wtorek, 24 stycznia 2017

NIEBEZPIECZNE KOBIETY, Patryk Vega







Data wydania: październik 2016
Wydawnictwo: Otwarte
Ilość stron: 368

Dwa słowa: męskie spojrzenie







Muszę przyznać, że mam dziwnie mieszane odczucia, jeśli chodzi o tę książkę. Być może to kwestia kiepskiego filmu (Pitbull. Niebezpieczne kobiety, scenariusz i reżyseria Patryk Vega), który zniechęcił mnie do tematu? Może jestem jeszcze zniesmaczona po tamtej tandecie - dość mocno, by tu nie ufać w szczerość przekazu? Ale od początku!

Kobiety w polskiej policji
Dane mówią, że w 2015 roku około 40% przyjętych do służby policyjnej stanowiły kobiety. Co to oznacza dla rozmówczyń Vegi? Jak radzą sobie w pracy, czy udaje się im łączyć życie prywatne z rodzinnym i kiedy poddają się presji? Siedem rozmów, siedem historii - poznajcie polskie policjantki.

Imiona, nazwiska i funkcje rozmówczyń zostały zmienione
Siedziałam przed chwilę nad tą linijką poprzedzającą tekst - bo właśnie tak, po dedykacji, rozpoczyna się książka Niebezpieczne kobiety. Poczułam się zupełnie jakby ktoś, owijając w bawełnę, chciał mi powiedzieć - to historie prawdziwe, ale nie całkiem. Dlaczego? Cóż - skoro nie możesz podawać imion, nazwisk, funkcji, to po prostu tego nie rób. Co daje mi figura sierżant Katarzyny Myko, młodszej aspirant Katarzyny Wach, skoro wiem, że nie mówi ani sierżant Myko, ani aspirant Wach? Przypomniałam sobie przerysowany film, mój zawód, gdy okazało się, że produkcja o kobietach jest tak naprawdę męskim spojrzeniem na to, jak produkcja o kobietach może wyglądać. W mojej głowie pojawiła się czerwona lampka. Poważnie przekartkowałam książkę, bojąc się lektury.

Pół na pół
Nie było tak źle. I wcale nie było dobrze. Już w czasie czytania odczuwałam ogromny niedosyt, a gdy zapoznałam się z kolejną, i jeszcze kolejną rozmową - zdałam sobie sprawę z tego, że są one równie ciężkie, jakby Vega dzielił rozmowę z jednym typem policjantki na kilka części. Zaczyna nagle, pyta o wszystko, co przyjdzie mu do głowy - i kończy nagle, bez uprzedzenia, zostawiając czytelnika z przekonaniem, że rozmowa właściwie nie miała żadnego rytmu. Z jednej strony - to bardzo szczere, często szokujące wyznania. Z drugiej - unoszę podejrzliwie brwi, doszukując się następnych powieleń. Lektura okazuje się nużąca, rozczarowanie rośnie. Dlaczego tak jest?

Dobry policjant
Weźmy się za dobre strony. Plusem będzie sam pomysł - uważam, że o pracy kobiet należy mówić. Uważam, że o doświadczeniach tych należy pisać. Bardzo cenną częścią książki jest to, że poznajemy dwie strony medalu - kobiety w policji i kobiety prywatnie. W jaki sposób kobieta odnajduje się w "męskim" zawodzie, jak radzi sobie z silniejszymi przeciwnikami, ze stresem; jak odbija się to na jej rodzinie, czy społeczeństwo szanuje ją za jej pracę, czy możliwe jest posiadanie dzieci, męża, opiekowanie się bliskimi? Skoro książka ma dotyczyć samych policjantek, logiczne jest, że temat płci wraca i jest istotny. Przemyślenia te są często bardzo interesujące, choć nie doszukiwałabym się żadnych znaczących odkryć czy mocnych haseł. Podobało mi się także, że bohaterki pracują w różnych wydziałach i środowiskach, mają odmienne drogi kariery. Dzięki temu obraz rzeczywiście staje się ciekawy i czytelnik ma szansę poznać dużo intrygujących szczegółów, o których otwarcie w przestrzeni publicznej się nie mówi. Myślę, że można znaleźć tu kilka historii ujmujących, kilka brutalnych, część bardzo ryzykownych. 

