niedziela, 11 grudnia 2016

MERYL STREEP. ZNOWU ONA!, Michael Schulman







Tłumacz: Robert Waliś
Data wyd.: sierpień 2016
Wydawnictwo: Marginesy
Ilość stron: 336

Dwa słowa: jak powieść








Nie pamiętam, kiedy zakochałam się w Meryl. Czy był to czas studiów? Może wcześniej? Czy chodziło o jakąś jej rolę czy raczej o wywiad, któreś z jej pełnych pasji słów? Dziś szanuję ją jako aktorkę i kobietę, która jasno mówi o swoich przekonaniach. Ale skąd się wzięła? Jak wyglądała jej droga na szczyt?

Portret kobiety czy epoki?
Michael Schulman współpacuje z "New Yorkerem", "New York Timesem" i "Vanity Fair", gdzie pisze o kulturze. W tej książce staje przed bardzo konkretnym zadaniem - chce przedstawić biografię Meryl Streep od czasów szkolnych, przez jej najważniejsze role, aż po nominacje i statuetki za pracę aktorską. Opisuje jej rosnącą sławę, związki z mężczyznami, trudne relacje ze światem kinematografii oraz ewolucję - zarówno artystyczną jak i prywatną. Książka dzieli się na rozdziały pokazujące kolejne etapy jej życia, na końcu zawiera pokaźną bibliografię. Całość uzpełniają fotografie.

Jak powieść!
Na początku czułam trochę niepokoju. Książka zaczęła się od wysypu nazwisk, a ponieważ mam z nimi ogromny problem, kilka osób musiałam wyguglować. To jednak nie jest dziwne, przecież mowa o biografii, o literaturze faktu, a więc miejsc, imion i zdarzeń będzie całkiem sporo. Później jednak narracja nabrała tempa. Dziesięć. Dwadzieścia stron. "Jak powieść!", podsumowałam, "jak powieść!". I tak też się czułam - jak w czasie czytania doskonałej powieści obyczajowej, opadając przyjemnie w opis miejsc, zwyczajów, osób. Poznałam więc główną bohaterkę, jeszcze dziecko, choć utalentowane, poznałam jej pierwszego chłopaka, bohaterów drugo- i trzecioplanowych; wlazłam do ich umysłów, dowiedziałam się, co sądzą o naszej głównej postaci. Akcja płynęła jak życie - wzloty i upadki, chwile chwały i trudne momenty. Czytałam, nie mogąc się oderwać, przerzucając kartki i zarywając noc.

Wszystko, co widzieli, było rolą, którą odgrywała, aż po ostatni złocisty włos na jej głowie. Nawet jej chichot był udawany: ćwiczyła go, aby stał się delikatny i lekki, tak jak lubią chłopcy. Nie nazwałaby tego aktorstwem, ale właśnie tym było jej zachowanie. Z niezachwianym uporem trwała w tej roli przez całą szkołę średnią. Chociaż była w tym dobra, czasami na tej fasadzie pojawiały się pęknięcia. Nie wyglądała tak jak kobiety, które oglądała w magazynach. Oszukała większość tych ludzi, ale dziewczęta ją przejrzały.

Problem w tym...
że to nie jest powieść. Przypomniałam sobie o tym dopiero pod koniec książki, zdając sobie sprawę z tego, że razem z rosnącym zachwytem odczuwam coraz mocniejszy... niedosyt. Gdzie zgubiła się główna bohaterka, Meryl Streep? Michael Schulman na samym początku wysnuwa tezę, że jest z Meryl jeden zasadniczy problem - pojawia się wszędzie i dlatego niektórzy mogą mieć jej dość. Stąd tytuł. Kiedy więc pytam, czy to portret kobiety, czy epoki, jasne jest, że autor postanawia zrobić dwie rzeczy na raz. A ma do tego możliwości, bo kariera Meryl przypada na ciekawy okres zmian, na rozwój feminizmu w filmie i na świecie. Co się więc dzieje z jego książką? Znowu ona! podstępnie odbiega od biografii, wchodząc w opis środowiska, w którym Meryl się wychowała, jej szkół i losów wykładowców, pierwszej miłości, kariery i dziejów jej najwierniejszych przyjaciół. Meryl jest czynnikiem spajającym wszystkie te historie, anegdoty i zdarzenia, które chce przytoczyć Michael Schulman. Nie ma miejsca na zawołanie: "Eh, znów Meryl", bo Meryl... nie jest na pierwszym planie. Nie tym razem. Meryl jest częścią czegoś większego, jest zależna od wielu osób, podległa zdarzeniom, na które nikt nie może mieć wpływu. Nie jest boginią - jest człowiekiem. Takim jak każdy inny człowiek.

Co jest?
Jest pięknie zrobiona książka, z zachwycającą okładką, porządnymi źródłami, fotografiami, dzięki którym mogłam spojrzeć na Meryl na nowo. Jest zgrabna, pięknie płynąca narracja przenosząca czytelnika w całkiem inny czas, w inne miejsce. Jest kobieta, dojrzewająca feministka, rozwijająca się aktorka. Ponad wszystko jest barwny szereg genialnie opisanych bohaterów drugopalnowych - ludzi z krwi i kości, istotnych dla Meryl lub uznających, że to ona była lub jest ważna dla nich. Są wyznania Meryl, spostrzeżenia ludzi, któzy z nią współpracowali, analiza tego, jaki wpływ na jej dalszą pracę miały pewne spotkania; częściej od aktorskich mowa o doświadczeniach emocjonalnych, życiowych, które wpływały na pracę. Nie ma przesady w skrupulatnym przytaczaniu dat, a zamiast tego są kolory, kształty, smaki i zapachy; są drobiazgi naprawdę tworzące życie. Jest smutek, złość, strach, miłość. To nie jest "znowu" Meryl - to jest Meryl po raz pierwszy. Z perspektywy ciekawej, która może komuś nie odpowiadać, ale na pewno jest cenna.

Jak jest?
Jest nieocekiwanie, ale dobrze. Nie czytam biografii, bo ich nie znoszę, usypia mnie wyliczanie zdarzeń, miejsc, ludzi, obrzucanie nazwiskami. Michael Schulman zrobił coś inego, co skutecznie złapało moją uwagę. Nie ma wątpliwości - Znowu ona! spełnia swoje zadanie, pokazuje Meryl jako kobietę i aktorkę. Moim zdaniem - dokładnie w tej kolejności. I nie widzę w tym niczego złego.



http://matras.pl

KSIĄŻKĘ PRZECZYTAŁAM DZIĘKI KSIĘGARNI MATRAS
Więcej o książce na stronie matras.pl

1 komentarz:

  1. Już od jakiegoś czasu mam chrapkę na te książkę, bo Meryl wprost uwielbiam :)
    Malwina

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...