyt melodramatyczny, bardzo uproszczony. Szkoda, ponieważ właściwie wszyscy bohaterowie reprezentują sobą niezwykle skomplikowane obrazy. Są wielowymiarowi, posiadają cechy charakterystyczne – a więc to, czego zawsze szukam w książkowych postaciach. Są między nimi konflikty, niektóre z relacji są niejednoznaczne, inne trudne; bohaterowie zmieniają się, czasem nie mają racji. To ważne, ponieważ dzięki temu doskonale pasują do świata przedstawionego. I znów – szkoda, że było wiele dialogów, ale tak naprawdę ciężko odnaleźć w tym jakiś odgórny, trzymający całość w garści, zamysł.

Sąd ostateczny? Książka niejednolita – a to odbiera wiele przyjemności. Akcji jest rozczarowująco mało, choć łotrzykowski świat aż prosi się o to, żeby zrobić z niego coś porywającego, ekscytującego, niejednoznacznego, wciskającego w fotel. Myślałam, że zamarzę o tym, żeby stać się średniowiecznym, londyńskim przestępcą, ale… niestety, zostałam w domu. Nigdzie się nie ruszyłam, a przecież nie o to chodzi w powieściach przygodowych i historycznych.

KSIĄŻKĘ PRZECZYTAŁAM DZIĘKI WYDAWNICTWU CZWARTA STRONA
Więcej o książce na stronie czwartastrona.pl

2 komentarze:

  1. Kurde, szkoda, że akcji mało - od takich książek to się jednak wymaga czegoś przeciwnego!

    Bookeaterreality

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda. Planowałam przeczytać tę książkę, ale zrezygnuje, szczególnie ten wątek miłosny mnie odrzuca.

    Dwaj chłopcy to obaj, nie oboje.

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...