Zły policjant
Nie ufam rozmówczyniom Vegi. Czy nie jest tak, że szczerość w jednym fragmencie rozmów odbijają sobie koloryzowaniem i przechwałkami w drugim? Dlaczego mam wierzyć, że zdołał przekonać je do pełnej prawdomówności, do otwarcia się, skoro wyczuwam w kontakcie między rozmówcami granicę? Może to kwestia płci autora? Im dalej w książkę, tym mocniej myślałam o tym, jak mogłyby te rozmowy wyglądać, gdyby policjantki rozmawiały z kobietą. Jak, gdyby rozmawiały między sobą - dziewczynami po fachu. Boli mnie to, że aż tyle uwagi poświęcono życiu prywatnemu, emocjonalnemu, rodzinnemu - bo choć do plusów zaliczam poruszenie tematu, im dalej, tym więcej bardzo intymnych pytań, a na taką lekturę się nie pisałam. I tak, ostatecznie, książka daje "jakieś tam wyobrażenie". Wulgarność i brutalność opowieści zaczynają nudzić, bo ponownie i ponownie pojawia się ostrzegawcza lampeczka i złośliwe pytanie: "czy na pewno to tak wyglądało?". Brakuje mi realnego planu na książkę, widocznego zamysłu, który byłby obecny od początku do końca w rozmowach. Bez szkieletu wychodzą pogaduszki o wszystkim i niczym.

Wyrok
Nie ma ekscytacji, zarwanych nocek, różowych od emocji policzków. Nie ma nawet chęci wertowania sieci w poszukiwaniu innych opowieści policjantek. Na okładce obiecywano mi "całą prawdę o kobietach w polskiej policji", a ja czuję się oszukana. Owszem, jest nieco prawdy - o zaledwie paru kobietach, którym tak się ułożyły losy, że mają odznakę. Zmęczyłam się tymi luźnymi rozmowami i nie mogę przestać myśleć o tym, że Vega pisał o tym, o czym chciał pisać. W taki sposób - w jaki było mu wygodnie. Wyrok? Zawieszenie, czyściec - to letnia książka. Szkoda!


http://matras.pl

KSIĄŻKĘ PRZECZYTAŁAM DZIĘKI KSIĘGARNI MATRAS
Więcej o książce na stronie matras.pl

piątek, 13 stycznia 2017

WYDAWNICTWO [ze słownikiem]

Trochę chaotycznie staram się szukać różnych sposobów na przyjemne rozszerzanie swoich kompetencji językowych w zakresie języka angielskiego. Brzmi poważnie - a tak naprawdę chodzi mi o to, by podczas oglądania jutuba nie mieć żalu, że tracę czas. W końcu moje ulubione kanały są po angielsku!

Próbowałam gazet - ale nie jestem tym typem. Wiadomości w sieci skanuję prędko i nie skupiam się na słownictwie. Rozumiem treść, ale wyrazy ze mną nie zostają. A, jak wiadomo, trudno stworzyć własne zdanie, gdy ma się ubogi słownik. Nie jest to niemożliwe, ale... Co więc z tym zrobić?


Wydawnictwo [ze słownikiem]

To bardzo ciekawa akcja, w której zauroczyłam się od pierwszego wejrzenia. Są to wydania angielskiej klasyki z dołączonym obok tekstu słownikiem angielsko-polskim. A właściwie - z trzema słownikami:
  • słownik najczęściej występujących słów na samym początku,
  • podręczny słownik na marginesie każdej strony,
  • kompletny słownik na końcu.

Pierwsze wrażenie

Przed sięgnięciem po te książki nie przyglądałam się uważnie strukturze, dlatego po otworzeniu przeżyłam niemały szok. Potrzebowałam dłuższej chwili na zrozumienie, po co aż trzy zbiory słów i do czego może mi się to przydać. Przyznaję, że nie byłam przekonana, bo wydało mi się, że aż taka ilość tłumaczeń wprowadzi chaos, ale postanowiłam, że po prostu zacznę czytać, nie przejmując się słowniczkami otwierającymi i zamykającymi wydanie - korzystałam jedynie ze słownika na marginesach. I to poddanie się lekturze było strzałem w dziesiątkę.

