poniedziałek, 12 grudnia 2016

Ciszak&Larek - spotkanie autorskie (Kino Rialto)

Kino Rialto w Poznaniu – kto zna, ten wie, jaki klimat tam panuje. Doskonale pasował do charakteru sobotniego spotkania z pisarzem/adwokatem i pisarzem/wykładowcą. Ciszak&Larek. Jeśli nie znacie tego duetu – musicie to zmienić!



Rok 1991. Na poznańskim blokowisku niepozornie wyglądający mężczyzna zaczepia idącego do szkoły nastolatka. Wymyśla pretekst, żeby dostać się do jego mieszkania. Chłopiec początkowo nie podejrzewa niebezpieczeństwa…
Mężczyzna w białych butach trzyma w napięciu mocniej niż jakikolwiek kryminał i wciąga bardziej niż najlepsze reportaże! To powieść inspirowana prawdziwymi wydarzeniami, które na początku lat 90. wstrząsnęły Polską. Wychodząc poza ramy gatunku, autorzy przedstawiają historię głośnych zbrodni seryjnego mordercy.
Więcej o książce na blogu i na stronie wydawnictwa.

I. Autorzy

Autorzy sprawę postawili jasno – oficjalna pogadanka nie będzie trwać długo, bo liczy się dla nich spotkanie w kuluarach, a więc bezpośredni kontakt z czytelnikiem. Ze sceny opowiedzieli krótko o kolejnych planach na wspólną książkę, o tym, że wcale nie mają siebie dość, choć każdy z nich planuje też osobne rzeczy. Ale gwiazd wieczoru było więcej, bo w spotkaniu brał też udział m.in. Jerzy Jakubowski – policjant, członek specjalnej grupy, która szukała mordercy. Jak zdobyć zaufanie podejrzanego? I dlaczego niekiedy ważną rolę w przesłuchaniu może odgrywać… żużel? Choć czas gonił, odpowiedzi rzucały więcej światła na sprawę przez lat, postać Kwaśniaka i samą powieść.

II. Materiały policyjne

Przyznaję, że dla mnie była to najciekawsza rzecz. Nigdy wcześniej nie widziałam ani nagrania z okazania, ani materiałów dotyczących wizji lokalnej. Moje wrażenia? Myślę, że najlepiej ujął to sam Michał Larek – podczas gdy na szklanym ekranie mordercy są genialnymi estetami, w rzeczywistości zbrodni dokonują „ot, takie faceciki”. Kwaśniak nie wyglądał ani na szczególnie przebiegłego, ani na szczególnie inteligentnego, jego sposób wypowiadania się był prosty, postawa – dość żałosna. Tymczasem… No właśnie. Tego widoku nie pozbędę się z głowy nigdy.



III. Animacja

Proste linie, stonowane kolory, budząca napięcie muzyka i… oczekiwanie. Oczekiwanie. Oczekiwanie… Materiał stworzony przez Pawła Daleckiego został zainspirowany powieścią i jest niejako jej trailerem. Czy warto obejrzeć? Warto. Przed lekturą przyciągnie do książki, po – stanowi artystyczny komentarz. A na kinowym ekranie? Ojej, miałam ciary!

IV. Film

Na deser – seans filmu Pitbull. Niebezpieczne kobiety. Moja opinia jest bardzo prosta – ten film to wielka, pozbawiona fabuły sieczka. Pierwsza część bawiła (kino akcji, trochę pozbawione sprawy kryminalnej), ta wymęczyła mnie niesamowicie, zarówno nagromadzeniem wątków, jak i ich rozrzuceniem, prowizorycznym sklejeniem, doprawieniem niezbyt odkrywczym humorem i siłowym wciskaniem postaci z pierwszej części. Polecam, obejrzyjcie, sparzcie się sami.

V. Jak było?

Różnorodnie. Rozmowy, parę oficjalnych pytań, materiały źródłowe, animacja, film – było to spotkanie inne niż wszystkie. Każdy mógł znaleźć coś do siebie - zarówno osoby, które wolą dyskusje moderowane, jak i ci, którzy chcieli podejść, uścisnąć rękę, zrobić sobie zdjęcie, a nawet zdobyć książkę prosto od autorów. O samym duecie można natomiast mówić i mówić - i oni też potrafią opowiadać i opowiadać. Mają niesamowitą energię i potrafią przekuć ją w coś przyciągającego i niepowtarzalnego. No wiecie, po prostu iskrzy między nimi twórcza siła, moc pomysłów i wielka chęć przekazania tego dalej! Było smakowicie!

A na deser profil Michała Larka, jego Instagram

i mój artykuł na stronie Matrasa.

1 komentarz:

  1. Jak ja zazdroszczę Ci tego spotkania. Mi książka podobała się bardzo i chętnie zamieniłabym z autorami słów kilka :)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...