wtorek, 14 lutego 2017

Agnieszka Chylińska - Forever Child Tour (Szczecin)


Międzynarodowe Targi Szczecińskie, 11 lutego

"Dobrze drze ryja!" - taka była moja pierwsza myśl podczas koncertu... i taka była też ostatnia. Zaczęło się od ogromnej ciekawości i strzału właściwie na ślepo, bo nigdy nie było moim wielkim marzeniem zobaczenie Chylińskiej na żywo. Skończyło się na ogromnym szacunie i wielkim uśmiechu, który utrzymuje się do teraz.

A było tak - postanowiłam, że będę zbierać doświadczenia. Włączyłam stronę z koncertami. Zobaczyłam, że Chylińska gra w Szczecinie i w Warszawie (na Poznań się spóźniłam). Niewiele myśląc, wybrałam Szczecin - tylko dlatego, że nigdy wcześniej tam nie byłam. Pociągiem z Poznania można obrobić tę drogę w niezłej cenie w niecałe trzy godziny; Międzynarodowe Targi Szczecińskie znajdują się natomiast w całkiem rozsądnej odległości od stacji Szczecin Dąbie (pół godzinki pieszo lub parę przystanków autobusem). Pojechałam więc.

Jeśli chodzi o samo miasto, nie zrobiło na mnie dobrego wrażenia. Wydaje mi się, że to przez nadmiar wody i mewy - niestety, ale nie przepadam za żadną z tych rzeczy. Sam budynek Targów też raczej mało reprezentatywny, ukryty gdzieś między bardzo ruchliwym i skomplikowanym skrzyżowaniem a stacją kontroli pojazdów czy też przedsiębiorstwem autobusowym. Za starą bramą już z daleka widziałam jednak tworzącą się kolejkę osób. Jakich? W moim wieku, sporo starszych, ale też... sporo młodszych. I Chylińska nie wydawała się być zaskoczona tym, że rodzice biorą dzieci na jej koncerty - uprzedziła jednak w jego czasie, że lepiej zabierać w takim przypadku nauszniki. Po co? Żeby dziecko nie słyszało kurew (a tych trochę było) i żeby nie ogłuchło (stałam przy głośniku, potwierdzam, ogłuchnąć można).

Zaczęło się numerami z nowej płyty i bardzo szczerą, prostą gadką skierowaną do publiczności. Szansy na wysłuchanie słów Chylińskiej było zresztą więcej, bo chętnie opowiadała o swoich aktualnych doświadczeniach, gdy po latach wróciła na scenę z nowym krążkiem, ale też o początkach, gdy jako dziewiętnastolatka myślała, że "świat jest taki zły, a ona ma tyle problemów". Przypomniał mi się autentyczny i bardzo poruszający wywiad do programu W roli głównej, prowadzonego przez Magdę Mołek. Na scenie była ta sama prawda... jeśli nie większa.

Niewielka, niepozorna kobietka, na scenie mogłaby zniknąć obok facetów z instrumentami... Nie, kłamstwo. Nawet kiedy stała bez ruchu przed poważniejszymi utworami, czułam, że bije od niej prawdziwa moc - coś, dzięki czemu całkowicie potrafiła zawładnąć sceną. A kiedy zaczynała śpiewać, cała sala drżała. Kobieta ma głos jak dzwon, drze się w ten doskonały sposób, który zostaje z człowiekiem na dłużej. Nie da się tego doświadczyć nawet jeśli włączy się jej piosenki na cały regulator w domu. Trzeba ją zobaczyć - jak zgięta w pół śpiewa niektóre frazy niemalże przy podłodze lub jak szaleje na scenie, rzucając się we wszystkie strony. Czterdziestka? Mogę uwierzyć, że tak mówi jej metryka, ale energia na scenie odejmuje jej lat dwadzieścia... Podczas gdy teksty piosenek chyba dodają nieco wieku.

Pytała, czy nadal ją lubimy. Czy pomimo jej wieku jesteśmy w stanie być z nią nadal. Przed zagraniem Winnej upominała gitarzystę, że tego utworu spierdolić nie można. Przyznała, że liczy się dla niej szczerość i że chce opowiadać fanom o swoim życiu - w tekstach piosenek. Jak to odbierałam? Dla mnie było to energetyczne, doskonale zaplanowane 1,5 godziny. Każdy element się z sobą zgadzał, siła muzyki rosła, by pod koniec po prostu zmuszać do ruchu, podskakiwania w rytm muzyki i... no cóż, do darcia ryja razem z artystką. Widziałam lata doświadczenia na scenie, jasno określony cel, logikę tego wszystkiego, co się działo. Było wzruszająco i potężnie. Albo inaczej - chwytało za serce i za jaja!

A słuch i głos odzyskałam dopiero w poniedziałek.

2 komentarze:

  1. Sama nie jestem raczej wielką fanką tej piosenkarki, nie znam zbyt wielu jej piosenek, ale przyznam szczerze, że sama z chęcią wybrałabym się na koncert. Ostatnio bardzo polubiłam tę babkę, także mam nadzieję, że i ja będę miała okazję ją spotkać :)

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie x
    http://miedzypolkami-ksiazki.blogspot.com/2017/02/dwor-mgiel-i-furii12.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Przydałoby mi się w tym roku pójść na jakiś koncert :)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...