źródło: http://zeslownikiem.pl/jak-to-dziala

Przeżycia w trakcie lektury

Miałam do dyspozycji trzy lektury - moją ukochaną Pollyannę, Czarnoksiężnika z krainy Oz oraz Doktora Jekylla i Pana Hyde'a. Sięgnęłam automatycznie po trzeci tytuł, ale szybko zdałam sobie sprawę z tego, że jest nieco za trudny jak na początek. Wróciłam się więc do lektury, którą samo wydawnictwo poleca mniej wprawionym - do Czarnoksiężnika. Na początku byłam podekscytowana słownikiem na marginesie i trudno było mi się skupić - wiecie, wzrok automatycznie biegł do tłumaczeń. Jednak na kolejnych stronach było już łatwiej i w końcu słownik zaczął pełnić jedynie funkcję pomocniczą, gdy trudno było mi zrozumieć kontekst. Oczywiście czasem zdarzały się słowa, których ten słownik nie zawierał, a były dla mnie kłopotliwe - i wtedy okazywało się, jak pomocny jest aneks na końcu. Koniec z wyciąganiem telefonu i googlowaniem tłumaczeń (co kończyło się zazwyczaj sprawdzaniem serwisów społecznościowych i drzemką).

Ogólne podsumowanie

Wydawnictwo [ze słownikiem] nie proponuje wystrzałowych okładek czy ilustracji. Minimalistyczna oprawa jest zresztą konsekwentnie stosowana w środku książki. Treść główna i słownik, prosta linia, pogrubienie i kursywa. Podoba mi się ta prostota, bo dzięki temu nie czuję, żeby lektura takiej książki różniła się od czytania innych rzeczy - z tym, że mogę spokojnie dać się porwać akcji bez niepotrzebnego rozpraszania, gdy któreś ze słów będzie naprawdę ważne dla fabuły, a ja nie będę mogła zgadnąć z jego otoczenia, co oznacza.

Kilka informacji praktycznych

Książki są klejone, wydrukowano je na przyjemnym papierze, a tekst angielski stworzono wyraźną, dość dużą czcionką. Co ważne - nie brakuje przestrzeni, więc literki swobodnie oddychają. Może to mała rzecz, ale gdy czytamy tekst w obcym języku - niesamowicie pomocna. Łatwo się skupić i napięcie wynikające ze spotkania z nowym znika.

HOT or NOT?

Bardzo HOT! Nie wiem, ile z przeczytanych słów i konstrukcji ze mną zostanie, nie jestem pewna, czy dobrze rozumiem wszystkie żarty - ale to nie jest istotne, ponieważ tym, co się liczy, jest sama przyjemność czytania i obcowania z językiem. Jeśli ktoś nie czuje się pewny (jak ja), jeśli ktoś chce polepszyć swój angielski, spróbować czegoś nowego lub po prostu sięgnąć po klasykę, polecam te wydania. Nikt nie powinien bać się stosowania języka, którego się uczy, w życiu codziennym. W moim przypadku słuchanie angielskiego świetnie wpływa na naukę rozumienia wyrazów z kontekstu, gorzej jednak z samodzielnym wynajdywaniem słów z pamięci - więc mam nadzieję, że uruchamiając inne zmysły poza słuchem, będę w stanie zdziałać coś dobrego. Wydawnictwo [ze słownikiem] zdało test. Godne polecenia!

Fanom dobrej literatury i angielskiego polecam Konkurs na profilu wydawnictwa.
Do wygrania wybrana książka wydawnictwa.



KSIĄŻKI PRZECZYTAŁAM DZIĘKI WYDAWNICTWU [ze słownikiem]
Więcej o książkach na stronie zeslownikiem.pl

środa, 11 stycznia 2017

PEJZAŻ BEZ KOLCÓW. MEKSYK SŁOŃCEM MALOWANY, Sylwia Mróz








Data wyd.: październik 2016
Wydawnictwo: Muza
Ilość stron: 400

Trzy słowa: trochę inny przewodnik







Najbardziej w Meksyku pociąga mnie to, że jest daleko. Jak wiadomo - dobrze tęskni się za tym, co jest nieznane, a więc z założenia lepsze od tego, co posiadamy. Co jednak dokładnie kryje się pod tymi dwoma sylabami?

