niedziela, 9 października 2016

Nie samą książką człowiek żyje. Seriale: MR. ROBOT


Mr. Robot (2015)
gatunek: dramat, thriller, psychologiczny

Głównym bohaterem serialu jest Elliot Alderson – młody, aspołeczny haker nastawiony negatywnie do wielkich korporacji. Przez swoje umiejętności, stanowisko specjalisty ds. bezpieczeństwa w firmie AllSafe oraz nastawienie do świata wzbudza zainteresowanie fsociety – podziemnej grupy anarchistycznych black hat hakerów. (źródło: Wikipedia)

Zaczęło się niewinnie. Serial oglądała znajoma, zafascynowana - podesłała kilka gifów. Obiecałam, że zerknę - czas mijał, a ja nic z tym nie robiłam, wiadomo, trzeba najpierw pozbyć się zobowiązań. Ale w końcu nadszedł ten dzień. Zainteresowana, ale nienastawiona szczególnie entuzjastycznie, włączyłam odcinek. Nie minął szybko, skąd. Minął powoli, ale z niesamowitą intensywnością.

Jakiś czas później skończyłam pierwszy sezon. W tej chwili jestem po seansie epizodu otwierającego sezon drugi i aż drżę na myśl o tym, że w zakładce obok ładuje się kolejny. Nie było łatwo! Jeśli mam oceniać budowę pierwszego sezonu - zaczyna się z ogromnym przytupem, w samym środku pojawiają się trzy, może cztery odcinki, które sprawiają, że traci się rozpęd i chęć do kolejnych spotkań z Elliotem. Końcówka? Wbija w fotel, powala na kolana, sprawia, że szczęka uderza o podłogę, a sąsiedzi słyszą zalew przekleństw, śmiechu, złorzeczeń. Głośne doradzanie bohaterom, niechętne pauzowanie, by biec ze zdenerwowaniem po kolejne piwo? Checked!

Dlaczego właśnie tak? To nie jest serial, który oglądałam w stylu binge-watching - poddając się kompulsywnemu przełączeniu odcinków aż do trzeciej, czwartej w nocy. Wręcz przeciwnie - w połowie sezonu miałam tydzień czy dwa przerwy, musiałam odetchnąć i powtórzyć sobie, że przecież warto, że zaczęło się tak dobrze. Czy było warto? Och, było! Nie żałuję nawet tych kilku środkowych, nieco rozpraszających epizodów, które zostawiały mnie z ogromnym niedosytem i niedopieszczeniem. To wszystko jest potrzebne, żeby poznani bohaterowie mogli zostać pokazani w pełnej okazałości, żeby skomplikować wątki.

Psychologia - to, moim zdaniem, najważniejsze, co należy powiedzieć o Mr. Robocie. Jasne, tematem jest hakerstwo i to ono gra pierwsze skrzypce (przepięknie fałszując rzeczywistość, gdy to potrzebne). Po obejrzeniu pierwszego sezonu zrozumiałam, że choć nowoczesne technologie, cyberterroryzm i współczesne doświadczenia społeczeństwa są fundamentami serialu, trzeba napisać jedno - dotychczasowa fabuła nie była idealna. Mam ochotę posunąć się dalej i powiedzieć, że fabuła była ogniwem najsłabszym. Całe szczęście mamy bohaterów - niesamowicie... soczystych. Od początku? Główny bohater, Elliot, zwracając się bezpośrednio do widza serialu, już w pierwszych sekundach niszczy czwartą ścianę. Oznacza to, że cała dalsza narracja będzie... subiektywna, skazana na nieustanne poddawanie jej w wątpliwość. Elliot jest neurotyczny, wycofany, uzależniony, a nawet paranoiczny. Co najzabawniejsze - ja też zaczęłam taka być w odniesieniu do serialu. Z jednej strony zachwycałam się monologami Elliota i działaniami pozostałych bohaterów, z drugiej jednak - szukałam, co jest nie tak, czego nie dostrzegam, co zostanie wykorzystane przeciwko... mnie.

Nie udało mi się tego przewidzieć. Nawet w najśmielszych wyobrażeniach nie podejrzewałam tego, co się wydarzyło. Ale to nie tylko zasługa Elliota. Doskonale interesujących i niejednoznacznych bohaterów jest więcej, a wśród moich ulubieńców znajdują się Tyrell i jego żona, Darlene, Gideon i... Pan Robot. Ten serial nie gra ciszą - to produkcja, w której niesamowicie ważna jest moc dialogów i magia monologu. Choć Elliot odzywa się głównie do widza, warto przede wszystkim słuchać tego, co mają do powiedzenia inne postaci. Warto śledzić ich ruchy, mimikę - bo jest na co patrzeć. To prawdziwe, mocne, dopracowane aktorstwo... Które idealnie współgra z zabiegami filmowców. Perełką tego serialu są kadry. Nigdy nie widziałam czegoś podobnego, ale propozycja sprawiła, że z tym większą uwagą skupiałam się na akcji. Bohaterowie nie znajdują się w głównej przestrzeni, nie są na pierwszym miejscu. Wręcz przeciwnie - najczęściej zajmują krawędzie obrazu, kamera chwyta zaledwie ich fragmenty. Najlepiej widoczne jest to w czasie rozmów - a ja nie mogę oderwać wzroku i mam nadzieję że drugi sezon będzie obfitował w podobne rozwiązania. To rodzi niepokój, buduje trochę irracjonalne wrażenie, jakby wszystkie te zdarzenia tak naprawdę nie miały sensu - jakby każdy z bohaterów był zaledwie pyłkiem w większej machinie, jakby każde z działań było skazane na porażkę lub skrajnie nieprzewidywalne skutki. To mi się podoba. Nie jest różowo, hakerzy nie robią magii, a wielkie przedsiębiorstwa ani nie są do końca złe, ani dobre. Wszystko jest relatywne, nawet moja opinia - opieram ją przecież na narracji postaci, która cierpi na poważne psychozy.

Nieruchomość, wyobcowanie, brak zaufania. Jako dodatek - mocny osąd współczesnego świata, niezwykła precyzja pracy specjalistów, którzy dbają o to, by nawet zrzuty ekranów komputerów były zgodne z tym, jak mogliby działać hakerzy. Inspiracji ekipa filmowa szuka w życiu - i w tym, co dzieje się wokół nas lub co mogłoby się stać. Z odcinka na odcinek miałam coraz większą ochotę zakleić kamerkę w laptopie, zainwestować w lepsze zabezpieczenia w telefonie. Podejrzliwość rośnie w miarę... oglądania.


Polecam: Widz nie istnieje (kulturaliberalna.pl)

5 komentarzy:

  1. fajny serial! chociaż początek bardziej mi się podobał, zakończenie było takie w stylu fight clubu i niespecjalnie przypadło mi do gustu :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Raczej nie dla mnie. Ale mojemu mężowi by się spodobał.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatnio gdzieś wyczailam ten serial i chętnie obejrzę, jeśli tylko znajdę na niego chwilkę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam zamiar obejrzeć ten serial, ale najpierw skończę te które mam zaczęte.
    Pozdrawiam
    Biblioteka Tajemnic

    OdpowiedzUsuń
  5. Umknął mi gdzieś ten serial, ale już dopisałam do listy, bo zapowiada się świetnie. :)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...