Pejzaż sprawiedliwy?
Sylwia Mróz to autorka, która od paru lat mieszka w Meksyku. Na stronach książki przybliża historię, kulturę oraz swoje własne doświadczenia związane z tym krajem. Jest to przewodnik dla osób, które wierzą, że dane miejsce należy poznawać nie tylko przez pryzmat zabytków, ale także kolorów, zapachów, smaków - poprzez przebywanie wśród tubylców. Mróz przybliża najważniejsze fakty, terminy, daty, sytuację społeczną, ekonomiczną i polityczną Meksyku. Wspomina rzeczy mniej znane, o których milczą najbardziej popularne źródła dotyczące kraju, a także ciekawostki, z których istnienia czytelnik nie mógł sobie zdawać sprawy. Całość zamykają zdjęcia, porady, mały słownik oraz garść przepisów.

Solidna konstrukcja
Nie mogę odmówić tego Pejzażowi bez kolców. To rzetelne przejście od historii najdawniejszej, a więc cywilizacji rdzennych mieszkańców tych terenów, przez zwyczaje, jedzenie, cechy charakterystyczne, sposób postrzegania rzeczywistości przez ludzi (z interesującym odbiorem śmierci), religii i wiary (z odpowiedzią na pytanie: dlaczego w Meksyku nigdy nie było szans na post w piątki?), politykę, aż po dzień dzisiejszy i rady dla osób zainteresowanych podróżami po Meksyku. Ostatniej konstrukcji słownej używam zresztą z namysłem. Wiernego czytelnika Mróz nie zadowoli kilkudniowa wycieczka do Meksyku, z odkreślaniem najważniejszych, sztampowych punktów. Bo Sylwia Mróz chce czegoś więcej, pokazuje coś więcej i... wymaga więcej.

Podróżowanie na wszystkich osiach
W Pejzażu bez kolców chodzi o podroż bardziej w czasie niż - jak dzieje się to w przewodnikach - przez miejsca. A jednocześnie jest to podróż w głąb czegoś, co nazwałabym "typowością". Wydaje mi się, że pejzaż ten rzeczywiście ma być pozbawiony kolców - w jakiś sposób magiczny, a jeśli istnieje jakaś niesprawiedliwość w historii i życiu mieszkańców Meksyku, to nie ze względu na ich decyzje, ale na narastające czynniki zewnętrzne. Czuć w tekście ogrom przywiązania, jaki kieruje autorką. Próbuje je ukryć pod statystykami, cytatami oraz siecią dat, ale nie pozbywa się go całkowicie, co jest w moim odczuciu bardzo dobre, bo nie chciałam czytać podręcznika. Nie jest to jednak relacja z własnych wojaży. One oczywiście się pojawiają, ale rzadziej niż się tego spodziewałam. Oczekiwałam czegoś przytulnego, czegoś, co będzie gorące i energiczne jak Meksyk, tymczasem znaczącą część tej książki stanowią odwołania do źródeł i przytaczanie pewnych ogólnych faktów, które - jak podejrzewam - można znaleźć na stronach poświęconych kulturze meksykańskiej oraz w innych książkach. Osobistego stosunku do kraju nie widać więc w anegdotach, ujawnianiu własnego wnętrza. Fascynację Sylwia Mróz stara się przekazać przez to, co chyba ją samą zafascynowało - przez jak najbardziej ogólny obraz Meksyku.

Czy chcę spakować swój plecak?
I tu jest problem. Po lekturze tej książki nie jestem nastawiona hurraoptymistycznie do wyprawy życia. Jak na pierwsze spotkanie z tą krainą - dostałam za wiele rzeczy ogólnych i dotyczących wszystkiego, co powinno zainteresować. Sylwia Mróz tak bardzo kocha Meksyk, że nie jest w stanie skupić się na szczegółach, które mogłyby rzeczywiście złapać czytelnika na haczyk. Brakuje tajemnic - są tylko odpowiedzi. Brakuje prawdziwego człowieka - jest cała meksykańska, kolorowa nacja. Brakuje jednego zapachu - jest jakieś dzikie połączenie wielu, które niczego mi nie mówią, przepisy, skok z miejsca A do miejsca B. Muszę zwrócić też uwagę na inną rzecz - w niektórych partiach odnosiłam wrażenie, że autorka powtarza pewne stwierdzenia, by zmusić czytelnika do ich zapamiętania jeśli nie przez wiarę w jej rację, to choćby przez odpowiednie powracanie do tego. Lektura jest angażująca, a jednak nie da się tej książki pochłonąć na raz. To fenomenalna rzecz dla osób bardzo zainteresowanych albo Meksykiem, albo podróżami w ogóle - przede wszystkim jednak dla miłośników szerszego aspektu kulturowego danego miejsca i przekroju niż historii pojedynczych i intymnych.

Warto sięgnąć
Pejzaż bez kolców to rzeczywiście obraz namalowany z namysłem i odgórnym planem. Nie jest bezstronny, bo taki być nie miał. Malarz sam wybiera, w jakiej tonacji stworzy swoją kompozycję, decyduje się na odpowiadające mu nasłonecznienie. Sylwia Mróz wybrała pełnię lata i zaprasza czytelnika do tego, by... zapomniał się w Meksyku. Czy jednak samo zaproszenie wystarcza? Merytorycznie książka jest na wysokim poziomie, emocjonalnie trochę mniej. Nie zachwyciła mnie, nie wciągnęła - ale dla podróżników i dociekliwych stanowi na pewno pozycję must read.


KSIĄŻKĘ PRZECZYTAŁAM DZIĘKI WYDAWNICTWU MUZA
Więcej o książce na stronie muza.com.pl

środa, 4 stycznia 2017

#bookish: ZAKŁADKI DESA MODERN

Wśród wielu książkowych słabości jedną z silniejszych jest moja miłość do zakładek. Niekiedy próbuję robić je własnoręcznie, z marnym skutkiem, ale najbardziej lubię te piękne, doskonale wykończone, które są małymi dziełami sztuki. A co, jeśli zakładka rzeczywiście przedstawia dzieło sztuki?




DESA Modern jest galerią i butikiem sztuki współczesnej w jednym, prezentuje ikonografie oraz prezenty powstające przy współpracy ze współczesnymi polskimi artystami. Są to edycje limitowane, sygnowane przez autorów takich jak Edward Dwurnik, Waldemar Świerzy, Tadeusz Dominik, Jarosław Modzelewski czy Jan Dobkowski. 

Ze swojej strony polecam przyjrzenie się propozycji prezentów - są to rzeczy po prostu przepiękne, doskonale wykonane i naprawdę jedyne w swoim rodzaju. Przyznaję, że nie interesuje mnie sztuka współczesna i dotychczas powyższe nazwiska kojarzyłam jedynie przypadkowo. Ale jestem wzrokowcem i kiedy zaczynam oglądać estetyczne, interesujące rzeczy, nie mogę przestać.

W granicach moich zainteresowań i możliwości finansowych znajdują się oczywiście zakładki - u mnie znalazła się zakładka wzorowana obrazem Darmowa zupa Dwurnika. To prawdziwe cacuszko. Mocna, magnetyczna zakładka, bardzo dobra jakość grafiki. Zakładka nie wypada z książki, nie przemieszcza się. Ta sama grafika znajduje się po dwóch stronach zakładki, kolory są intensywne i mają bardzo ciekawy metaliczny blask. Co ważne, spędziłam z nią już kilka chwil i nie traktowałam jej miło, a jest cała, zdrowa, niezmiennie piękna. 

Traktujcie to jako ciekawostkę lub zachętę - bo jeśli znacie szalonego miłośnika książek, gwarantuję, że taki prezent doceni. Ja wzdycham na widok Próby ikony, wpadła mi też w oko Łatwo dostępna tożsamość. Bardzo się cieszę, że zaistniał taki projekt i tego typu kolekcja.

ZAKŁADKĘ OTRZYMAŁAM DZIĘKI GALERII DESA MODERN

poniedziałek, 2 stycznia 2017

2016: PODSUMOWANIE

Książkowy 2016 był dziwnym rokiem. Przeczytałam kilka niesamowitych książek, ale zagubiłam się też w paru, których czytanie mnie wykańczało. Skończyłam filologię i dużo energii oraz czasu zabrała mi obrona magistra - udana, polonistycznym bożkom niech będą dzięki.

Czy jestem zadowolona? Pod wieloma względami nie, ale wierzę, że nie ma co rozpamiętywać - trzeba starać się, by dalej było lepiej. Mam kilka planów, których chcę się trzymać i chociaż wiem, że początek roku to raczej słaba pora na inicjowanie czegokolwiek (no wiecie, później pasja do trzymania się postanowień łatwo wygasa), spróbuję tym razem nie patrzeć na wszystko w czarnych barwach.

W 2016 roku przeczytałam około 87 książek - co nie jest wynikiem ani złym, ani specjalnie dobrym. Dodajmy do tego kilkukrotne czytanie tych samych rzeczy na filologię, masę artykułów z dziedziny literaturoznawstwa i e-marketingu. Może to jednak całkiem nieźle?

Najlepsze w 2016


 





 

 

Wszystkie przeczytane w 2016

STYCZEŃ

  1. Blask fantastyczny, Terry Pratchett
  2. Dziewczyna z portretu, David Ebershoff
  3. Hellboy: Spętana trumna i inne opowieści, tom 1, Mike Mignola
  4. House of Cards. Bezwzględna gra o władzę, Michael Dobbs
  5. Limes inferior, Janusz A. Zajdel
  6. Łzy księżniczki. Opowieść o życiu w najbogatszym i najbardziej opresyjnym królestwie świata, Jean Sasson
  7. Małżeństwo z Lyndą Winters, Janusz Odrowąż-Pieniążek
  8. Ostatnia noc w Tremore Beach, Mikel Santiago

LUTY

  1. Dzikie ziele. Opowiadania, Maria Dąbrowska
  2. Gregor i Klątwa Stałocieplnych, Suzanne Collins
  3. Kamień i sól, Victoria Scott
  4. Magonia, Maria Dahvana Headley
  5. Nagi sad, Wiesław Myśliwski
  6. Na krawędzi szaleństwa, Michael Dobbs
  7. O bibliotece, Umberto Eco
  8. Opowiadania na czas przeprowadzki, Paweł Huelle
  9. O świcie wzięłam psa i poszłam..., Kate Atkinson
  10. Tajemnica domu Helclów, Jacek Dehnel i Piotr Tarczyński

MARZEC

  1. Antrakt, Rupert Smith
  2. Czarodzicielstwo, Terry Pratchett
  3. Czas motyli, Julia Alvarez
  4. Dziennik z Guantanamo, Mohamedou Ould Slahi
  5. Dziewczyna, którą nigdy nie byłam, Caitlin Moran
  6. Inwazja na Tearling, Erika Johansen
  7. Jurassic Park: Zaginiony Świat, Michael Crichton
  8. Profesor Stoner, John Williams
  9. Sprawa Niny Frank, Katarzyna Bonda
  10. Władcy dinozaurów, Victor Milán

KWIECIEŃ

  1. Chłopak, który stracił głowę, John Corey Whaley
  2. Lalka i perła, Olga Tokarczuk
  3. Los człowieka, Michaił Szołochow
  4. Mędrzec kaźni, Tomasz Kowalski
  5. Pokój, Emma Donoghue
  6. Poza cywilizacją, Ed Stafford
  7. Preparator, Hubert Klimko-Dobrzaniecki
  8. Ross Poldark, Winston Graham
  9. Rozmowy polskie latem roku 1983, Jarosław Marek Rymkiewicz
  10. Sedinum. Wiadomość z podziemi, Leszek Herman
  11. Siekierezada albo zima leśnych ludzi, Edward Stachura
  12. Ślepy trop, Jørn Lier Horst
  13. Tablica z Macondo. Osiemnaście prób wytłumaczenia, po co i dlaczego się pisze, Stanisław Brańczak

MAJ

  1. Magia słów. Jak pisać teksty które porwą tłumy, Joanna Wrycza-Bekier
  2. Miłość i kłamstwa, Cecelia Ahern
  3. Pieczeń dla Amfy, Salcia Hałas
  4. Rzeka złodziei, Michael Crummey
  5. Szkoła przetrwania, Melissa de la Cruz i Lele Pons
  6. To ty jesteś Bobbym Fischerem, Christer Mjåset
  7. Wikingowie. Wilcze dziedzictwo, Radosław Lewandowski
  8. Wstać znowu o ludzkiej porze, Joshua Ferris
  9. Za drzwiami pałacu. W służbie saudyjskiej księżniczki, Cay Garcia

CZERWIEC

  1. Big Red Tequila, Rick Riordan
  2. Czego najbardziej żałują umierający, Bronnie Ware
  3. Eryk, Terry Pratchett
  4. Głód, Martín Caparrós
  5. Japoński kochanek, Isabel Allende
  6. Łowczyni, Virginia Boecker
  7. Nic zwyczajnego. O Wisławie Szymborskiej, Michał Rusinek
  8. Opowiadania petersburskie, Mikołaj Gogol
  9. Pułapka, Melanie Raabe
  10. Tytany, Victoria Scott
  11. Wiosna i inne opowiadania, Anna Konstanty
  12. Zakazane ciało. Historia męskiej obsesji, Diane Ducret

LIPIEC

  1. Euforia, Lily King
  2. Matilda, Roald Dahl
  3. Studium w szkarłacie, Arthur Conan Doyle
  4. Wielka księga kaca, András Cserna-Szabó i Benedek Darida

SIERPIEŃ

  1. Idealna, Magda Stachula
  2. Lida, Aleksander Jurewicz
  3. Mężczyzna w białych butach, Michał Larek i Waldemar Ciszak
  4. Pamiętnik z przyszłości, Cecelia Ahern
  5. Płyń z tonącymi, Lars Mytting
  6. Poddaję się. Życie muzułmanek w Polsce, Anna J. Dudek
  7. Siedem lat później, Janusz Leon Wiśniewski i Dorota Wellman

WRZESIEŃ

  1. Strzeżcie się niezwykłych kobiet, Claire Dellanoy
  2. Zgroza w Dunwich i inne przerażające opowieści, Howard Phillips Lovecraft

PAŹDZIERNIK

  1. Ballada o przestępcach, Marcin Hybel
  2. Jańcio Wodnik i inne nowele, Jan Jakub Kolski
  3. Kobiety w mafii, Milka Kahn i Anne Veron
  4. Księga wieszczb, Erika Swyler
  5. Rozdarta zasłona, Jacek Dehnel i Piotr Tarczyński

LISTOPAD

  1. Harry Potter i Przeklęte Dziecko, Joanne Kathleen Rowling i Jack Thorne
  2. Meryl Streep. Znowu ona!, Michael Schulman
  3. Morze pomysłów na bezmiar szczęścia, Mr. Wonderful
  4. Wojna starego człowieka, John Scalzi
  5. Wywiad z Borutą, Łukasz Orbitowski i Michał Cetnarowski

GRUDZIEŃ

  1. Jak zostać dyktatorem? Podręcznik dla nowicjuszy, Mikal Hem
  2. Scientific Advertising, Claude Hopkins

Co w 2017 roku?


Większa regularność? Chciałabym powrócić po koślawym drugim półroczu 2016 do stałego rozkładu, czyli posta średnio co drugi dzień. Wstępniak wygląda więc tak:

Facebook

Poniedziałki filologa
Środy copywritera
Piątkowe inspiracje

Blog

Wtorek - recenzja
Czwartek - recenzja/bookish
Sobota - szybka recka
Niedziela - film/serial/inne


Ale, wiecie, nigdy nie wiadomo, co się po drodze wydarzy. Jeśli czegoś nauczył mnie 2016 - to tego, że czasem nie ma co planować, trzeba po prostu iść z prądem i chwytać się tego, co jest. Dobrze, że jest. ;)

Główne postanowienie? Troszczyć się o... siebie. Dobrego roku!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...